web analytics

«

»

(nie)Pełna kultura

stopLubicie sobie czasem kupić dobrą książkę, albo grę komputerową? Rzucić okiem na komiksy, albo zagraniczną prasę? Jeszcze do niedawna wszystko to mogłem zrobić w Empiku. W końcu jednak  trafił mnie szlag i od pewnego czasu staram omijać ten przybytek „kultury” szerokim łukiem.

Z napisaniem tego felietonu nosiłem się od bardzo dawna. Jeśli mnie pamięć nie myli tak od czasu polskiej premiery Battlefield 3 (niżej wyjaśnię co się stało), ale mój powolny rozwód z siecią sklepów Empik trwa już od dobrych kilku lat. Być może nie wszyscy wiedzą, ale jestem notorycznym hmm… fanem zakupów. Zakupoholikiem jeśli wolicie. Nie mogę się oprzeć „dobrom kultury wysokiej”, czyli ot choćby książkom wszelakiej maści. W moim zakupowym koszyczku często też lądują gry komputerowe/wideo, a także filmy na Blu-ray i DVD. Gdzie zaopatruję się w te wszystkie cudowności? Nie w „Pełnej kulturze”. Już nie!

W końcu trafił mnie szlag i postanowiłem całkowicie zerwać moje „zakupowe relacje” z Empikiem. Relacje, które trwały od kilkunastu lat z okładem. W czasach licealnych moim cotygodniowym rytuałem były odwiedziny w Empiku. To był naprawdę wyjątkowy sklep. Miła obsługa, asortyment, którego próżno było szukać gdzie indziej. Masa książek, komiksy, gry, zagraniczna prasa. To w „E” kupowałem horrendalnie drogiego, jak na nasze warunki InQuesta. Jak sądzicie gdzie nabyłem pierwszą odsłonę Diablo, albo Baldur’s Gate? To chyba oczywiste.

Potem jednak coś zaczęło się psuć i nie mam na myśli tego, że na rodzimy rynek wdarły się wielkie markety z elektroniką – Empik nadal bronił się wyjątkową ofertą… a może raczej atmosferą. Atmosferą, której już nie ma. Moje ostatnie, pozytywne doświadczenie z tą siecią sklepów wiąże się z premierą Red Dead Redemption. Pamiętacie problemy z dostępnością tego tytułu w dniu premiery? Ja swoją zdobyłem cudem dzięki uczynnemu pracownikowi Empiku, który wydobył dla mnie kopię gry na Playstation 3 chyba z samych czeluści piekielnych. No i to by było tyle pozytywów dotyczących sieci salonów na literkę „E”.

Ostatecznym policzkiem wymierzonym prosto w moją gębę była sytuacja przy okazji premiery trzeciej odsłony Battlefielda. W dniu premiery rączo ruszyłem do galerii handlowej. Tak się akurat składa, że salon (dość mizernej wielkości i nie zasługujący raczej na to miano) omawianej tu sieci znajduje się tuż przy wejściu. Bardzo chciałem szybko kupić moją kopię gry. Patrzę i jest! Tekturowy stand z BF3, ale co to? Na odwrocie pudełka (wersja PC), które chwyciłem były aż dwie nalepki z ceną. Na jednej hańbiące 149 plnów z ogonkiem. Na drugiej 10 zeta mniej. Skonfundowany zerknąłem na drugie, trzecie i czwarte pudło. Wszędzie jakiś pijany wariat porozlepiał DWIE ceny. Z grą w łapie podreptałem do najbliższego pracownika „E” i grzecznie spytałem która cena obowiązuje. Rezolutny(?) pracownik sieciowego giganta wyszczerzył do mnie zęby, otaksował wzrokiem bazyliszka po czym szczerząc zęby odparł z głupawym grymasem na  twarzy cytuję: a proszę sobie wybrać.

