web analytics

«

»

Gramy w King’s Quest – Rubble Without a Cause

King’s Quest – Rubble Without a Cause, 2016, The Odd Gentlemen, Sierra

King’s Quest – Rubble Without a Cause, 2016, The Odd Gentlemen, Sierra

“Dobrze być królem” – powtarzał wielokroć, niezrównany Mel Brooks, wcielając się w postać Ludwika XVI w swej znakomitej “Historii Świata”. Z pewnością tkwi w tym stwierdzeniu spora doza prawdy, jakkolwiek świeżo upieczony król Graham (pierwszy tego imienia), nominalny władca królestwa Daventry ma powody, by się z nim nie zgodzić. Kolejne dni upływają mu na wykonywaniu rutynowych, i przygnębiająco nudnych, czynności związanych z – tak zwanym – panowaniem. Podejmowanie decyzji w kwestii tego, jaki powinien być wzór lampasów zdobiących pumpy gwardii królewskiej i mierzenie się z propozycjami nowych, często błahych a zwykle beznadziejnie głupich, dekretów, to niezupełnie to, co jest w królowaniu najfajniejsze. A siedzenie z tyłkiem w jednym miejscu – nawet jeśli miejsce to jest obitym aksamitem królewskim tronem – mocno kłóci się z naturą niegdysiejszego zawadiaki i obieżyświata, jakim jest Graham.

Dlatego – by odetchnąć od natłoku spraw wagi państwowej – pewnego ponurego deszczowego dnia, wzorem wielu legendarnych władców, postanawia udać się między prosty lud, czyli odwiedzić starych przyjaciół z leżącej nieopodal zamku wioski. Pechowo – tego właśnie przygnębiającego dnia – gobliny, z którymi Graham miał już na pieńku od pewnego czasu, postanowiły urządzić zasadzkę i… jakiś czas później nieopierzony władyka budzi się zamknięty w celi w podziemnym królestwie tych złośliwych stworów. Szybko okazuje się, że oprócz niego, perfidne istoty pojmały też większość z jego przyjaciół. Tym oto sposobem na Grahama spada prawdziwy ciężar i odpowiedzialność, związana z byciem królem. Młodzieniec musi postarać się uwolnić swoich poddanych i razem z nimi uciec z więzienia. Czasu jest niewiele, bowiem podłe gobliny przestały karmić swoich więźniów a niektórzy z jeńców są, na domiar złego, osłabieni chorobą. Zatem żarty się skończyły – młody król Graham zmuszony będzie podejmować trudne decyzje i rozdzierające serce wybory. Niewykluczone, że nie wszyscy dotrwają końca tej ponurej przygody…

Rubble Without a Cause - W grocie Króla Gór

Rubble Without a Cause – W grocie Króla Gór

KING’S QUEST: RUBBLE WITHOUT A CAUSE ponownie zabiera nas w podróż do fantastycznego królestwa Daventry, dobrze znanego wszystkim fanom klasycznych gier przygodowych point’n'click. Reaktywowane studio SIERRA, po wielu latach od ukazania się ostatniej z gier z serii KING”S QUEST, postanowiło zrobić fanom olbrzymią niespodziankę, tworząc remake podejmujący znane z poprzednich odsłon wątki i motywy. Wydanie gry w popularnym ostatnimi czasy modelu gry epizodycznej początkowo budziło pewne obawy, jakkolwiek już pierwszy odcinek, A KNIGHT TO REMEMBER rozwiał większość wątpliwości. Rozpoczynający serię rozdział dowiódł, iż twórcy podeszli z odpowiednią dozą szacunku do oryginału, jednocześnie w bardzo udany sposób żonglując i bawiąc się znanym z wcześniejszych historii motywami.

Miłą niespodzianką okazało się, że obok często stosowanych nowocześnie mechanik, opierających się na podbijających dynamikę sekwencjach zręcznościowych, nie zapomniano o tym, czym były gry przygodowe point’n'click u zarania gatunku. Nowy KING’S QUEST to przygodówka “pełną gębą” – z pominięciem czystej abstrakcji, jaką cechowały się zagadki w klasycznych produkcjach tego rodzaju. Dobrze wyważony poziom łamigłówek w A KNIGHT TO REMEMBER nie zniechęcał, a jednocześnie nie urągał inteligencji gracza, jak ma to miejsce w większości wydawanych obecnie gier od TELLTALE. Zaś sama historia sprawnie łączyła ze sobą elementy baśni, pastiszu i historii, która w kilku momentach potrafiła mocno chwycić za serce.

