web analytics

«

»

Wyznanie mobilnego grzesznika

Doktora Rzeźnika zastaliśmy w bardzo krępującej sytuacji. Mianowicie pukał paluchem w tablet tnąc jakieś owoce na plasterki, a potem molestował ptaka. To znaczy Ptaki. Wkurzone Ptaki. Bawił się też dziwnym sznurem.

Zgrzeszyłem! Czym zapytacie? Zaniechaniem względem „cool” trendów i panującej od dłuższego już czasu mody na gry mobilne. Mówiąc bez ogródek – telefon służy mi do rozmawiania, a nie do grania. To samo ma się z tabletami. Tych ostatnich używam do… surfowania po Internecie. Czy słyszę już rechot „pokolenia SMSów”? To nic. Nie przejmuję się tym, że w kwestiach mobilnych jestem „konserwą”. Choć początki miałem raczej udane. Od zawsze lubiłem przenośne granie. Miłość ta narodziła się kiedy w moje łapki trafiło Atari Lynx, a potem Gameboy i Sega Game Gear. Wielką sympatią darzę również Playstation Portable. Dość szybko, bo już w Anno Domini 1998 roku miałem swój pierwszy telefon komórkowy. Oczywiście Motorola CD160 nie miała zaimplementowanych żadnych gier, ale miała inne zalety. Po pierwsze, dzięki swej olbrzymiej wytrzymałości mogła skutecznie służyć jako kastet w walce z dresiarzami, a także posiadała wysuwaną antenkę. Co w tamtych czasach budziło podziw – szczególnie u jednej z moich koleżanek ze szkolnej ławy, która lubiła wkładać sobie antenkę mojej Motoroli w usta (ciekawe co by na to powiedział doktor Freud?).

Potem była jedna z kultowych Nokii i oczywiście słynna gra Snake. No i właśnie moje mobilne granie zatrzymało się na etapie monochromatycznego węża pożerającego jabłka(?). Przez kolejne lata kompletnie ignorowałem rozwijające się mobilne granie. Tak! Jestem, a raczej byłem mobilnym grzesznikiem. Odkąd w moje ręce wpadł „bieda-tablet”, czyli opisywany przeze mnie wcześniej Apollo Quicki 701 zacząłem grać w mobilne produkcje. W sumie tylko do tego się ten „cud techniki” nadaje. Złapałem się na tym, że tuż przed snem sięgam po tablet i odpalam sobie jakąś gierkę. A w co sobie pogrywam? Niesamowitą radość sprawia mi Fruit Ninja. Siekanie gruszek, bananów, melonów itd. sprawia mi ogromną frajdę i po pewnym czasie wpadam w jakiś trans i w dzikim szale trykam paluchem ekran tabletu.

Po prostu eksplozja radosnych endorfin! To naprawdę cudowne móc zasnąć w łóżeczku z poczuciem, że usiekło się tyle owoców.

Przeglądając Android Market… pardon Google Play moją uwagę zwróciła też gra o bardzo intrygującym tytule Król Fighter III. Po zapoznaniu się z genialnym opisem po prostu musiałem ściągnąć tę scrollowaną bijatykę w stylu Final Fight/Double Dragon. Zresztą powiedzcie sami, czy takiemu opisowi z Google Play można się oprzeć: Jesteś Główny bohater, tym razem nie jesteś sam, twój piękny partnerem pomoże Ci opór sił zła razem. Długo cieszyć się wspaniałe wakacje, ale ten spokój został zakłócony przez nieoczekiwanego aresztowań i seria. Policja była ukierunkowana że Wanted Man i długi, które zostały zaatakowane i śpiączka, kiedy aresztować przestępczej działalności. Jednak, gdy się obudzisz, zobaczysz, że twoje ciało było pełne energii, to bez świadomej kontroli nad energią, aby Twoi siły są, można umieścić koszulę i parę piękno “szminki” a serce zacznie walkę do śmierć.

Nie próbujcie wydobyć z tego powyższego opisu jakiś sens. Próbowałem nie-tylko-na-trzeźwo i nie załapałem. Musiałbym chyba zapalić specyfik, który nie tak dawno dostała pocztą suczka Kory Jackowskiej aby pojąć CZYM jest Król Fighter III.

Miło też spędzam czas z Angry Birds. Strzelanie z procy pticami do paskudnych świniaków kradnących jaja jest naprawdę świetne. Moim numerem jeden jest jednak Cut the Rope. Karmienie cukierkami/babeczką/donutem zielonego stwora o imieniu Om Nom jest doprawdy fantastyczne. Dawno ie spędziłem tyle czasu nad grą logiczną.

Cóż mogę rzec na koniec? Przemogłem się. Nadal wolę te „duże” gry, ale zastanawiam się, czy nie zainstalować wiecznie głodnego zielonego stwora w moim smartfonie. Kiedyś taka myśl nie przyszłaby mi w ogóle do głowy.