Kiedy już przestałem mrugać ze zdziwienia i brew mi opadła, a w głowie przestały krążyć myśli na literki „K”, „Ch” i „P” skierowane w stronę żartownisia, którego obowiązkiem było mi pomóc mina mi stężała, bąknąłem to ja dziękuję. Grzecznie odłożyłem pudełko z Battlefieldem 3 na stojaczek i ruszyłem na pierwsze piętro centrum handlowego, gdzie znajdował się market elektroniczny (Saturn jakby ktoś pytał). Tam dostałem upragniony tytuł w cenie o całe 30 plnów mniejszej niż ta z niezbyt „Pełnej kultury”. Tak oto jedno wydarzenie sprawiło, że od tamtego czasu nie wydałem w „E” ANI GROSIKA.

Oczywiście akurat to wydarzenie jest nacechowane osobistą niechęcią i złym potraktowaniem mnie przez obsługę, ale są też inne przesłanki, które sprawiły, że przestałem być stałym klientem Empika. O znacznie paskudniejszych niż u konkurencji cenach już wspomniałem wyżej. Niestety tak się zawsze składa, że tam ceny gier są zawsze wyższe niż gdzie indziej. Nawet te symboliczne dziesięć, czy dwadzieścia złotych mniej ma znaczenie. Po jakie licho mam przepłacać? Skoro kilkadziesiąt metrów dalej mogę kupić grę w lepszej cenie?

angrybirdCo jeszcze? Jakby to ująć… Empik stracił swoją wyjątkową atmosferę. Jak wspomniałem wcześniej kiedyś kuszono tam odwiedzających wyjątkowym asortymentem. Dziś książki można kupić taniej w dziesiątkach innych miejsc, a co wyziera na pierwszy plan w „Pełnej kulturze”? Totalna cepeliada. Ostatnio moją uwagę przykuły fikuśne popielniczki, durne kubeczki, breloczki a także ogromny stand na którym pyszniły się kosmetyki… Angry Birds. Jakże wielkie było moje zdziwienie, że mogę sobie kupić szampon do włosów „Zielona świnia”, albo balsam nawilżający żółty Angry Bird z wyciągiem z arktycznej żurawiny! Dodam jeszcze, że za kosmetykami z logo AB (i innymi produktami np. portmonetkami z pticami) leżały jakieś książki – bodajże biografia Arnolda S. Rozumiem, że historia życia austriackiego kulturysty i aktora, który dochrapał się stanowiska gubernatora Kalifornii jest mniej ważna od kremu do rąk. Cóż… oto dzisiejszy Empik i jego polityka w pigułce.

Co ciekawe sami włodarze sieci chyba zdają sobie sprawę z sytuacji, a przynajmniej mam taką nadzieję. Dowodem tego jest ankieta, którą możecie wypełnić wchodząc pod ten adres.

A Wy? Jakie macie doświadczenia z Empikiem? Kupujecie tam jeszcze? Wypełnicie ankietę?

  • Siergiej

    Ja w Empiku kupuję głównie książki, choć ostatnio coraz częściej chodzę do Matrasu – mają fajne promocje i dużo lepiej rozplanowaną przestrzeń sklepową, choć to już akurat kwestia konkretnego salonu – tutaj akurat mówię o Galerii Krakowskiej, gdzie Empik jest tak ciasny, że trzeba się mocno pilnować, żeby nie rozpieprzyć w cholerę całej tej kubeczkowo-porcelanowo-pierdółkowej kolekcji przez jakiś nierozważny ruch. Tylko same książki w E jakoś tak rozsądniej poukładane niż w Matrasie :D

  • ash_22

    Kupuję większość rzeczy przez internet, bardziej niszowe książki czy gry, z wyjątkiem części do pieca. Cenowo jest o wiele ciekawiej, i można się od czasu do czasu obłowić, jeśli ktoś nie potrzebuje mieć świeżych nowości non stop. W sumie nie zaglądałem już do tego przybytku od bardzo dawna, tylko okazjonalnie sprawdzić coś dla zabicia czasu. Ale żeby coś kupować, to nie. A ta historia z cenami BF4 nie mieści mi się w głowie, w sumie cóż znaczy 10 złotych, stać ich :).

  • henio

    Jeśli sprzedawali już Battlefielda 4 to mieli prawo podnieść cenę, bo to był unikat.

