web analytics

«

»

Kijem lej Zombiaka! Gramy w Dying Light 2 Stay Human

Bij Zombiaka kijem. Kijem go lej!

Tak jest! Kijem go lej, albo gazrurką przez łeb. Popraw jeszcze z kopniaka szalony parkourowcu! Nie ma litości dla nieumarłych gości.

No i stało się… zagrałem jednak w drugą część Dying Light. Zarzekałem się, że tego nie zrobię. Dlaczego? Po pierwsze, bo miesiąc luty jest napakowany premierami gier niczym świąteczny keks rodzynkami. W dodatku są to tytuły na które bardzo czekam (drugi Horizon!). Po drugie, przyznam to szczerze, nie jestem wielkim fanem DL’a. Tak, grałem w pierwszą część i to nawet w trybie kooperacji ze znajomymi, ale mówiąc szczerze chyba wolałem pierwszą część Dead Island. Proszę mnie źle nie zrozumieć! Uwielbiam Zombie w szeroko pojętej „kulturze popularnej”. Kocham gry, komiksy, a także filmy i seriale z nieumarłymi – szczególnie te koreańskiej produkcji. Pochłaniam je jak gąbka wodę (Zombie Express, Kingdom, a ostatnio All of Us Are Dead). Z niewiadomych dla mnie, irracjonalnych powodów do marki Dying Light zawsze podchodziłem z pewną rezerwą.

Plan był taki, że premierę Dying Light 2 Stay Human przeczekam i nie dam się ponieść mojemu zakupoholizmowi i nie pobiegnę na kompulsywne zakupy. Spotkała mnie jednak niespodzianka. DL 2 samo trafiło do naszego małego, gierkowego szpitala. Po prostu w piątkowe popołudnie do mych drzwi zapukał kurier i wręczył mi filigranową paczuszkę. Ku mojemu zaskoczeniu, z bąbelkowej koperty wypadły Techlandowe Zombiaki w wersji na Xboksa. Tak więc, czy tego chcę, czy nie musiałem nakarmić grą mojego Xboksa Series X.

Jakie są moje pierwsze wrażenia po kilku godzinach rozgrywki? Będę walił prosto z mostu. Moje odczucia są ambiwalentne – delikatnie mówiąc. Grało mi się całkiem przyjemnie, bo mechanika rozgrywki, że tak to ujmę jest naprawdę świetna – parkour jest płynny, daje mnóstwo satysfakcji i jest usprawniony (nieco) w stosunku do tego co mieliśmy w pierwszej części. Tłuczenie paskudnych zombiaków daje sporo satysfakcji. Arsenał broni białej jest przeogromny, a sama walka płynna. No i tutaj kończą się dla mnie plusy tej produkcji.

Jestem po kilku godzinach rozgrywki (na materiale wideo poniżej macie tylko pierwsze dwie godziny) i niestety już od samego początku co chwila miałem ochotę spuścić wzrok z zażenowania i tylko podskakiwałem w fotelu krzycząc Cliché. Niestety w dwójeczce, nie żeby jedynka pod tym względem była inna, klisza, kliszę kliszą pogania galopem! Dialogi* stworzył chyba jakiś nastolatek więc zgodnie z nomenklaturą młodego pokolenia co chwila odczuwałem potężny krindź ;). Generalnie za fabułę tej gry odpowiada chyba jakiś czternastoletni uczniak, albo umysłowo niedorozwinięty, za przeproszeniem szanownych czytelników, manchild. Czy jestem zbyt surowy i złośliwy? Być może, ale naprawdę mam wrażenie, że proces powstawania fabularnych podwalin Stay Human wyglądał mniej więcej tak: „Te Franek, zrobimy trochę podobnie jak w The Last of Us, ale inaczej i będzie cool, fajosko. Kumasz? W mordę jeżozwierza! Dajemy Józek, będzie czad!

I nie, proszę mi nawet nie przypominać jak bardzo Techland zarzekał się, że pod względem fabularnym dwójeczka Dying Light będzie dziełem boskim, świetnym, wręcz wybitnym. Do dziś mam w głowie te banialuki, którymi karmili nas pijarowcy. Bo wiecie ten tego, Chris Avellone i w ogóle. Zresztą szkoda strzępić język (klawiaturę). Wystarczy wejść na IMDB. Jak widać z listy płac, aspekt fabularny był szlifowany przez spore grono ludzi. Ludzi, którzy mają na swoim koncie pracę także w telewizji. Choć akurat nieopatrznie kliknąłem w nazwisko jednego delikwenta i wyszło, że maczał swoje paluchy w serialu Korona Królów. Prawdziwym, ekhem… hiciorze TVP. Okay, może jednak nie będę drążył dalej tematu. Tak, czy siak fabularnie jest słabieńko.

Wspomniane wyżej „klisze”? Rozwińmy nieco temat, ale spróbuję za bardzo nie spojlerować. Kim jest nasz bohater? Bardzo szybko dowiadujemy się, że biedny Aiden jest ofiarą eksperymentu medycznego i próbuje odnaleźć tajemniczego naukowa (Waltza), będącego głównym antagonistą gry. Aiden desperacko szuka też swojej… zaginionej siostry i tak dalej. Gdzie wszystko się rozstrzygnie? Gdzie znajdziemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania i tajemnice? W Villedor, ostatnim ludzkim mieście na planecie Ziemia. Niezwykle oryginalne! Nie żebym oczekiwał od giereczki o Zombiakach opowieści godnej Jamesa Joyce’a, ale naprawdę to co serwuje nam Dying Light 2 Stay Human sprawia, że człowiek ma ochotę podnieść ręce do góry w geście poddania i rezygnacji.

