Witajcie w kolejnej odsłonie Obchodu tygodnia. Dziś jak na prawdziwy szpital przystało jestem chory. Straszliwie chory.
Sam nie wiem, czy to przez te cholerne zmiany w pogodzie. Raz jest ciepło niczym w lecie, a raz zimno jak późną jesienią. W każdym razie załatwiłem się na cacy – ból głowy, mięśni i wysoka gorączka. Po prostu czuję się paskudnie. Nawet ten tekst piszę w żółwim tempie telepiąc się w fotelu. Dreszcze to nic fajnego. Najgorsze jest to, że w takim stanie nigdy nie mogłem GRAĆ W GRY! Podziwiam ludzi, którzy mówią „mam grypę, gram sobie cały dzionek”. Ja nigdy tak nie mogłem. Wpatrywanie się w ekran monitora, albo telewizora podczas choroby zawsze wiązało się dla mnie z ogromnym dyskomfortem. W takich chwilach moją jedyną pociechą zawsze były książki. Gdyby nie jakaś ciekawa lektura to wyłbym z nudów jak pies.
Tak więc wyjątkowo zacznę od weekendowej lektury, którą jest „Grupa Zadaniowa Młot”, czyli 17(!) tom serii SF Expeditionary Force. Bardzo dobre czytadło przez które czytelnik idzie jak burza.
A co z grami? Zanim trafiło mnie choróbsko ogrywałem oczywiście Pragmatę. Jak tylko poczuję się lepiej i zbiorę myśli coś skrobnę o tej grze na naszym blogu (rychło w czas!)
Okay, ale co z tym Mortal Kombat II? To chyba przez wizytę w kinie jestem chory. Ktoś cały czas kichał i prychał. Nieważne. Sam film? Będę szczery… jest średni. Karl Urban jako Johnny Cage daje radę, jest krwawo jak na MK przystało i to tyle. Uczciwie przyznam jednak, ze nigdy nie byłem wielkim fanem Mortal Kombat więc być może przemawiają przeze mnie uprzedzenia. Jeśli podobała się wam całkiem przyzwoita, poprzednia część to i teraz będziecie w miarę zadowoleni.
Dobra, ja kończę, bo czuję, że zaczynam przegrywać rundę z choróbskiem. Czas do łóżeczka!

Subskrybuj kanał GRAstroskopia.pl