    • CarnAge

      Poprawione :P, ale wiesz głodnemu na myśli…. chyba mnie opętał BF4 :P

  • kornick

    W Empiku drożyzna panuje to fakt. Koń tam nie kupuje bo za różnicę w cenie ma kilo obroku. Obsługa w tym przybytku też jest do bani. Zawsze się ochroniarz na mnie patrzy spodełba

    • CarnAge

      bo pewnie wjechałeś na koniu?

      • kornick

        krokiem marszowym!!!

  • CarnAge

    Wypełniajcie ANKIETĘ (link w tekście). Pytania są zabójcze :D

  • polo_tuc

    Mam podobne doświadczenia jak dr Sulla, od pewnego momentu zaczęły tam pracować osoby z zerowym pojęciem o czymkolwiek. Niby nie problem, bo sam wiem jaką grę/książkę/czasopismo /płytę chce kupić, ale jak widziałem te nierozumiejące oczka jak pytałem o The Path/Twardocha/Odrę/BettyCarter to mi się odechciewało. Co zabawne The Path kupiłem włąsnie w Empiku, fantastycznie wydane, w takim małym kartonowym opakowaniu, z małym ale klimatycznym plakatem. Był taki czas, tuż przed prawdziwym upowszechnieniem się netu i forów, że we Wrocku studenci się ostrzegali przed pracą w E. Pod koniec zeszłego wieku mieli świetny wybór płyt i boxów jazzowych, teraz śmiech na sali… Teraz Empik przypomina mi pocztę, tłum, jakieś dziwne kartki, książeczki dla dzieci i pościel do kupienia…. Nie chodzę tam od lat, kubek sobie mogę kupić gdziekolwiek.

  • kornick

    kupiłbym sobie ten szampon Engry Beerds :)

  • Karinaaaa

    Wszędzie trafią się pracownicy, których mamy ochotę zabić za samą minę. Nie tylko w Empiku takich znajdziemy. Ja akurat nie miałam nigdy problemu, żeby mnie ktoś tam niegrzecznie potraktował. Wręcz przeciwnie – nie znam się w ogóle na muzyce i poprosiłam ostatnio panią nieśmiało czy pomogła by mi znaleźć jakąś płytę a jak już wyczuła, że nie jestem pewna czego chce to zaczęła mi wyszukiwać inne podobne i w rezultacie wybrała za mnie prezent dla koleżanki :)

  • Zdzichon

    Spoko. Nie musicie rezygnować z Empiku, bo Empik rezygnuje z was. Z tego co słyszałem to zamierzają się powoli acz definitywnie wycofać z tych wszystkich niedochodowych pierdół jak książki czy filmy i pójść w kierunku home&you, więc przyzwyczajajcie się do kubeczków i angry berdsów

  • henio

    Podobnie jak Carnage, z Empiku korzystam sporadycznie. Powodem nie jest jednak jakaś niechęć czy przykre doświadczenia z Empikiem a raczej cena – tak jak pisał Carnage w Saturnie jest zazwyczaj 20-30 zł taniej na premierowych grach więc nie ma po prostu powodu żeby kupować w Empiku jeśli Saturn jest 50 metrów dalej. W Empiku wciąż natomiast kupuję książki i sporadycznie jakiś film.

  • andrzej

    Autor tego felietonu brzmi jak urodzony wczoraj, nieznający realiów rynkowych, obrażający się na wszystko bubek. “(…)a w głowie przestały krążyć myśli na literki „K”, „Ch” i „P” (…)” Widzę, że jesteś kozak, ale tylko w internecie. Trzeba było powiedzieć mu to w twarz a potem wezwać kierownika a nie obrażać się na cały świat. Żeby nie było, nie pracuję w empiku, nikogo nie bronię. Najzwyczajniej rozbrajają mnie takie obrażalskie wpisy. Nie wiecie, że istnieje coś takiego jak dywersyfikacja asortymentu? Stąd wycieraczki, szampony, perfumy i inny szajs. Na tym robi się ogromny obrót ( bo to on jest ważny a nie zysk sam w sobie ). Jakoś nikogo nie dziwi w tesco, kerfurze czy innym realu stos płynów do spryskiwaczy, wierteł czy rowerów. Ale to temat rzeka i do piwa się nadający a nie do komentarza. Pozdrawiam autora tekstu, życzę również więcej luzu i oleju w głowie.

