Jest drogo i będzie drożej. W związku z tym mówię STOP i oświadczam, że mogę na konsolach obecnej generacji grać dłużej niż ustawa przewiduje. Choć serduszko gracza kwili i krwawi.
Obudziłem się dziś zmęczony i zlany potem. Odetchnąłem głęboko i już wiedziałem o czym będzie czwartkowy wpis w naszym Szalonym, Gierkowym Szpitalu. Wpis będzie o snach… „growych” snach.
Za oknem słońce wali z nieba niczym młot boga Thora, ale my siedzimy w domu i co? Gramy? No nie do końca. Od odpalenia peceta, lub konsoli odstręczają mnie dwa czynniki – wspomniana, letnia aura oraz DŁUGIE gry. Wielkie litery zamierzone! Nawet w nową Mafię nie mam siły grać.
Małpi Król zawitał na moją konsolę. Wahałem się, czy zagrać, ale popłynąłem z nurtem i milionami Chińczyków, którzy kupili tę grę. Zresztą nie tylko oni są zachwyceni. Oto moje myśli nieuczesane.
Kolejny raz uległem i postanowiłem zmodyfikować mojego stacjonarnego PieCyka. Tym razem jednak dość skromnie. Dlaczego? Ponieważ chyba ostatecznie, po kilku dekadach, kończę zabawę z PC.
Tak to jest typowo wakacyjny wpis blogowy. Typowy, czyli taki o niczym. No dobrze, będzie trochę o gierkach. Może… Będzie też o reklamie. Naszej reklamie!
Szwedzi z Hi-Bit Studios wybrali ciekawą metodę, by zabrać graczy w nostalgiczną podróż do złotej ery gier wideo. Postanowili przybliżyć nam problemy, z którymi borykali się introwertyczni nastolatkowie w latach 80-tych ubiegłego wieku.
Są takie gry, które wywołują falę wspomnień z czasów słodkiego dzieciństwa. Nie sądziłem, że przypadkowo wchodząc do sklepu Google Play napatoczę się na starych, dobrych znajomych.