web analytics

«

Obchód tygodnia #720 – Xbox, Czerwona Sonja i kolorowe małpy!

Witajcie w pierwszym Obchodzie tygodnia w 2026 roku. Święta już za nami więc wracamy do szarej rzeczywistości. Za oknem (przynajmniej u mnie) zawieje i śnieżyca. W końcu prawdziwa zima. Jest zimno, a więc to najlepsza wymówka aby pozostać w domowych pieleszach. Ja od kilku dni testuję tego mojego nowego OLEDa TV od LG – jak zapewne pamiętacie poprzedni telewizor rozkraczył mi się po niecałym roku. Cóż poradzić. Kupiłem zatem nowy i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony. Choć nie obyło się bez problemów – nowy, większy telewizor musi stać na deseczce. Dlaczego? Po prostu nie mieści się na moim stoliku RTV. No i w ogóle musiałem przearanżować wnętrze mojej „growej kanciapy” żeby to wszystko się zmieściło. No, ale dałem radę i już wszystko „gra i buczy”!

Okay, ale w co w takim razie grać? Moim postanowieniem noworocznym jest, aby ograć coś z pietrzącej się „kupki wstydu”, a więc czas ukończyć Ghost of Yotei – z tego co widzę już tylko kilka godzin dzieli mnie od finału. Czeka mnie też dodatek do Final Fantasy XVI. Jak to dobrze, ze skończyłem Terminator 2D No Fate, ale to żadne osiągnięcie. To jest tytuł na góra dwie godziny zabawy. Niemniej jednak GRA ZALICZONA! Obiecałem też sobie, że odpalę Xbox Series X i w coś pogram na tej konsoli. Konsoli, którą odpalam już tylko sporadycznie.

A co oprócz gier? Miałem (nie)przyjemność obejrzeć w usłudze Prime Video film Czerwona Sonja (czemu nie Sonia do licha?). Powiem tyle – uwielbiam prozę Roberta. E Howarda, ale twórca Conana przewraca się w grobie widząc to co zrobioną z jego Sonią. Tego się nie da oglądać. Nasza protagonistka wygląda… no po prostu nie wygląda na ekhem… barbarzynkę-wojowniczkę ;) tylko na jakiegoś płaczliwego ciapciaka z burzą rudych włosów. Gdzieś w tle przewijają się jakieś idiotyczne postaci w tym… ludzio-małpy (Mandryle?) w ogóle z fantastycznym klimatem Ery hyboryjskiej wykreowanym przez Howarda ten film nie ma nic wspólnego. Jakościowo to jest poniżej Xeny Wojowniczej Księżniczki i to znacznie. Pierwszy film o Czerwonej Soni, ten z Brigitte Nielsen też nie był dziełem wybitnym, ale dało się to obejrzeć. Nowa wersja jest po prostu tragiczna. Najlepszym podsumowaniem jest fragment recenzji z serwisu IMDB. Pozwolę sobie zacytować soczysty fragment: „The only believable character was Sonja’s horse. The horse also has the best dialogue. The most believable mannerisms, and the most logical purpose.„ Muszę się zgodzić – koń był w porządku!

Co z lekturą? Czytam sobie Wampirze cesarstwo Jaya Kristoffa.