    • polo_tuc

      Z realiów rynkowych to znam miedzy innymi takie, że zatrudnia się studenciaków na dziadowskich umowach udając, że im się płaci a oni udają, że pracują. Ty prawdopodobnie takim sprzedawcom “mówisz w twarz” oraz wzywasz ich kierownika bo jesteś kozak.

      U mnie an wiosce na “dywersyfikację asortymentu” mówimy “szwarc, mydło i powidło” jak przyjeżdża sklep autobusowy albo jest odpust. A jak już jedziemy ze słoikami do miasta i widzimy napis “pełna kultura” to oczekujemy ciut więcej.

      Rozbraja mnie twoje zdziwienie, że w felietonie autor wprost opisuje swoje odczucia bez silenia się na “obiektywizm”. Proponuję kupić sobie np. “Gatunki dziennikarskie” K.Wolnego-Zmorzyńskiego, może będzie w Empiku.

    • CarnAge

      Po kolei
      1. Nie nie jestem “kozak”. Miałem się na kolesia wydrzeć, kazać sobie przyprowadzić kierownika i tak dalej. Owszem mogłem. Tylko po co? Miałem naskarżyć, że pracownik zachowuje się jak nastoletni dzieciak? Po prostu odłożyłem pudełko na półkę i poszedłem kupić gdzie indziej. To moim zdaniem wystarczająca hmm “kara” dla Empika.

      2. To nie jest obrażalski wpis. To wybiórczy opis procesu degradacji świetnego niegdyś sklepu z ciekawym asortymentem.

      3. Empik nie miał być Tesco, Auchanem, czy Biedronką. To co nie dziwi w markecie dziwi w (jeszcze) salonie Empiku. Zresztą henio już napisał, mogę się tylko z tym zgodzić.

      4. Fragment o “krążących myślach” to użyta na potrzeby felietonu tak zwana “licentia poetica” mająca ubarwić felieton… jeśli na to szanowny andrzeju nie wziąłeś poprawki podczas lektury to trudno. Dlatego te końcowe rady są ciutes nie na miejscu…

      Też pozdrawiam :)

    • henio

      Nazwa Empik pochodzi od Klubów Międzynarodowej Książki i Prasy z czasów powojennych, przejście na sprzedaż badziewia to taka dyskwalifikacja tego sklepu w moich oczach. Do czego innego mnie przyzwyczaili, jak idę do Carrefouru to oczekuję właśnie masy różnorodnego szajsu – po to tam idę. Ale do Empiku chodziłem kiedyś po gry, książki i filmy, teraz nie chcę chodzić po kubki, kubki mam w ww. Carrefourze. Poza tym, ja nie mam czasu ani ochoty czekać na kierownika i się kłócić w sprawie słabej obsługi, ja mam inny sklep 50 metrów dalej sprzedający to samo, a często taniej.

    • Siergiej

      Czekam aż Polityka, wzorem Faktu, da gołe baby na ostatnią stronę celem “dywersyfikacji asortymentu”.

    • tonieja

      Dopóki będę mógł przyjść, sięgnąć po książkę, wygodnie usiąść i odprężyć przy lekturze to żadne kubki z ptaszyskami przeszkadzać mi nie będą. Jeśli ma to uratować tych kilka półek z interesującą mnie makulaturą to nie przeszkadzają mi także tłumy dzieciaczków piętro niżej buszujące w poszukiwaniu wspomnianych kubeczków, lizaczków ze świnkami czy innych atrybutów zniewieścienia naszego społeczeństwa. Tym bardziej nie zawadza mi mało rozgarnięta obsługa. Swoją drogą mam się tam spodziewać doktora filologii który odróżni Fausta od Geralta? Zresztą, jakbym oceniał wszystkie burdele wedle jednej garbatej dziwki z krzywym zgryzem to bym teraz był sfrustrowanym cynicznym starym pierdzielem. A tak jestem tylko pierdzielem.

      Andrzej ma rację – autor histeryzuje niepotrzebnie.