Rubble Without a Cause - Nie ma czarów w Krainie Alicji

Rubble Without a Cause – Nie ma czarów w Krainie Alicji

RUBBLE WITHOUT A CAUSE pod wieloma względami nie ustępuje pierwszemu rozdziałowi i – pominąwszy znacznie ograniczony, w stosunku do pierwszej części, obszar gry – trudno jest się do czegokolwiek przyczepić. Ponownie, zagadki są dobrze wyważone i logiczne a kluczem do ich rozwiązania jest znajomość klasycznych bajek i baśni, które – pasjonujące się wszelkiej maści opowieściami – gobliny bardzo sobie cenią i motywy z których, z kompletnym brakiem zrozumienia, starają się wprowadzić w życie. Nowym elementem jest silnie działająca na emocje presja czasu i decyzji, których efekty mogą być nieodwołalne. Już na samym początku zostaje jasno powiedziane, że może nam się nie udać uratować wszystkich, przymierających głodem i schorowanych, mieszkańców wioski. Nie oznacza to jednak, że nie możemy spróbować. W związku z naszymi działaniami i wyborami, jakie podejmiemy, finał tej części historii, może się dość znacząco różnić, pomijając już kwestię tego, w jak podłe samopoczucie może nas wprawić już pierwsze kilkanaście minut gry. Nierozważne kroki prowadzą do opłakanych skutków. I. przyznam szczerze, że obok LIFE IS STRANGE, żadna z wydawanych epizodycznie gier nie wprawiła mnie w tak paskudny nastrój. Pierwsze chwile, kiedy jeszcze uśmiech towarzyszący pierwszym, szalenie zabawnym sekwencjom gry, nie zgasł na buzi, otrzymujemy solidnego kopniaka w podbrzusze. Rozważcie dobrze moje słowa, kiedy zaczniecie grać w RUBBLE WITHOUT A CAUSE i dobrze zastanówcie się nad swoimi postępkami, zanim będzie na to za późno.

Ponure nuty, w które czasem uderza RUBBLE WITHOUT A CAUSE, zaskakująco dobrze współgrają z ogólnym, komediowym tonem całości. Twórcy już w A KNIGHT TO REMEMBER dowiedli, że potrafią bawić ucząc i pod płaszczykiem nienachalnej, żonglującej klasycznymi motywami znanymi z baśni i literatury fantasy, opowieści przemycić coś więcej i tym razem ani odrobinę nie spuszczają z tonu. Nowa odsłona KING’S QUEST, w moim odczuciu, jest pozycją strasznie niedocenioną, przemykającą gdzieś w cieniu, dużo gorszych, ale wykorzystujących popularne filmowe, czy komiksowe franczyzy, gier przygodowych. Ponownie, jak w przypadku pierwszego rozdziału, serdecznie zachęcam do zapoznania się z tą znakomitą, szalenie zabawną i – co trzeba jeszcze raz podkreślić – niejednokrotnie wzruszającą grą. To dobra alternatywa dla osób, których znudziły produkowane od sztancy seriale spod szyldu TELLTALE.

King's Quest - Rubble Without a Cause - W drodze na audiencję u Króla Goblinów

Rubble Without a Cause – W drodze na audiencję u Króla Goblinów

  • kolabor666

    Oj grali się w KQ może i w te pogram

  • Hegemon

    Myślałem nawet o zakupie, ale kolejne odcinki wychodzą bardzo rzadko. Poczekam raczej aż wydadzą wszystko.

    • RandallFlagg

      Akurat fakt, że kolejne odcinki wychodzą w tak dużych odstępach czasu, działa na korzyść tej serii. Pominąwszy już kwestię, że wizualnie i pod względem dopracowania technicznego stoją one o kilka poziomów wyżej nad kolejnymi epizodami różnych gier od TELLTALE, to w praktyce każdy rozdział stanowi odrębną całość i daje dobrych kilka godzin zabawy. KING’S QUEST w rzeczywistości bliżej jest nie do gry epizodycznej, ale do gry, których każda kolejna część jest w jakimś stopniu sequelem poprzedniej. Kup pierwszy epizod i przekonaj się sam, jak wielka różnica dzieli KING’S QUEST od innych, tak zwanych, przygodówek w odcinkach.

  • zielonykaczuch

    Shouta naprawić!!!

  • RandallFlagg

    Wszystkim dusigroszom, którzy do tej pory z niejasnych dla mnie powodów unikali zagrania w nowego KING”S QUESTA, zaleca się darmową próbkę, w postaci 1 rozdziału, dostępnego na wszystkie platformy – http://lowcygier.pl/darmowe/kings-quest-chapter-1-za-darmo/