web analytics

«

»

Steam rżnie w karty

beardbzk2u

wanna catch ‘em all?

Steam to stały temat Grastroskopijnej rzeczywistości. Już dawno przestał być jedynie sklepem i upierdliwym wg niektórych DRM-em. Teraz to cały pakiet funkcji i usług niekoniecznie każdemu potrzebnych, ale kształtujących specyficzną społeczność wokół platformy Valve. A jego najnowszym “ficzerem” są karty kolekcjonerskie.

Prawie dwa miesiące temu zaczęła się beta tego przedsięwzięcia. Zasada prosta – co mniej więcej 30 minut “grania” (wystarcza, że Steam tak uważa, gra może być odpalona w tle) do naszego ekwipunku w sklepie trafia jedna losowa karta przedstawiająca postać/przedmiot/lokalizację/psa autorów/cokolwiek sobie wybiorą twórcy. Po uzbieraniu kompletu w zależności od tytułu 5 do 16 kart, możemy zamienić je na odznakę dającą losowe tło do profilu z gry, takową emotikonkę, 100 punktów doświadczenia i losowy kupon rabatowy. XP nabija nam poziom (początkowo 100 XP = 1 lvl), co zwiększa pojemność listy znajomych, a po osiągnięciu każdej wielokrotności 10 odblokowuje możliwość dodania gablotki do profilu prezentującej wybrane przez gracza: osiągnięcia, polecane gry, grupy, itp. Haczyk? Z gry wypaść nam może ledwie połowa kompletu, zaokrąglając w górę. W dodatku mogą się dublować. Nie ma więc możliwości samodzielnej produkcji odznaki – trzeba się wymienić. Albo kupić, ale o tym za chwilę.

Najpierw jeszcze trzy wyjątki urozmaicające zabawę. Istnieją wersje Foil każdej karty, wypadające znacznie rzadziej (nie zdarzyła mi się jeszcze ani jedna) i pozwalające na stworzenie zafoliowanej odznaki. Ponadto gracze, którzy wykorzystali już wszystkie “dropy” i zalogowali się chociaż raz w ostatnim tygodniu, mają niewielką szansę otrzymania boostera z 3 dodatkowymi kartami z gry. Wreszcie najnowszy dodatek to Mystery Card trafiająca do ekwipunku po stworzeniu odznaki. Jej funkcja jest nieznana, a gracze spekulują podobną rolę do węgielków z wyprzedaży sprzed 1,5 roku, gdzie 7 takowych uprawniało do wylosowania kuponu zniżkowego lub gry (wyprzedaż letnia przepowiadana jest na 11 lipca).

Wszystkie powyższe karty i dodatki (poza odznakami) można sprzedać na Rynku Steam, gdzie nie brakuje chętnych. Interes kręci się znakomicie, a największym zwycięzcą jest z pewnością Valve, pobierające ok. 15% od każdej transakcji tytułem opłaty manipulacyjnej. Złoty interes – dodając bezwartościowe karty stworzyli popyt, a jednocześnie oferują najprostszy sposób zbytu. Udało im się zarobić poprzez rozdawanie za darmo