Kończę… idę zobaczyć co nowego w Google Play.

 

  • JakupW_Quatrix

    Mobilne gry są spoko. Rzekłem. Już pomijając engry berdsy i inne kat te rołpy, co mi się podoba to możliwość “odrobienia zaległości” mają np. iPada. Tak też grywam w Broken Sword i czekam na Baldurs Gate. Jak ktoś nie grał w Bastion – proszę bardzo? Max Payne? No problem. GTA III? Yup. Generalnie jest mnóstwo gier wartych polecenia, i nie wszystkie są popierdółkami jak zwykło się myśleć.

    • Henio

      Ale to wszystko jest na pececie z ludzkim sterowaniem, wiec o jakim odrabianiu zaleglosci mowimy?

      • JakupW_Quatrix

        O takim że na PC mi szkoda czasu – a mając tel/ipada mogę zagrać w pociągu czy gdziekolwiek

        • Henio

          To nie bedzie takie samo granie – po 2-3 godziny za kazdym razem, z odrywaniem sie do kontroli biletowej, albo jak pani z naprzeciwka trzeba walizke na polke wrzucic. Wole sie skupic na grze i w nia zaangazowac. Ale jesli tak lubisz.

          • ash_22

             Chciałbym zobaczyć kogoś kto przechodzi całego Baldursa na tablecie. Koniecznie z komentarzem odautorskim.

            Ja oprócz okazjonalnego sięgania po symbianowe odpowiedniki Metal Slug czy Sonic nie wychodzę.

  • wujo444

    Ale duże gry kiepsko wychodzą na konwersjach. Da się grać, ale ekran dotykowy to ekran dotykowy – świetnie symuluje cięcia, ale gorzej przyciski. Fajnie wypadło mobilne Mirror’s Edge, co prawda obcięto mocno mechanikę i teraz ogranicza się do wybrania momentu skoku/ślizgu i biegu po ścianie, ale na małym ekranie to wystarcza do niezłej zabawy. Po prostu musi być inna, prostsza mechanika i tyle.

    Fruit Ninja jest genialny, minimum pracy, a zabawa przednia – walka o rekordy w trybie Arcade przypomina stare czasy. Nieco podobne jest Ninja Fishing, tylko przed cięciem trzeba ryby złowić, jest masa upgrade’ów itp. 

    Z fajnych gier na iOS (nie wiem jak na robociku) poleciłby Tiny Wings – jeden przycisk, tablica wyników, easy to learn, hard to achieve. Bardzo fajne jest sztandarowe Plants vs Zombies – tryb przygody jest prosty, ale przyjemny, masa roślin pozwala na testowanie różnych taktyk. Strategery to wariant Risk, tylko z losowanymi planszami i wieloma innymi opcjami (jest multi i hot seat) – mała, a przyjemna gra. No i moje UnblockMe, 9 tysięcy poziomów typu przesuń prostokąt w prawo (znane z wielu przygodówek), chyba 3 kwartał już katuję po 20 poziomów dziennie i mi się nie znudziło. Skończę! :D

  • kornick

    W 98 miałeś komóraka i do szkoły z nią chodziłeś kurcze lanser z antenką ;)…  no a koleżanki zazdroszczę !!

    Król Fighter rozwala, że spadłem z konia :D

    • CarnAge

      No miałem ;) ale sam płaciłem rachunki

  • hall41

    Telefonu używam tylko po to, aby telefonować, poza tym w niektórych przypadkach napiszę krótką informację i na tym koniec. Pomimo to nie powiedziałbym, że jestem w tym obszarze odpowiednikiem betonu partyjnego – zwyczajnie pograłem parę razy i bardzo szybko mnie to znudziło.

    Natomiast ten opis zachwiał moimi przekonaniami – nie zagrać w tego typu perłę to błąd. Temu, kto “tworzył” ten opis otworzył się pewnie strumień świadomości, jak Serafinowi.

  • Henio

    Dla mnie telefon tez tylko do dzwonienia, alarm sobie czasem ustawie. Nawet internetu w nim nie mam. 

    Natomiast zastanawiam sie, czy Valhalla …yyyy… Grastroskopia zmierza w kierunku, ktory mi odpowiada.

    • CarnAge

      Ja ze swojej strony mogę zapewnić, że po dwóch tekstach o tabletach/telefonach ;) wyczerpałem temat “mobilności” w 100%

      Z tego co widzę wszyscy jesteśmy trochę dziwni… wszyscy(?) się hmm mobilują, Angry Birdują ;) A tutaj telefony służą do dzwonienia :D

      Bosko :)

      • JakupW_Quatrix

        Wszystkim nie dogodzisz :)

      • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

        Nieprawda, ja jeszcze używam telefonu do otwierania piwa. :)

        • kornick

          Mi służy za budzik