      • szaryn

        Chyba dawno nie byłeś w empiku czasy kiedy mogłeś sobie usiąść tak na kanapie z pisemkiem lub książką minęły lata temu. Dziś usłyszysz że to nie czytelnia. Poza ty nie widziałam w 2 empikch w moim miieście miejsc do siedzenia. Kilka lat temu były to prawda. Dziś sa zawalone duperelami półki i wąskie przejścia.. apropo ankiety w linku zwróccie uwagę na pytania.

        • tonieja

          Sierpień 2012, Wrocław, Rynek. Mnóstwo miejsc do siedzenia. Wygodnie i przyjemnie pomimo tych szatańskich kubeczków.

          • kornick

            Słabo tym razem kolego tonieja. Mieszkasz na zachodzie i akurat w wakacje ubiegłego roku znalazłeś się w empiku ;) Słabo, słabo tym razem idzie ci podpuszczanie ludzi. Bardziej się postaraj.

            PS. Większość empików ma do 250 metrów kwadratowych i nie ma tam gdzie przysłowiowego kopyta wcisnąć. Nie mówiąc już nawet o przeczytaniu w spokoju gazety. Nawet na stojąco.

          • tonieja

            Co roku jestem w Polsce. I zawsze odwiedzam Empik. Zawsze we Wrocławiu na rynku. Zawsze posiedzę poczytam, kupię kilka książek. Nie pamiętam koloru fotela ani gdzie był ulokowany ale pamiętam że czułem się dość komfortowo.

            Nie wiem co sugerujesz. Że kłamię? Dość niska zagrywka jak na ciebie Kornick. Domagam się przeprosin. Od konia także ;p

          • polo_tuc

            Ten na Rynku we Wro jest niestety wyjątkowy, ma nawet taką mini kawiarnię, w której się czyta też. W pozostałych niestety same półki z odstępami nie pozwalającymi się minąć z drugim człowiekiem, daleko od luksusu.

            Ale tam Empik, pff, 40 metrów dalej (patrząc od Krakowa bliżej:) są Tajne Komplety i to jest klimat “starego empiku”, lekko lewacki, ale co tam.

            http://fundacja-karpowicz.org/ksiegarnia-tajne-komplety-jest-tylko-jedno-takie-miejsce/

            A 25 metrów w stronę Berlina jest Literatka dla takich bardziej krakowskich ziomków, więcej kurzu i drożej. :) http://www.kawiarnialiteratka.pl/

            Obydwa miejsca powstały w ciągu ostatnich 4-6 lat, działają, więc Empik fanom czytania wsofie/zkawką/codrugąstronę jest potrzebny jak koniowi świece.

            ….
            Tym samym wsparłem zarówno tonieja jak i kornicka, ale jestem kurde sprytny

          • tonieja

            Istnienie Literatki i Tajnych Kompletów jest argumentem do likwidacji Empiku tak jak istnienie Kornicka i Siergieja jest argumentem do likwidacji Polo_tuc’a.

            Jeśli w innych Empikach jest gorzej.. szkoda. Cóż, nie każdy może mieszkać we Wrocławiu, w którym (jak sam zauważyłeś odchodząc trochę od tematu) jest sporo ciekawych miejsc :)

          • kornick

            Konia w to nie mieszaj :P no wiesz jesteś mącicielem niezłym tyyyy :P

          • tonieja

            OK, przeprosiny przyjęte. Te od konia też ;)

        • Siergiej

          “Siadacze” w EMpiku w Galerii Krakowskiej powinni dostawać obowiązkowy wpierdol. Tam nie ma na to miejsca, trzeba ich omijać i bawić się w akrobacje. W salonie przy Rynku Głównym jest już dużo lepiej, choć miejsc przygotowanych dla siadaczy nie pamiętam.

          • tonieja

            To dobrze że nie siedzę w Krakowie (ale i tam mi się zdarzało kiedyś) :) Dla mnie urok Empiku to właśnie kucający, siedzący na podłodze, krzesłach czy kanapach (jeśli są) studenci.