15wfg3b

make it bigger

Podsumowując – zysk z posiadania kart jest marny, by nie powiedzieć, że ujemny. Karty dużo bardziej opłaca się sprzedawać zapaleńcom, a zarobioną kasę przeznaczyć na kolejne gry. Podliczając do kupy, z większości gier zawierających karty jesteśmy w stanie odzyskać ok. 1€ do portfela Steam (z którego sami już jej nie wyciągniemy… Ale i na to się znajdzie sposób). Na tym dziwacznym cashback’u zyskują mniej znane i tanie indyki, które czasem nawet wychodziły kupującemu na plus, gdy zwrot z kart przewyższał cenę kodu (tak było z Cubemenem 2). Strona kupująca zyskała za to kolejny sposób wydłużenia e-penisa dzięki wprowadzeniu systemu poziomów. W dodatku gablota umożliwi im odpowiednie wyeksponowania sumy posiadanych gier i/lub achievementów. Może ktoś tego potrzebuje – ja osiągnąłem 10 poziom bez stworzenia jednej odznaki z kart.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia do omówienia. Cena. Chociaż koszt pozyskania jest równy zero, to na markecie zobaczymy już konkretny pieniądz, zwłaszcza za foile (do niedawna także boostery, ale ostatnio ktoś rzucił większości graczy po sztuce i cena wyrżnęła jak Dirk Novitzki o powałę). Ceny są dość płynne, a zwłaszcza po wyjściu z bety pod koniec czerwca krzywa przypominała wykres z Czarnego Czwartku. Z czasem i zmniejszeniem podaży ceny będą wzrastać, niemniej dziś nie zyskamy już tak wiele jak przed paru tygodniami w becie. Wielu graczom zupełnie nie zależy na kartach i wystawiają je sporo poniżej zbijając cenę. Generalnie kurs balansuje gdzieś pomiędzy “nie opłaca się robić odznak, więc wystawiamy coraz taniej” a “opłaca się kupować, więc cena rośnie, bo wykupują najtańsze karty”. Trend prawdopodobnie będzie się zmieniać wraz z wychodzeniem nowych gier. Te obecnie dodane przeważnie posiada spora grupa graczy, więc i ilość kart jest duża. Inaczej, gdy gra wychodzi już z kartami, jak Gun Monkeys – warte kilka razy więcej niż z innych tytułów.

Zupełnym przeciwieństwem są klucze z Team Fortress 2 – pełniące do dziś funkcję waluty w handlu wymiennym, zaś ich cena podlega niewielkim tylko fluktuacjom. To dlatego, że w przeciwieństwie do kart za klucz trzeba naprawdę zapłacić (poza okazjonalnymi eventami), a ich posiadanie może przełożyć się na realny zysk (losowy przedmiot ze skrzyni otwieranej kluczem). Nie będę udawał, że ogarniam system craftingu TF2, widać jednak sens całości. Karty pozwalają tylko wydłużać e-penisa. To już wolałbym wydłużać prawdziwego… kupując Porsche.

  • kornick

    Jakieś to wszystko dziwne, a i tak kabzę nabijacie Gejbowi.

    Tako rzecze KOŃ

  • http://yetiograch.pl/ GamingYeti

    Bez urazy, nie wiem czy o to Tobie chodziło… ale wyszedłeś na skretyniałego frustrata :D

    • wujo444

      bez urazy, ale rzucenie obelgą to nie komentarz, to rzucenie obelgą :) jak Ci coś nie pasuje, to powiedz co. Bo ja powiedziałem co mi się nie podoba, a wiesz co mi się podoba? że jestem 40 zł do przodu :)

    • ash_22

      Fakt, a teraz pompuj wirtualną pompką i niechaj twoja trąba będzie jak najdłuższa.

  • tonieja

    A ja nie kupiłem Wieśmina za 6$ bo nie dawali klucza do steam. Za 10$ z kluczem już bym kupił. Za 15$ też. I co? Pewno jestem kretyno-frustratem :)

  • polo_tuc

    widzę tu potencjał flejmowy… ale na razie muszę się przespać

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    Podoba mi się. Jak wszystko co w zasadzie niczemu konkretnemu nie służy, a jest w jakiś sposób ciekawe.

  • kornick

    oj tam koń tam!

  • polo_tuc

    Dużo rzeczy tu wujo napisałeś, fakty się z grubsza zgadzają, opinie są dla mnie cokolwiek dziwne.

