web analytics

«

»

Obchód tygodnia #10

Oto piłko-szał!

Witajcie w dziesiątym wydaniu naszego szpitalnego obchodu! Wiecie, że już tylko tygodnie dzielą nas od Koko-Euro-Spoko? Nawet taki ignorant w kwestii kopania nadmuchanego, świńskiego worka wie, że już wkrótce będę musiał zaszyć się w jakiejś piwnicy i przeczekać tę piłkarską masakrę.

Tak, tak! Możecie mnie znienawidzić jeśli tylko chcecie, ale ja po prostu nie lubię piłki nożnej. Po prostu nie darzę sympatią tego sportu i kropka. Wolę oglądać mistrzostwa w Curlingu na Eurosporcie niż piłkarskie zmagania. No dobrze pewnie obejrzę mecz otwarcia, ale to wszystko na co się zdobędę. Zresztą nie o sam futbol tu chodzi. To co się dzieje dookoła mnie zaczyna już przypominać jakieś totalne opary absurdu. Oto włączam telewizor i z ekranu atakuje mnie jakiś głupawy serial „Piąty stadion”. Ja rozumiem, że to dziesięciominutowa reklama piwa Tyskie, ale czy te czerstwe i głupawe żarty pisał ktoś – za przeproszeniem – po ekhem… „spożyciu”? Wyłączam telewizję i idę do sklepu. Myślicie, że na zakupach odetchnę od piłki? Ależ skąd! Nagle atakuje mnie „piłkoszał”, czyli napoje Coca-Coli. To jeszcze jestem w stanie zrozumieć w końcu koncern produkujący te napoje jest sponsorem imprezy… ale cóż to widzę? Sięgam na sklepową półkę, a tam wita mnie konserwa na której jak byk widnieje napis: PRZYSMAK ŚNIADANIOWY KIBICA. Dalej widzę czekoladę… ma logo Euro, ani chybi kolejny oficjalny sponsor. Co jeszcze? Długo by wymieniać cały wagon nieoficjalnych produktów podczepionych pod piłkarską imprezę. Ja jednak zwątpiłem przy pudełku z przekąskami na którym widniał dymny napis: Orzeszki kibica. Nie! Nie chcę jeść orzeszków kibica do kroćset!

Na dodatek jeszcze mamy hymn reprezentacji w stylu „wieś śpiewa, wieś tańczy”. Powoli zaczynam wariować, a przecież impreza jeszcze się nie zaczęła. Co gorsza na mojej półeczce z grami leży sobie FIFA 12 i za cholerę nie mam ochoty odpalić tej gry. Jak sięgam pamięcią to ostatnią grą piłkarską nad którą spędziłem długie godziny była Actua Soccer. Tak to było lata temu.

No, ale trzeba być dzielnym! W takim razie ja do rytmu Koko, Koko, Euro spoko odpalam konsolę i postaram się coś zawalczyć w tej Fifce. Być może spróbuję też skończyć Enslaved. Jestem w 10 rozdziale, a więc już praktycznie na końcu tej niezwykłej i -niestety – bardzo niedocenionej gry.

Tradycyjnie sięgam też na półkę z książkami. Moją weekendową lekturą będzie Cień Araratu Thomasa Harlana.

A wy? W co zamierzacie zagrać i co ewentualnie przeczytać w ten weekend? No i co sądzicie o hymnie reprezentacji?