    • ash_22

      Tak, ktoś kupuje w jednym miejscu wiele produktów, i napycha portfele danego sklepu. Wtedy jest wszystko w porządku. Jednak jak już się coś nie podoba, to znaczy że już klient się warcholi.

      Panie Sławku!

      http://www.youtube.com/watch?v=LxjxqgMG6GE

  • kornick

    Zrobiłbym ro samo co autor czyli odłożył gierkę i poszedł sobie kupić grę gdzie indziej. Miałbym drzeć mordę, albo wzywać kierownika? Po co. Tylko bym problemów narobił pracownikowi i zrobił zbiegowisko wokół siebie.

  • Andrzej

    Witam ponownie

    Po pierwsze – pisze się empikU a nie empikA.

    Po drugie – konia z rzędem temu kto w logo firmy znajdzie dopisek “pełna kultura”. Kilka lat temu został “wygumowany”.

    Po trzecie – Każdy z nas będąc klientem powinien mieć chociaż odrobinę świadomości swoich praw. Może z użyciem słowa kozak przesadziłem, ale jeżeli dany pracownik nie zna się na rzeczy tudzież nie ma ochoty mi pomóc ( co łatwo z twarzy wyczytać ) to wzywam kierownika. No chyba, że doradca szczerze mi powie, że się nie zna, jest w zastępstwie, nie poruchał, ma kaca etc. to wtedy luz. Przyjdę następnego dnia, później lub zawoła mi kogoś innego. Mamy do tego pełne prawo.

    Po czwarte – magiczna dywersyfikacja. Niestety to się dzieje i będzie się działo dalej pogłębiając swój stan. Empik nie jest odosobnionym przypadkiem. Zróbcie sobie spacer do sturna, media marktu. Co zobaczycie? Książki. Głównie mainstream, ale są. Promocje przykasowe? W media też są. Nie bezpośrednio na ladzie jak w empiku tylko w czerwonych koszach lub na regałach tuż obok. Raz będzie to zestaw czystych płyt, napój energetyczny lub inny głupota. Są to pieniądze, które przy odrobinie wysiłku wpływają szerokim strumieniem. Empik niedawno postawił na tzw. life & style. Są w nim obieraczki do ziemniaków, zapażarki do kawy, noże do sałaty i inne domowe akcesoria. Moim zdaniem jest to wynik odcinania kuponów od marki i swego rodzaju żerowanie na bezsensownych przyzwyczajeniach, lenistwie i nawet też ośmielę się użyć określenia, głupocie klientów. Bo któż z nas nie poszedł do salonu po książkę, prasę, płytę czy grę ze świadomością “bo_to_empik”. W tej firmie było drogo, jest drogo i będzie drogo. Taka jest niestety ich polityka i taką przez długi czas pozostanie.

    Nam zaś pozostaje użyć dobrego połączenia, czyli mózgu i portfela. Nie jest wytłumaczeniem to, że nie mamy czasu na poszukiwania tańszych miejsc, że chodzimy tam bo wiemy, że coś co nas interesuje akurat tam będzie. Wystarczy trochę przysiąść, kliknąć dwa razy i już wiemy gdzie jest taniej.

    Ps. Miejcie oczy szeroko otwarte.

    Pozdrawiam serdecznie Autora oraz użytkowników

    • kornick

      “Po pierwsze – pisze się empikU a nie empikA.”

      Po pierwsze wyszczekiwanie z siebie już na wstępie śmiesznej poprawki z “U” na “A” świadczy, że cię komentarz autora zabolał złośliwy chamie :). Poza tym czepianie się tekstu z komentarza jest słabe bo w tekście występuje forma empiku więc wypad na szczaw.
      A jak chcemy być złośliwy to ja Cię mogę ugodzić złośliwością większego formatu niż literka U”, czy “A”, ale zostawię to na koniec mojego komentarza. Dotyczy ona refleksji na temat czytania ze zrozumieniem, oburzania się i słynnej licentia poetica, której nie zrozumiałeś ergo na swoim śmiesznym oburzeniu oparłeś cały swój pierwszy, śmieszny komentarz co rozbawia mnie do łez i mojego konia też.

