web analytics

«

»

Obchód tygodnia #141

Gramy!

Gramy!

No i znowu jestem w szpitalu. Takim prawdziwym, a nie gierczanym. Czym się różnią obydwa przybytki? W jednym się gra. W drugim w lampkach nie ma żarówek i pościeli na zmianę… Acha! Dostaliśmy też kurierem kilka gier.

Co mam napisać? Że jestem wkurwiony (uwaga Ordynator klnie – ordynarny typ!) do n-tej potęgi? Oj jestem. Chcę do domu, a nie mogę. Muszę siedzieć w tym syfie niezasługującym na miano szpitala. Dziś na obiad dali śledzia na ciepło z ziemniakami. Nawet nie zbliżyłem się do tego g…

Generalnie jednak mam dość traktowania jak świnka doświadczalna – zabrali jeden z leków i patrzą co będzie. Mam dość! I jeszcze się bezczelnie pytają „czy gdzieś mi się spieszy”. Kiedy to usłyszałem ledwo ugryzłem się w język bo prawie wybuchnąłem, a wtedy pewnie doszłoby do rękoczynów i trafiłbym do zupełnie innego zakładu – karnego. No, ale tam przynajmniej lepiej karmią!

Dobra dość tego użalania się nad sobą. W końcu jest piątek i czas na granie. Ja spróbuję odpalić na laptopie dwie gry, które do nas przyszły – Shadows on the Vatican oraz Face Noir. Nie znacie? To wkrótce przeczytacie coś o tych tytułach na Grastro.

Oczywiście nie tylko gramy! Moją weekendową lekturą jest Długa Ziemia Pratchetta i Baxtera.

A wy? Co będziecie robić w weekend?

 

 

  • Khedron68

    Czekałem,czekałem i się w końcu doczekałem na zaproszenie do alfy Heroes of the Storm.Cierpliwość popłaca,przynajmniej czasami.A po za tym nowy COD.Singla przechodzę trochę z ciekawości a trochę z chęci zdobycia dodatkowych gadżetów.Coś podobnego jak w ostatnim BF-ie.Multi jest świetne.Najlepsze od dawna.Udanego wiikendu Wszystkim a Ordynatorowi ZDROWIA!!!

    • obimas

      Ten COD to mi grafe zabil wredal. Teraz gram na 730 gt od kumpla, i po oc gram sobie w multi i calkiem milo jest. Ustawienia to 1024×768 i wszystko na low lub wylaczone. Wyglada to jak modern warfare 2 po tym zabiegu ale mjest bardzo grywalne. Jakies 35-70 fps, pomijajac jedna mape w dzungli ktora jest niegrywalna.

  • Jolo

    Planuję w ten weekend obijać się do oporu. Niestety w poniedziałek idę do roboty, ale zanim to nastąpi zamierzam grać grać grać i jeszcze raz grać. Tym bardziej że zostaję sam na włościach. W planach mam przejście Blacklista, albo przynajmniej poważne popchnięcie go do przodu. W kolejce czekają The Walking Dead sezon 2 i Wolf Among Us które ostatnio kupiłem.

    Jednak prawdziwym daniem tego weekendu będą planszówki. W sobotę planujemy z Copperem podjąć drugą próbę z Kupcami i korsarzami (takie Pirates! w wersji planszowej) no a w niedzielę danie główne czyli nasz czwarty pojedynek w Zimną Wojnę. Czy i tym razem uda mi się zatriumfować? Czuję, że moja dobra passa zbliża się do końca, ale nie uprzedajmy faktów.

    Serialowo się mocno waham między kilkoma tytułami w efekcie nie mam pojęcia czy coś ruszę. Książkowo wciąż losy Czarnej Kompanii – czyta się baaaaaaardzo dobrze.

    Wszystkim życzę miłego weekendu!

  • ash_22

    Xcom na Impossible plus większość opcji z Second Wave (oprócz randomizacji obrażeń). Cóż, 7 państw już mi podziękowało. Jeszcze chwila i zobaczę napis game over. Opcja maratonu wydłuża grę, ale też wszystkie badania są wolniejsze i nie mogłem nawet budować uplinków ze względu na brak inżynierów. Nauczka na przyszłość.

