web analytics

«

»

Obchód tygodnia #391

W stronę zachodzącego słońca...

W stronę zachodzącego słońca…

Witajcie w ten cudowny, jesienny, deszczowy weekend! Nareszcie mamy normalną pogodę, „gówniaki” powędrowały karnie do szkoły i w ogóle! Jednym słowem jest wspaniale. Można grać. Sęk w tym, że nie mam komputera stacjonarnego! Psia jego mać!

No właśnie… witajcie, witajcie. Jest super, bo pogoda, ale byłoby jeszcze lepiej gdybym w końcu odzyskał komputer stacjonarny, który przeszedł/przechodzi drobny remont. A jako że jestem człowiekiem leniwym to nie chciałem zmieniać „bebechów” sam – zresztą nie wiem, czy dałbym radę poustawiać wszystko w BIOSie/UEFI w nowym Ryzenie – to zrzuciłem to na barki sklepu. Niestety mój sklepik w którym kupowałem od ponad dekady został niedawno zlikwidowany i musiałem kupić sprzęcicho w jednym z DUŻYCH sklepów. Nie wdając się w szczegóły mój komputer i zamówione komponenty trafiły na drugi koniec kraju, zostaną zmontowane i odesłane. Ciekawe nie? No i trochę absurdalne. Czekam niecierpliwie na komputer, bo razem z CPU dostałem voucher na trzymiesięczny abonament Xbox Game Pass. Pogram sobie w Gears of War 5. Z tego co wiem kolega, doktor Konsolite już grał w piąteczkę.

No dobrze, ale dość o tym, bo jednak jest w co grać. Przynajmniej na konsoli. Muszę się pochwalić, że dziś w nocy (z soboty na niedziele) ukończyłem Red Dead Redemption 2. Ta wiekopomna chwila powinna zostać zapisana w annałach elektronicznej rozrywki. Prawie po roku od premiery zakończyłem moje wojaże na Dzikim Zachodzie. A to znaczy, że w końcu napiszę jakiś duży, GRUBY tekst o RDR2. Hurra! Teraz czas przejść Days Gone.

Z wieści szpitalnych – mamy pewne kłopoty i musimy się zaktualizować z WordPressem, ale nie będę się wdawał w szczegóły. Jakoś chyba(?) damy radę.

A co oprócz gier? Moją lekturą na weekend jest Wodny nóż Paolo Bacigalupiego.