      Po drugie hasło pełna kultura przylgnęło do EMPIKA {środkowy palec} i mylisz się. Hasło pełna kultura funkcjonuje nadal a nawet się rozszerza np. na inicjatywy wakacyjne takie jak Obóz Empik Travel Pełna Kultura. Nie naginaj tez z łaski swojej :) hasło pełna kultura nadal jest w trybikach empika/empiku ;)

      Po trzecie. Bieganie po kierownika i robienie poruty jest słabe. Jeśli jestem źle potraktowany przez obsługę mogę zachować się jak gówniarz i wezwać kierownika, albo wyjść i wybrać inny sklep. Po co mam przyjść do tego sklepu następnego dnia skoro pracownik sypnął mi np. takim tekstem o wybraniu sobie ceny?

      Po czwarte. Już chyba ze cztery osoby ci to powiedziały. Powiem i ja. Empik(A) ;) to nie Saturn, MediaMarkt, ani nie dyskont. To w założeniu salon sprzedaży dóbr powiedzmy, że luksusowych. Do lajfstajla mogi sobie otworzyć coś pod inną marką. Zamiast tego psują skutecznie starą.

      Nie zwalaj na klientów. Zajrzyj do pana Gugla i poczytaj opinię ludzi o tym co się dzieje w Empikach.

      Po piąte: “Nam zaś pozostaje użyć dobrego połączenia, czyli mózgu i portfela”

      Tak życzę ci tego połączenia serdecznie. Choć biorąc pod uwagę, że musiano ci tłumaczyć czym jest licencja poetyczna użyta w tekście tego pierwszego ci odrobinę brakuje.

      Ja Cię nie pozdrawiam. Bo nie jestem fałszywy i nie pozdrawiam osób, z którymi wymieniam w internecie złośliwości.

      PS. Proszę zaprzestać nadużywania określeń “mózg”, “rozum” “luz” i “olej w głowie” bo po tym co przeczytałem w twoich komentarzach, po niezrozumieniu fragmentów tekstu, intencji autora et cetera, et cetera te rady pasują do ciebie jak baletki do konia pociągowego.

      • Andrzej

        Oj, ciężkie działa zostały wytoczone.

        Nie zrozumiałeś kompletnie nic z tego co napisałem a szczekasz niczym wiejski burek na rowerzystę. Wychyl proszę głowę ze swojego krzaczka bawełny i rozejrzyj się dookoła. Zobaczysz jak padają ideały, zarastają utarte ścieżki a przy odrobinie szczęścia poczujesz jak jesteś dymany przez wielkie korporacje żerujące na Twojej głupocie.

        Tak jak napisałem w pierwszym poście. Jest to temat na rozmowę przy kuflu piwa ( lub dla większości szklanki oranżady ) na które szczerze zapraszam autora a nie w komentarzach.

        • kornick

          wof wof hau hau na bzdurki się szczeka.

          Czego niby nie zrozumiałem? Tego, że zacząłeś jojczyć w pierwszym komentarzu bo jak już napisałem wcześniej nie zrozumiałeś o co chodzi :D. Taka prawda Andrzeju.

          “szczekasz niczym wiejski burek na rowerzystę.”

          Szczekam na kogoś z zaciemnionym umysłem, jadącym krzywo przez wieś na welocypedzie niczym żulik po winku.

          “Zobaczysz jak padają ideały, zarastają utarte ścieżki a przy odrobinie
          szczęścia poczujesz jak jesteś dymany przez wielkie korporacje żerujące
          na Twojej głupocie.”

          Co paliłeś zanim ten fragment stworzyłeś? To chyba ty jesteś dymany przez korporację skoro zaciemnili ci wzrok dywersyfikacją, która tak naprawdę sprowadza się do totalnego zszargania szanowanej marki.

          PS. kolejny raz usilnie proszę abyś nie używał określeń pokroju głupota, umysł itd. To tak jakbyś po zrobieniu kupy na chodnik krzyczał o chamstwie na ulicach.