    Z książek Lovecraft w świeżym wydaniu, z tłumaczeniem Macieja Płazy i ilustracjami Johna Coultharta. Doskonałe wydanie, polecam każdemu.

    • polo_tuc

      Mam to wydanie, tłumaczenie jest doskonałe. Teraz widzę jak masakrowali Lovecrafta dotychczasowi tłumacze, poświęciłem nawet kilka kwadransów na porównywanie niektórych wersji, śmiech i zgoza, na przemian. No i teraz widzę, że to był naprawdę mocny, prawdziwy pisarz.
      p.s. w Xcom a gram teraz drugi raz, na Classic i nawet boję się mysleć co się dzieje na Impossible…

      • ash_22

        Nie da się ukryć że poprzednim tłumaczeniom wiele brakowało. Teraz widać gołym okiem różnicę. Zdania są bardziej płynne, styl bardziej archaiczny, lecz zrozumiały. Lovecraft potrafi budować niepokojącą atmosferę posługując się, wydawałoby się, zwykłymi opisami przyrody. Najlepiej sobie dozować jego lekturę, żeby czytelnik nie czuł się za bardzo “przytłoczony”.
        A Xcoma chyba też powinienem spróbować drugi raz na classicu, ale jestem już tak daleko że wolę polec niż się całkowicie poddać.

        • polo_tuc

          Pan Płaza ma po prostu trzy cechy dobrego tłumacza; zna świetnie język obcy, jeszcze lepiej zna język polski i ma tzw. “jaja”.
          Przykładem: w jednym z opowiadań, dręczony dziwnymi wizjami i w końcu zaniepokojony o swoje zdrowie umysłowe bohater idzie do… no do kogo? Wg poprzednich tłumaczy “do psychiatry” pff… cała magia ulatuje, pozostaje zastanawianie się czy aby taka specjalizacja rzeczywiście była w pełni wydzielona na przełomie XIX/XX w. i tak określana, lub wzruszenie ramionami…
          Natomiast u Płazy nasz udręczony bohater idzie do “alienisty” Bingo! Mamy odpowiadający realiom termin, bo takiej kalki z angielskiego się kiedyś używało na określenie lekarza zajmującego się “wariatami”, mamy stylistyczne pasujący do całej otoczki archaizm i jako bonus ciekawe skojarzenie pomiędzy dzisiejszymi skojarzeniami słowa “alien” i rodzącymi się podczas czytania opowiadaniami podejrzeniami, że wizje bohatera mają baaardzo odległe i poza-ludzkie źródło. Tak to się, k…robi!

  • kolabor666

    Nie mam nowych gier więc gram w Skyrima lecząc nerwy po zakupie żonie kozaczków za 700zl. Chciałem sobie wymienic mojego GTX465 na coś lepszego ze względu na lutową premierę Wiedźmina ale chyba muszę o tym zapomnieć. Bo jeszcze pewnie baba na sylwestra będzie chciała kreację. :(

    • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

      Chłopie, co ona ci musi robić, że tak ją obsypujesz precjozami to nie wnikam…. :P

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    Właśnie wróciłem z pracy i zastanawiam się czy by w coś sobie nie zagrać, co zdarza się u mnie ostatnimi czasy niezwykle rzadko… Może w końcu pociągnę Lords of the Fallen, który jest wprost świetny, ale na jedną sesję potrzeba co najmniej godziny wolnego czasu, więc sami rozumiecie…

    Serialowo pochłaniam kolejną brytyjską produkcję “The Shadow Line”. Świetna opowieść o skorumpowanych glinach i ich kolegach handlujących rozmaitymi prochami. Generalnie amerykańskie seriale mogą się głęboko schować… Klimat jest tu tak gęsty, że można go kroić nożem, a gra aktorska i ogólnie rzemiosło… no cóż, nawet nie porównuję.

    Książkowo dalej Pan Lodowego Ogrodu tom 3ci.

    Pozdro i miłego weekendu życzę.