    ( pamiętamy o nieśmiertelnej zasadzie erystyki „moja racja jest mojsza niż twojsza”)

    1. „Bezwartościowe karty” – przez pół tekstu opisujesz mechanizmy handlu i ceny kart, a tu nagle bezwartościowe…hmm… Może w sensie, że nie można nimi w piecu napalić czy zupy na nich ugotować? A na FTL za 2,49E można? To jest gra, zabawa: jest element losowości, jest współzawodnictwo, jest mechanizm, który można lepiej lub gorzej wykorzystywać. Ekonomiczne, mikrotransakcyjne MMO.
    (przy okazji: rozdając karty raczej stworzyli podaż, a nie popyt, prawda? popyt jest tu tworzony systemem odznak czyli kompletów kart, które mogą być uzupełnione)

    2. „Zysk z posiadania kart jest (…) ujemny” (…) indyki wychodziły na plus”. Wujo to nie są prawdziwe pieniądze, w każdym razie nie bardziej niż te karty. Nie masz innej możliwości niż wydanie ich na platformie Steam na grę, której też nie będzie mógł (legalnie) odsprzedać. I zdradzę ci, że przez lata grania w Railroad Tycoona też nie zarobiłem ani grosza!

    3. Penis, penis, penis. Wirtualny penis, prawdziwy penis, e-penis (?). Rżnący Steam.
    Ludzie kolekcjonują rzeczy, wiesz. Ale być może ty jesteś jednym z tym gości, który osiągnął oświecenie i siedzi w sterylnie umeblowanym pokoju, w którym nie ma ani jednej książki, komiksu, płyty, plakatu, maskotki, zdjęcia czy choćby długopisu-ciupagi z napisem Rowy 1999. To gratuluję osiągnięcia zen, przyślij kartkę. Bo my, ludzie, kolekcjonujemy rzeczy. No chyba, że uważasz niektóre rodzaje kolekcjonerstwa za niegodne oraz frajerskie oraz lamerskie. Np. kolekcja pompek do powiększania penisa. :)

    • digital_cormac

      Ja niczego nie kolekcjonuję. Poważnie. Kiedyś zbierałem różne rzeczy ale jakieś 10 lat temu wywaliłem wszystko lub rozdałem bo przestałem w tym widzieć sens. Oczywiście pod tym pojęciem rozumiem kolekcjonerkę, nie zbieractwo ździorbów pod tytułem ciupaga z napisrm Rowy 1999. Nie wiem, kompletnie nie odczuwam już takiej potrzeby.

    • ash_22

      Co innego zbierać fizyczne przedmioty które piętrzą się na półkach, a co innego wirtualne osiągnięcia/karty/itp.

    • Coppertop

      Ja jestem bliski osiągnięcia takiego “oświecenia”, jakie właśnie wyśmiałeś, polo :). Jak się tak rozglądam, to faktycznie niedaleko mi do wystroju jaki opisałeś. Biurko i regał z ikei, łóżko biała tablica na ścianie, lampa… Poza tym tylko elektronika, kartki i długopisy (bynajmniej nie pamiątkowe).

      Zbieractwo wszelkiego rodzaju zawsze było dla mnie zjawiskiem niezrozumiałym, podobnie jak np. robienie zdjęć na wyjazdach czy innych wydarzeniach (cholernie bawią mnie ludzie, którzy częściej gapią się w aparat niż w to, co “oglądają”), a potem ścieranie z nich kurzu. Kiedyś, jak jeszcze dzieckiem byłem, zdarzało mi się takie fotki cykać na różnych koloniach itp., ale nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się do nich wracać. Pamiątki też przywoziłem (chociaż ciupaga się nie zdarzyła), po czym wyrzucałem kiedy zaczynały mi zawadzać (czyt. potrzebowałem do czegoś tą szufladę, w której się piętrzyły żeby nie zaburzać harmonii domostwa).

      Achievementów też nigdy nie zbierałem, ani też nie zdarzyło mi się “maksować” gier. To co, zasłużyłem na tytuł mistrza zen? ;).

      • polo_tuc

        Widzę, że sprowokowałem dyskusję o zbieractwie, a nawet trochę o urządzaniu wnętrz, cóż…

        Prosto: wnioskowanie “ja nie jem bigosu, nigdy nie miałem takiej potrzeby, a ty jesz więc powiększasz sobie bigos-penisa” jest słabe.