Jak już wcześniej wspominałem w Dying Light 2 Stay Human bawię się w wersji na konsolę Xbox Series X. Jak gra od chłopaków z Techlandu prezentuje się pod względem audio-wizualnym? Zacznę od pozytywów – muzyka i otaczające nas dźwięki są świetne. No tak skoro to już mamy za sobą to przejdźmy do mniej miłego aspektu. Mowa rzecz jasna o grafice i animacji postaci.

Grafika w drugiej odsłonie Dying Light jest, mówiąc bardzo oględnie hmm… mało spektakularna. Moje pierwsze wrażenie organoleptyczne było takie, że mam do czynienia z grą sprzed kilku dobrych lat. Owszem wizualnie jest poprawnie, ale szału nie ma. Spore zastrzeżenia mam też co do modeli postaci oraz fatalnych animacji twarzy NPC’ów, które przywodzą mi na myśl te z Horizon Zero Dawn (to jeden z niewielu aspektów tej produkcji, który mi się nie podobał). Pod tym względem jest szkaradnie, albo jakby to ująć łagodniej – „last genowo”. Coś takiego uszłoby na sucho na poprzedniej generacji konsol i jakieś trzy, cztery lata temu. Może!

Mówiąc krótko Stay Human Nie jest to gra, którą można pokazać koledze chwaląc się możliwościami XsX’a, lub PS5. Wielka szkoda.

Zagłębmy się nieco bardziej w nudnawy aspekt techniczny, bo jest on bardzo ważny w przypadku Dying Light 2. Nie wiem jak jest w wersji na PC, ale na konsolach jest srogo! Bardzo srogo! W wersjach gry na Playstation 5 i Xbox Series X dostępne mamy trzy tryby graficzne. Pierwszy to Tryb wydajności, następnie Jakości oraz Rozdzielczości. W trybie wydajności mamy stałe 60 klatek na sekundę na obydwu konsolach oraz… rozdzielczość zaledwie 1920×1080. Jakość to niestety nadal rozdzielczość Full HD, ale jako bonus dostajemy RT (cienie) oraz okluzję otoczenia. Od razu trzeba wspomnieć, że obydwa „ficzery” dodają grze urody, ale nie jest to żaden „deal breaker” jakby powiedział amerykański Zombie ;). Największym minusem tego trybu jest fakt, że DL 2 działa w 30 klatkach animacji na sekundę. Trzecim trybem jest ten stawiający na rozdzielczość. Co ciekawe Xbox series X ma tu lekką przewagę nad konsolą od Sony. Na XsX gra odpala się w 3456×1944. Na Playstation 5 rozdzielczość w tym trybie to 1800p, czyli 3200×1800. Nie muszę chyba dodawać, że w obydwu przypadkach gramy w 30 FPS’ach i niestety nie ma Ray Tracingu, ani okluzji otoczenia.

Uff! Przebrnęliśmy przez aspekt techniczny. Wspomnę jeszcze o dwóch sprawach z tym związanych. Pierwsza to taka, że Xbox Series S jest tu największym poszkodowanym. Ma tylko jeden tryb w rozdzielczości FHD i 30 klatek. To naprawdę wielki zawód! Kwestia druga. Po kilku godzinach rozgrywki w trybie wydajności postanowiłem sprawdzić te alternatywne. No i niestety przeklęte TRZYDZIEŚCI klatek na sekundę zmroziło mój mózg. Przykro mi, ale nie byłem w stanie grać i od razu wróciłem do 60tki. Oczywiście jest to kwestia osobistych preferencji, ale naprawdę taka zabawa (parkour, bieganie, walka w zwarciu itd.) powinna być płynna jak masełko. Tylko jeden tryb wizualny na to pozwala.

Cóż mogę dodać na koniec? Chyba tylko to co napisałem kilka akapitów wcześniej, że moje odczucia są ambiwalentne. Podoba mi się klimat, samo miasto, walka, parkour itd. Straszliwie zawiodłem się (jak na razie, ale nie sądzę, aby dalej było lepiej) na fabule. Dialogi to jakiś żenujący dramat. Wizualia są jakie są. Szału i wrażenia nie robią.

Po najnowszej grze Techlandu widać, że przeszła przez „producenckie piekło”. Każdy zainteresowany może sobie znaleźć w Internecie szczegóły problemów z jakimi borykała się ta produkcja. Dość powiedzieć, że oryginalnie Dying Light 2 miał zadebiutować na rynku w pierwszym kwartale 2020 roku. Chyba nie muszę dodawać nic więcej?

Dla kogo zatem jest Dying Light 2 Stay Human? Jak już uczciwie wcześniej wspominałem NIE jestem wielkim fanem DL’a. Wiem jednak, że produkcja od Techlandu ma grono zagorzałych fanów. Tak więc jeśli komuś podobała się pierwsza część gry to i lepsza pod każdym względem od oryginału dwójka powinna przypaść mu do gustu.

Dying Light 2 Stay Human w wersjach na konsolę Xbox i Playstation 5 możecie sobie kupić taniej niż w innych sklepach (naprawdę!) w zaprzyjaźnionym z GRAstroskopią sklepie Norbit.pl.

*Ja grałem z polskim dubbingiem jakby ktoś pytał ;)