
Niech to dunder świśnie! Złamałem kolejny raz wieloletnią tradycję i tydzień temu nie pojawił się Obchód! To po prostu skandal.
Cóż poradzić szanowni Pacjenci. Po prostu druga połowa kwietnia to był dla mnie bardzo „gorący okres”. Najpierw wyjechałem do Warszawy na RePlay Fest 2026 – nasz blog był „przyjacielem imprezy” i miło było zobaczyć nasze logo np. wyświetlane np. podczas paneli dyskusyjnych z bardzo zacnymi gośćmi. Potem, zaledwie dzień po powrocie z Warszawy znowu musiałem wyjechać na południe naszego pięknego kraju. Jak już wcześniej pisałem, sprzedaję dom z ogrodem po dziadku i mamy (czytaj całą rodzina) z tym masę roboty. Zacznijmy od RePlay Festu.
Dla porządku od razu dodam, że relacje wideo, masę zdjęć itd. znajdziecie na naszym profilu Facebookowym na który gorąco zapraszamy. A jak było na imprezie? Fantastycznie! Spróbuję streścić te trzy dni wyjazdu w kilku akapitach:
Tak więc wyruszyłem z Gdańska już w czwartek 16 kwietnia (RePlay zaczynał się w piątek) pociągiem Pendolino. Pociąg fajny i szybki, ale infrastruktura nadal trzeszczy – miejscami pociąg wlókł się paskudnie i do Warszawy zajechałem spóźniony ponad kwadrans. Nic to! Z dworca odebrał mnie nasz redakcyjny kolega Dariusz „Konsolite” Pasturczak i tramwajem udaliśmy się do jego chałupy an Tarchominie. Od razu muszę przeprosić wszystkich Warszawiaków, ale komunikacja miejska w stolicy jest delikatnie mówiąc… średnia. Wybaczcie! Kiedy już doczłapaliśmy do domu obiecałem sobie (i obietnicę spełniłem), że kolejne trzy dni po Warszawie będziemy poruszać się TYLKO Uberem i/lub taksówką.
Nie będę was zanudzał detalami czwartku – powiem tylko, że mieszkanie kolegi Dariusza to istny raj dla fanów gier, figurek i innych gadżetów. Mechy, pudełka z grami, konsole… acha przywiozłem mu w prezencie PlayStation 2 Slim w idealnym stanie :). Dodam jeszcze, że ledwo przeżyłem noc – Konsolite pali papierosy jak smok… Ba! Co ja mówię! Gdyby smok wawelski palił tyle fajczur co on toby się przekręcił w swojej jaskini. Dla kogoś niepalącego jak ja te pierwsze godziny „aklimatyzacji” były niemalże torturą. Cała przestrzeń jest przesiąknięta zapachem tytoniu. Co raz wychodziłem na balkon z okrzykiem „poowietrzaaa”.
A potem były już te trzy dni RePlay Festu. Było naprawdę świetnie. Spotkałem w końcu na żywo Aziego, Larysa, czyli nasza ekipa nagrywająca podcast PoGRAduszki była w komplecie. Spotkałem też starych znajomych, Artura Kurasińskiego, który akurat zmierzał na panel dyskusyjny oraz Kokosza. Chryste panie… Kokosza widziałem ostatni raz ponad 20 lat temu. Miło było znowu się spotkać. A wracając do Artura K. Brał udział w ciekawym panelu dotyczącym AI. Byłem, oglądałem i byłem nawet dumny, że na ścianie tuż za dyskutującymi wyświetlało się między innymi nasze skromne logo GRAstroskopii…

Spotkaliśmy się też z ekipą RetroMeneli – to naprawdę spoko chłopaki. Ruszyliśmy razem na obiad do restauracji i w ogóle. Jak już wspominałem fotki i materiały wideo z imprezy znajdziecie na FB (LINK). Acha nie mogę nie wspomnieć, że spotkałem też Sir Haszaka (dawniej Gambler), któremu przypomniałem, że do dziś pamiętam jego uwagi oraz konstruktywną krytykę jednej z moich pierwszych recenzji gry Die By the Sword. Cóż za przemiły człowiek z tego Sir Haszaka, udawał z uśmiechem, że mnie pamięta i kojarzy ;).
W niedzielę natomiast odbył się godzinny panel dyskusyjny: ” Prasa growa dziś: spotkanie z redakcjami PSX Extreme i CD Action – Paweł „Perez” Myśliwiec, Dariusz „Konsolite” Pasturczak, Paweł Kozierkiewicz, Hubert Pomykała, Bartek Kluska”. Tak, tak Konsolite gadał do „ludu grającego miast i wsi”. Kolega Larys dzielnie trzymał w górze Smartfona i nagrał CAŁĄ dyskusję. Możecie ją obejrzeć… oczywiście na naszym Facebooku.

Nie mogę nie wspomnieć, że świętowaliśmy też urodziny Aziego nad Wisłą. Do domu wróciliśmy tak chyba w okolicy godziny 1 w nocy, albo i później. Nie będę pisał więcej co się tam działo. Niech przemówią obraz. Wiadomo obraz mówi więcej niż tysiąc słów…

Generalnie wyprawa była udana i w poniedziałek rano ruszyłem w drogę powrotną do Gdańska. Tylko po to, aby dzień później – tak jak w marcu – wyjechać na ponad tydzień do rodzinnego Świdnika. Jak już wspominałem sprzedajemy dom po dziadku i jest z tym kupa roboty.
Tak więc ostatnie dwa tygodnie z okładem były dla mnie bardzo intensywne. Wróciłem do domu akurat na majówkę. Teraz sobie odpoczywam, grilluję i ładuję akumulatory.
Czego i wam kochani Pacjenci życzę! A jak odpocznę to w końcu pogram w Mouse P.I for Hire i w końcu odpalę Pragmatę.
PS. O RePlay Fest gadamy też w najnowszym odcinku podcastu PoGRAduszki, który obejrzycie sobie TU.

Subskrybuj kanał GRAstroskopia.pl