      • Jolo

        a ja jestem wręcz przeciwnie – typem zbieracza – o czym świadczy choćby kolekcja znaczków licząca ponad 10 tyś sztuk i zbiór ciągły od 1952 do 2007 bodajże, potem porzuciłem, a teraz właśnie wracam do zbierania :) Książki, gry, czasopisma (np. stare Top Secrety i Secret Service), trochę monet, cała masa pamiątek z przeszłości – po co to robię? Chyba bo lubię posiadać i lubię do tego wracać raz na kilka lat, cofnąć się w czasie, powspominać, nie mówiąc, że w tym wszystkim zapisana jest jakaś historia. Dlatego zbieractwo jakoś mnie nie dziwi. Choć akurat wirtualnych kart zbierać bym nie chciał, ale rozumiem, że ktoś może takie rzeczy lubić. Jeśli mogę na tym jeszcze coś potencjalnie zarobić – tym lepiej dla mnie :)

        • kornick

          ja zbierałem kasztany :P

    • wujo444

      Ależ ja jestem chomikiem strasznym, nienawidzę wyrzucać, przez co mam kilka stert z gazetami i komiksami od dzieciństwa. Tylko, że za nie zapłaciłem (wolę nie myśleć ile) a karty dali mi za free. To jest największa różnica między zbieraniem fizycznych kart kolekcjonerskich – tamte zawsze kosztują górę kasy, każda jedna ma cenę. Karty Steam ceny nie mają, okrągłe 0 EUR/USD/PLN. Dlaczego więc mam płacić za coś darmowego? Bo jest go na rynku mało, ale im więcej, tym cena bardziej spada. I spada, spada, jeszcze trochę i nie zarobisz więcej jak 0,05€ na karcie. Poza tym często karty ludzie zbierają, bo służą do grania – tutaj nawet jak już zbierzemy, to po przetworzeniu w odznakę nie możemy ich obejrzeć, znika ta opcja.
      @2 co to znaczy prawdziwe pieniądze? Pieniądzem może być wszystko, co będzie miało wartość i będzie powszechnie honorowane; dopóki mogę tą kasę inną drogą wyciągnąć z konta Steam (a przecież kupuje 1:1!) to jest to normalny pieniądz.

  • gibon

    Mam kupować karty? Nie dziękuję. Zbieractwo nabijające kabzę Valve

    • taktoja

      Kolo po prostu nie używaj steam’a ;)

  • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

    Bezczelna reklama. Ew. przedstawienie jak można coś napisać bez rzucania chujami co czwarte zdanie :)

    http://yetiograch.pl/poradnik/steam-trading-cards-tutorial/

    • kornick

      według CTRL-F w tym tekście nie ma ani jednego słowa na “CH”. Natomiast w twoim studencie dziennikarstwa (ja bym się tym nie chwalił bo warsztat masz kiepski jak gimnazjalista) widzę słówko “wypierdalać” choć oczywiście z gwiazdeczkami **** co jest jeszcze bardziej prostackie niż użycie tego wulgaryzmu – bo używać wulgaryzmów w tekście też trzeba umieć. Polecam lekturę felietonów takich tuzów jak Stomma, Tym, Mizerski.

      Sugeruję też hojnie okraszać teksty znakami diakrytycznymi, ale może na studiach dziennikarskich uczą używania “ą”, ę” “ć” itd. dopiero w późniejszych latach.

      Bez urazy oczywiście, albo z urazą. Nie lubię nadętych przypałów walących teksty “Jak można coś napisać”. Otóż najpierw się podszkol, a potem dawaj siebie i swoje teksty za wzór komukolwiek ;)

      PS możesz mi odpyskować oczywiście, byle zgodnie z regułami gramatyki i ortografii.

