web analytics

«

»

Jak to Wujo i Randall z Talismanem przygodę zaczynali…

Talisman2Faktem oczywistym jest, że przepiękny, czerwcowy i – na dokładkę – sobotni wieczór można spędzić na wiele ciekawszych sposobów niż granie w grę planszową. Wiem, wiem, fani planszówek stwierdzą w tym momencie, że nie ma nic lepszego na takie i inne wieczory niż posuwanie pionków po planszy. Zwłaszcza w doborowym towarzystwie i odpowiednią ilością trunków oprocentowanych w zanadrzu. Cóż, nie każdy jest w tak komfortowej sytuacji, by zebrać w wolnym czasie grupkę znajomych w jednym miejscu… Chociaż w sumie zebranie grupy ludzi w jednym miejscu nie jest problemem, ale bywa, że zebranie paczki krewnych bądź znajomych, którzy chcieli by wespół turlać kostkę, to już nie lada szkopuł. Tym, którym czasu, miejsca i chętnych do pogrania ludzików, staje, po prostu, cholernie zazdroszczę.

Jak powiedziałem, nie każdy ma tak dobrze, a w każdym razie nie ja. A w grę planszową pograć by się chciało. Pozostaje opcja skorzystania z digitalizowanych wersji znanych planszówek – ostatecznie w internecie zawsze znajdzie się kogoś chętnego do pogrania. Padło na legendarną grę “Talisman”. W naszym – to znaczy w moim i dr Wuja – przypadku historia niejako się powtarza, bowiem znowu zabraliśmy się za grę, której fizyczna edycja znana jest na świecie od wielu lat. I podobnie, jak kiedyś w przypadku początku naszej przygody z Magic: The Gathering – tak i tym razem niemal kompletnie nie wiedzieliśmy z czym będziemy mieć do czynienia. Nie znaliśmy ani zasad, ani celu rozgrywki. Rzuciliśmy się od razu na głęboką wodę (w tym miejscu wielbiciele gier planszowych parskną pewnie śmiechem, bowiem mniemam, że Talisman ma reguły niewiele bardziej skomplikowane od Chińczyka).

Na początku stoczyliśmy batalię z strasznie topornym interfejsem gry, który jest na dokładkę diabelnie nieintuicyjny. W trakcie rozgrywki Talisman też lubi się z niewiadomych powodów przycinać, nie pozwalając wykonać graczowi ruchu w jego turze. Na szczęście w ciągu całej, niemal dwugodzinnej gry, nie zdarzyło się nic, co by popsuło kompletnie zabawę. Udało nam się nawet skończyć, chociaż na różnych forach raportowano sytuacje, w których gra po 3-4  godzinach nagle się zawieszała.

Innym, rozczarowującym nieco, problemem, jest fakt, że mimo, iż gra posiada pełne spolszczenie, nie zostało ono udostępnione w jej steamowej wersji. Niestety, nie chcę tutaj rozwodzić się dlaczego, ale powiem tylko, że w takich momentach mocno irytuje mnie zła wola – bo inaczej tego nazwać nie mogę – polskich wydawców i dystrybutorów.

Pominąwszy powyższe problemy, przyznać muszę, że grało mi się całkiem przyjemnie. Wraz z postępem poznawaliśmy zasady a im bardziej były one dla nas klarowne, tym mocniej się w rozgrywkę angażowaliśmy. Mechanika gry wydaje się dość prosta, dzięki czemu pewne jej aspekty chwyta się dość szybko. Jest to duży plus, zwłaszcza dla osobników mojego pokroju, dopiero raczkujących w świecie planszowej zabawy. Z czasem jednak chciałoby się, aby różnorodność wydarzeń, spotykanych na planszy stworzeń, znajdowanych przedmiotów, czarów i tak dalej, była nieco większa, albowiem na pewnych etapach gry robi się, co nieco, nudnawo. Rozumiem jednak, że twórcy starali się oddać ducha fizycznej wersji gry możliwie najdokładniej, by nie zrazić do jej wersji cyfrowej ortodoksyjnych, wspominających z nostalgią dawne lata, fanów Talismanu.

Stawianie pierwszych kroków w świecie Talismanu zostało udokumentowane, co możecie podejrzeć w poniższym filmiku. Z racji objętości nie udało nam się zarejestrować całej rozgrywki, więc na wstępie przysolę spoileremWujo wygrał (nic nowego pod słońcem). Może ten krótki fragment pomoże Wam zdecydować się, czy kupno cyfrowej wersji Talismanu jest warte i być może, w któryś sobotni wieczór zbierzemy się wspólnie nad cyfrową planszą. Życzymy przyjemnego oglądania i upraszam wyrozumiałości dla naszej nieporadności.