          • Andrzej

            mmmmhmmmmm

          • tonieja

            Kornick chciał przez to powiedzieć że chętnie spotka się przy szklance oranżady. Tłumaczę bo widzę że nie zrozumiałeś a ja jako stały bywalec tego szpitala potrafię już nawet czytać ich recepty (!). W sumie też bym wpadł na oranżadę pogadać o Empiku, Chłamie i Kulturze. To co… sierpień, jak już wrocławski rynek wyschnie po powodzi?

          • Andrzej

            zapraszam

          • Siergiej

            Pff, Breslau! Jak Rynek, to wiadomo, że krakowski :P

          • Andrzej

            :)

          • polo_tuc

            Ale na wrocławski wpuszczają bez kapelusza i fajki. I nie trzeba zdawać testu ze znajomości piosenek Sikorowskiego i Turnaua :P

          • kornick

            Wpisujcie miasta to jest rynki!!! Eeee Poznań? W Breslau są Niemcy i koń się ich boi, a Krakówek ma smoka :(

          • polo_tuc

            Dębica! I jest Empik!

      • Siergiej

        Kornick – po co te nerwy?

        Andrzej – nie porównywałbym skali “dywersyfikacji” tego przykładowego Saturna z Empikiem. Książki w Saturnie owszem, są, ale to totalny margines – jedna półka gdzieś na boku i obok niej jeszcze kosz na tanie czytadła. Czy to potrzebne Saturnowi? Moim zdaniem nie (choć przyznaję, że kupiłem tam kiedyś “Wielkiego Gatsby” bo był za 10 złociszy :D), ale mniejsza o to – podejrzewam, że część klientów nawet nie zauważyła, że tam są teraz jakieś książki. A w Empiku o badziewie różnej maści można się potknąć. Kubeczki + kartki to były tam chyba od zawsze ale teraz ciężko się oprzeć wrażeniu, że trochę przeginają. Za chwilę pomiędzy działami “poezja” i “seriale DVD” będzie można znaleźć zestaw obcinaczy do paznokci, korkociąg, otwieracz do piwa i kredki.

        • Andrzej

          Siergieju zapraszam na spacer po Wrocławskich mediach i saturnach. To już niestety nie jest margines. To są pełnoprawne działy. Skala może jest inna, ale ścieżka ta sama. W empiku proces poszerzania asortymentu był stosunkowo powolny i nieśmiały, no ale był. Taka eksplozja szajsu nastała niedawno i faktycznie razi. Piszesz o obcinaczkach do paznokci przy serialach czy książkach. To wbrew pozorom nie jest śmieszne i ma nawet swoją nazwę, mianowicie “sprzedaż wiązana”. Idziesz na kulinaria a tam np. zestaw do wypieku muffinów. Ty tego nie kupisz, ale ktoś kto szuka prezentu? Czemu nie. Weźmie książkę i foremki. Ty kupiłeś gatsbyego, sięgnij pamięcią, może na horyzoncie była premiera kinowa nowej wersji? Jedna osoba kupi w saturnie książkę za 10zł inna skusi się na przykasową promocję w empiku np. długopis za 5 zł lub czekoladki. Strumyk do strumyka i nagle masz rzekę pieniędzy wygenerowaną z przysłowiowych śmieci.

          Pozdrawiam serdecznie

    • tonieja

      Ja w tej dyspucie filozoficznej pt. “dać dupy dla kultury?” jestem za opcją dawania dupy, zwłaszcza że to nie moja dupa. Faktem jest że albo “pełna kultura” nauczy się żyć w symbiozie z chłamem albo ten chłam “pełną kulturę” zeżre i wysra. Niech więc empik kurwi się z kubeczkami, breloczkami i innymi bzdetami ale dopóki będe miał gdzie sobie usiąść (nawet ściśnięty między cycastymi studentkami…ee.. komu to przeszkadzał tłok w empiku?;) ) by trawić lekko pół-pełną kulturę (preferuję SF) to będę tam wracał.

      • ash_22

        Właśnie, poziom czytelnictwa jest tak niski że w sumie się nie dziwię że zaczęli wprowadzać kubeczki i tym podobne rzeczy. Mam nadzieje że będzie jeszcze można pieczywo i nabiał kupić. Coś dla ducha i coś dla ciała.

  • Waz

    Empik to dno