      • wujo444

        “2 tygodnie temu” – matematyki tez nie uczą, albo tekst przeleżał w szufladzie około miesiąca :)

        • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

          Przeleżał, i nikt się tego nie wstydzi, są teksty mniej i bardziej ważne.

      • Coppertop

        HEADSHOT

        • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

          to najwyraźniej mam hełm.

      • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

        Czekam na próbkę twojego warsztatu :)
        Podobnie jak na przykłady niedoboru tzw. “ogonków”. Zwłaszcza w dalszej części tekstu, bo na podstawie zarzutu stwierdzam, że nie doczytałeś do końca, bo byś znalazł lepszy materiał :)
        Ale chylę czoła nad jednym: przeczytania informacji o mnie, zanim zacząłeś na mnie najeżdżać, przynajmniej miałeś jak zastosować jakiś argument “ad personam” :)
        Co do zarzutu prostactwa, czasy się zmieniły, nie będę krył, że lektury felietonów Tyma były dla mnie niezwykle fascynujące, ale próby przenoszenia jego stylu do dzisiejszych realiów (do tego internetowych) to nie próba strzelanie sobie samemu z łuku w kolano, co bardziej wyrafinowanie samobójstwo przez wskoczenie do wulkanu.

        Przyznaje się pokornie do jednego: dokonałem niewybaczalnego uproszczenia nazywając stosunek autora (nazywany potocznie “bólem dupy” i używane przez niego dość intensywnie określenie “e-penis” jako “rzucanie chujami”. Za to szczerze przepraszam.

        A, i teraz czekam błędy w innych tekstach, które teraz zapewne intensywnie przeglądasz :) W sumie, to do FAQ aż dojechałeś, więc czekam…

        • Kaplus

          A po jaką cholerę próbka warsztatu Kornicka? Jakby musiał coś udowadniać… Ktoś mądry mi kiedyś powiedział, że krytykę trzeba umieć przeboleć, skorzystać z niej, dojść do pewnych wniosków i poprawić się. Jakakolwiek próba obrony jest tylko znakiem porażki w tym zakresie. Witamy w internetach.

          • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

            Kto mi broni przyjąć i przemyśleć krytykę ORAZ się bronić?
            Serio uważasz istoty ludzkie za tak ograniczone, że mogą wykonać tylko jedną czynność i zakończyć wątek? :)

          • Coppertop

            Przede wszystkim powinieneś zdać sobie sprawę, że “Ta? To zrób lepiej!” to nie jest polemika. To jest walkower.

          • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

            Szanowny modzie, czemu odnosisz się tylko do pierwszego zdania mojej odpowiedzi?

          • Coppertop

            Bo to w niej się poddałeś. Teraz tylko kamery pokazują jak idziesz do szatni.

          • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

            “Fajne” porównanie. Pierońsko długa to droga to szatni, skoro idę nią od pół godziny i dalej nie widzę drzwi.

          • Kaplus

            Przykro mi, ale nie mamy chyba w szpitalu okulisty. Możemy ewentualnie załatwić chirurga i wyciąć martwą tkankę. Może nawet dorzucimy gratis jakieś ładne kulki, żeby nie było pusto.

          • http://yetiograch.pl/ Jasiek a.k.a Yeti

            Nigdy nie ufałem konowałom :)
            Sam znajdę drogę do wyjścia :)
            My task here is done.

          • Kaplus

            Dobry tekst nie potrzebuje obrony. Tyle mam do powiedzenia w temacie. Póki co to właśnie to wygląda na ból dupy.

        • polo_tuc

          heeej, zaraz to ja się czepiałem tekstu wuja. Bo ja jestem wróg, ale swój, nasz – na własnej krwi wyhodowany!

          A tu jakiś jeti przychodzi i linkiem wymachuje?

          Kto powiedział chu…e? Który to?