P.S. W filmiku padają słowa powszechnie uznawane za niecenzuralne. Padają jednak z umiarem i tylko w momentach, gdy powaga sytuacji tego wymagała :). A jeżeli interesują Was gry planszowe to zapraszamy do tego artykułu.

  • kornick

    Musi być niezła frajda :)

  • bezuch

    Kto to Randall? I gdzie jest duch Hopkirka?

    • RandallFlagg

      Jesteśmy gośćmi z remake’u – “Randall i Wuj Hopkirka” :)

  • Jolo

    Jedna uwaga chłopaki – i należałoby to przeredagować – Magia i Miecz, czy raczej Talisman nie jest grą polską i nie wiem skąd się Wam to wzięło :) Była wydana w Polsce w latach 80-tych ale nie jest grą polską. Odnośnie monotonii to Talisman jako taki faktycznie może być nudny, dlatego wskazane jest grać w niego z dodatkami, a przynajmniej jednym czyli Podziemami.
    Wygląda to fajnie, ale jakoś nie mam przekonania do komputerowych wersji planszówek – wolę MiMa w wersji papierowej :)

    • polo_tuc

      Może ona jest “polska” tak jak “polscy” są piosenkarze Denzel albo Ingrid: tylko u nas ktoś ich chciał słuchać :)
      Ale to obraźliwe porównanie, wycofuję je, Magia i Miecz to była bardzo zacna gra, zwłaszcza z Podziemiami – racja Jolo.

    • RandallFlagg

      Po prawdzie nie sprawdzałem, bo żyłem w przekonaniu, że to jest polska produkcja. Cóż, widzę, że ktoś już się zajął tekstem, więc nie ma o czym gadać. Natomiast w filmiku też ten farmazon powtarzam, ale wyciąć już nie dam rady. Muszę żyć z piętnem ignoranta :)

  • kolabor666

    W ile max osób można. W to grać?

    • RandallFlagg

      Od 1 – 4. 1 przeciwko planszy, lub przeciwko graczom sterowanym przez komputer. Tudzież w 4 żywe osoby online.

  • Kolo

    Jeżeli gra została spolszczona lokalnie, przez polskiego dystrybutora, to pewnie ten dystrybutor zarabia tylko na kopiach sprzedanych przez siebie, a nie tych steamowych i w związku z tym nie ma interesu w tym, żeby spolszczenie udostępnić w sieci.

    To tak na marginesie, a w praktyce to grało się w to ze znajomymi na potęgę w latach 90. Miałem chyba wszystkie dodatki. Najciekawsze było z tego co pamiętam Miasto, ale miałem i Podziemia i jakiś etap kosmiczny. Miałem też polską kopię, tzn. Magiczny Miecz z dodatkami.

    • RandallFlagg

      Trochę to zaskakujące, bowiem w ofercie sprzedaży dystrybutor dołącza również klucz steamowy i, według opisu, gra jest w wersji polskiej. Wydaje mi się, że zachodzi tu problem wprowadzania w błąd klienta – podejrzewam bowiem, że kopia do pobrania z serwisu jest po polsku, natomiast steamowa już nie.

      Link: https://cdp.pl/gry/talisman-digital-edition

      • Kolo

        Z tego linku wynika, że otrzymujesz osobno klucz na grę i osobno klucz z nakładką PL. Czyli jeśli chcesz grać po polsku, musisz kupić pudełko i dać zarobić CDP. Jeśli kupisz grę na Steamie (na czym CDP nie zarabia), to po polsku grać nie będziesz. Czyli sensownie z punktu widzenia CDP, polska wersja może zachęcać do zakupów bezpośrednio u nich, gra była w sporej promocji na Steamie kilka dni temu i dużo taniej niż w CDP i Polacy wtedy by pewnie tylko na Steamie kupowali. Wprowadzania klienta w błąd nie dostrzegam.

  • banan

    Ile to kosztuje?

  • wujo444

    Kurde, a mnie jakoś wyleciało z umysłu, że my to nagrywamy – i jadę k**** i ch**** na piątym biegu :D

    Ogólnie gra cierpi na straszny tabletyzm, interfejs żywcem przekopiowany z ekranu dotykowego, który w dodatku nie pozwala na logiczne czynności jak podejrzenie planszy w nie mojej turze. I jeszcze śmiała chrupać. Niedopracowany bubel.