W zeszłym tygodniu na Bielskich błoniach odbył się coroczny zlot miłośników techniki wojskowej i militariów, czyli popularna w moim regionie „Operacja Południe”. W tym roku nosiła ona numerek 13. Osobiście mam to szczęście, że mieszkam pięć minut drogi piechotą od wcześniej wspomnianych błoni, grzechem więc byłoby nie pojawić się tam osobiście, choć muszę powiedzieć, że …
Niemcy nie gęsi, swoje wunderwaffe mają (i nie mówię tu o polo :)). I swoje RPG też. Zwie się ono The Dark Eye i na tyle skutecznie opanowało kraj między Renem a Odrą, że ani im w głowach smoki i podziemia. Na podstawie tego systemu w zamierzchłych czasach powstały 3 części Realms of Arkania, parę lat temu seria Drakensang (wraz ze znanym doskonale Grastroskopii Drakensangiem: Online) a w zeszłym roku przygodówka od Daedalic Entertainment. I jak?
Najlepszą terapią grupową od zawsze było wspólne mordowanie i gwa… ekhm… zawsze było ratowanie niewinnych ludzi od wszechogarniającego zła. Nic dziwnego, że wspólna gra cieszy się w naszych szeregach niesłabnącą popularnością. Może nie zawsze mamy czas czy możliwość żeby – we wspólnym gronie – nasza wirtualna broń poczuła smak krwi. Zawsze jednak mamy ochotę na wspólną zabawę i towarzyszący jej ogrom radości.
Wakacje w pełni i choć część z nas codziennie przekracza progi swoich fabryk nasze granie nieco przybrało na intensywności. Niedawno padło pierwsze przejście Borderlands 2, dziś wzrok GrastroLegionu et consortes padł na Torchlighta 2. Kolorowo, wesoło, masa lootu i sklepy pełne różnych przedmiotów, które będzie mógł kupić nasz Naczelny Galerianek vel Carnage. Świat Torchlight będzie …
Większość gier stawia nas przed koniecznością dokonywania wyborów. Jednym z nich jest wybór klasy postaci. Jedni lubią być rachitycznymi magami (jak ja czy digital_cormac), inni muszą być opasłymi karłami na krótkich nóżkach w wielkich pancerzach (jak carnage), a jeszcze inni… no cóż, a inni pozostaną po prostu Niemcami… (tak, to o Tobie polo_tuc!). I o …
Jak wszyscy wiecie w naszym szalonym szpitalu regularnie poddajemy się (zarówno pacjenci jak i personel medyczny) terapiom grupowym. Mają one szczególnie dobroczynny charakter dla naszego zdrowia, głównie psychicznego. Jak w przypadku każdej terapii muszą być jednak skutki uboczne – wzrost niewyspania, zaspania do pracy, skonfliktowanie się z rodziną, która nie może znieść krzyków o 1 w nocy (granie na słuchawkach nie sprzyja odpowiedniej modulacji głosu) etc. Gdzie tym razem zawitaliśmy?