        • kornick

          1.
          Ojej emotikonka-uśmieszek i odbicie pileczki w stylu “a jak ty piszesz”. Otóż widzisz przyszły dziennikarzu w przeciwieństwie do niektórych małp, które dorwały się do klawiatury mam w sobie na tyle pokory, aby NIE UWAŻAĆ abym był dobry w przelewaniu swoich myśli na papier. Nie wiem. Nie próbowałem. Biorąc jednak pod uwagę ileż to studentów dziennikarstwa robi to w Internecie bez skrępowania chyba zrewiduję moje zdanie i coś skrobnę, a może nie.

          Czasy się zmieniły, ale prostactwo pozostaje prostactwem. Do twoich błędów-i-wypaczeń ergo. słabego warsztatu, słabego konstruowania zdań złożonych dodam jeszcze coś. Ta paskudna maniera rodem z GIMBUSOWA, czyli przekreślanie linią poziomą całych zdań, czy jak to się nazywa. To jest po prostu coś co mnie wzdraga.

          Tak przeczytałem informację o Tobie. Lubię wiedzieć cokolwiek o kimś z kim e…. dyskutuję. O argumentach “Ad personam” tudzież o internetowym savoir-vivre proszę mnie nie pouczać osobo, która na dzień dobry w pierwszym komentarzu dość krótkim nawet się nie przywitał, tylko od razu wyjechał ze “skretyniałym frustratem”. Oczywiście komentarz okrasiłeś emotikonką “:D” co jest równie żałosne co gwiazdkowanie wulgaryzmów.

          Błędów w innych tekstach szukać nie będę. Nie mam czasu, ani ochoty. Powiem tylko, że po tym co czytałem już wiem dlaczego poziom dziennikarstwa w tym kraju tak drastycznie spada, a absolwenci tego kierunku zasilają szeregi bezrobotnych w urzędach pracy.

          PS. To, że nie potrafisz na swoim własnym blogu przed publikacją poprawić w miarę możliwości banalne błędy świadczy tylko, że nie zależy Ci. Więc czemu ma mnie zależeć i wytykać ci błędy? Żyj w samouwielbieniu studencie dziennikarstwa.

  • wujo444

    Tak rozszerzają artykuł, żeby go nie aktualizować – Mystery Card zamieniły się w karty wyprzedaży, z których można złożyć specjalna odznakę; nie wypadają już, a przy tworzeniu odznaki dostaniem kupon zniżkowy na jakiś tytuł z puli. Warto poszukać po znajomych, bo zdarzają się i -90% na Portal 2, rózne Serious Samy, Krater i inne.

    Druga rzecz, to moje narzekanie – Valve informuje o dodaniu nowych kart czasami, najczęściej nie ma w ogóle info, a o nowościach najlepiej dowiedzieć się pocztą pantoflową, bo czasami nawet listom na Steamie nie można wierzyć. Dezinformacja na całego.

  • polo_tuc

    Wiem, że mi nie uwierzycie ale obserwując ten flejmik jednocześnie czytam sobie http://www.kul.pl/files/1024/Roczniki_Psychologiczne/2010/1/RocznikiPsychologiczne_13_2010_Nr1_s155-175.pdf

    o sennowłóctwie aka lunatyźmie aka somnabuliźmie….

    WTEM! trafiam na taki fragment:

    Podczas jego (epizodu somnabulicznego) trwania osoba najczęściej opuszcza łóżko, wychodzi z sypialni, chodzi po domu i może podejmować aktywności, które normalnie wykonuje się w stanie czuwania. Moga nawet wystapić tak złożone czynności, jak jedzenie (Schenck i in., 1991), prowadzenie samochodu (Schenck, Mahowald, 1995) czy pisanie e-maili (Siddiqui i in., 2006).

    No to i komentowanie też, nie? Yeti jest spoko, tylko musi się obudzić.

  • marjo

    Artykuł napisany jakieś pół roku temu, ale pozwolę dodać coś od siebie. Steam pobiera 5% zaś 10 procent z transakcji idzie do producenta gry więc niekoniecznie do valve ;)