web analytics

«

»

Trudne powroty

Czasu brak !!

Czasu brak !!

Czasem odpalając jakąś grę czuję się kompletnie zagubiony. Dlaczego? Ponieważ nie potrafię się w niej odnaleźć po długiej przerwie. Skąd ta absencja? Przecież jestem graczem z „krwi i kości”. Powody znajdziecie poniżej.

Na początek zdradzę Wam, młodsi czytelnicy, pewną tajemnicę, która wstrząśnie waszym spojrzeniem na dorosłość. Otóż wkraczając w ten wyczekiwany przez każdego młodzieńca (tak, tak przecież każdy CHCE być dorosły) okres, odkryjecie z ogromnym rozczarowaniem, że… chronicznie brakuje czasu na rozrywkę i przyjemności. Sam doskonale pamiętam jak będąc w kieracie szkoła-dom-szkoła wyobrażałem sobie jak to w przyszłości będę ekhem… wolny itd. Cóż za naiwność. Dziś sam jestem dziadkiem… pardon graczem, który przekroczył trzydziestkę i często nie mam czasu na granie. Co gorsza dochodzi jeszcze jeden czynnik. Czynnik, który dla młodszej wersji „mnie” byłby niezrozumiały. Otóż, mimo nadal wielkiej pasji do gier wideo – śledzę newsy w branżowych serwisach, ekscytują mnie premiery gier, oglądam zwiastuny, prowadzimy ten nasz mały blog itd. – często po prostu NIE chce mi się w nic grać.

Tak było kilka dni temu. Tuż po sesji w Neverwinter nadal siedzieliśmy z kolegą Bartoszem vel. Jolo na Axonie i leniwie prowadziliśmy konwersację. Tematem naszej ożywionej dyskusji było w CO do diaska sobie pograć ponieważ godzina była jeszcze młoda i leniwie przeglądałem listę moich Steamowych gier. Kursor myszki powoli błądził między Dishonored w którym jestem w ostatniej misji, a kilkoma innymi tytułami. Miałem też chytry plan odpalenia konsoli i zagrania w Grand Theft Auto V. Tak! Przyznaję ze wstydem, że jeszcze nie ukończyłem tej produkcji. Niestety ostatecznie nie zagrałem w GTA V ponieważ stanęły mi na drodze przeszkody nie do przeskoczenia. Primo: musiałbym wstać z wygodnego fotela, włączyć konsolę i telewizor. Secundo: wrzucić płytę BD do napędu itd. Jak widzicie procedura dość poważna, a byłem zbyt zmęczony/rozleniwiony, aby to uczynić. Ostatecznie kliknąłem na Skyrimie. Grę mam od dnia premiery, która ginie już w pomroce dziejów, ale nadaj jej nie skończyłem i się nie zanosi.

Tak więc nagle przeniosłem się do uniwersum The Elder Scrolls. Byłem w lesie (dosłownie i w przenośni) między turniami szalał wicher i padał śnieg. Tuż za mną stała urocza Lydia, a przede mną majaczył jakiś górski szczyt. Podrapałem się w czubek głowy i pomyślałem: Co ja do diaska tutaj robię, jaki wykonuję quest. No i do diabła zapomniałem całkowicie klawiszologii. No więc stałem tak w szczerym, mroźnym, skyrimowym polu, ciemny jak tabaka w rogu i nie wiedziałem co począć. W końcu podniosłem ręce do góry i wyszedłem do pulpitu Windowsa. Ten tytuł musi poczekać.

Wiem jak powyższy akapit żałośnie brzmi dla „prawdziwych graczy”, wymiataczy i tak dalej. Sam kiedyś taki byłem. W czasach kiedy recenzowaniem gier parałem się zawodowo gry przechodziłem z konieczności i dla „zysku”. Jeszcze wcześniej to już w ogóle był przysłowiowy „hardkor”. Do dziś pamiętam pewne wakacje, dawno, dawno temu które spędziłem na pustkowiach Fallouta. Byłem tylko Ja, mój kochany komputer PC i Fallout. Za oknem temperatura powyżej 30 stopni, a ja łupiący w „F” od rana do wieczora. Przypominam sobie nawet, że zrobiłem swoisty maraton – trzy doby grania non-stop. Mój organizm przyjął takie traktowanie bez zająknięcia. Nigdy nie potrzebowałem wiele snu. Błogosławię też żaluzje i wiatrak dzięki którym temperatura w pokoju nie przypominała dzikiej Afryki. Do dziś zastanawia mnie jak to możliwe, że zasilacz mojego komputera to wszystko wytrzymał. W tamtych czasach nie przywiązywałem wagi do tego jakże ważnego elementu stacjonarnego peceta i miałem rzecz jasna 300 watowego Codegena. Kto nigdy nie miał zasilacza Codegen ten **pa! ;)

Dziś takie akcje jak sprzed lat byłyby niemożliwe. Raz, że nie mam już tyle czasu, a poza tym… jestem już starszy. Nadal lubię długie gry, ale czasem przeraża mnie fakt, że nie mam czasu w nie zagrać, a jeśli już to wszystko kończy się tak jak ze Skyrimem.

Teraz siedzę przed komputerem kończąc ten tekst i w umyśle rodzi mi się lista gier, których nie ukończyłem. W GTA V grałem długo, ale chyba jeszcze więcej przede mną. O Skyrimie już wspominałem. Na szczęście nie jest tak źle (mimo wszystko) przedwczoraj ukończyłem Tomb Raidera. Przygody Lary Croft także posiadam od dnia premiery, ale skończyłem ten tytuł dopiero kilkadziesiąt godzin temu – co można było obejrzeć na naszym kanale Twitch’a. Kilka tygodni temu przeszedłem też trzecią odsłonę Diablo. Tak! Zgadliście! Diaboła 3 także zakupiłem w dniu premiery.

Tak więc moja „kupka wstydu” odrobinę się zmniejszyła, ale właśnie złożyłem zamówienie na Thiefa 3 i Titanfall. Oj chyba obydwie gry przejdę za jakiś rok, albo półtora.

Żałosne. Wiem! Może na emeryturze pogram w te wszystkie giereczki?

Chyba sam się oszukuję.

  • Michał Pasternak

    Mam to samo.

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    Nie chciał bym kopać leżącego, ale Twoja, Karnaś sytuacja nie osiągnęła jeszcze nawet dwudziestu procent na skali licznika “przejebliwości” :) Poczekaj jak w twoim życiu pojawią się achievementy pod postacią żony i choćby jednego miniona – ośmiobitowe pojęcie “Time Out” czy “Game Over” nabierają całkiem nowego znaczenia.

  • Gregg

    Haaa u mnie to samo. Też czasu mało a tyle gierek do ogrania. Młodsi tego nie zrozumieją. Kiedyś to się łupało dniami i nocami. Dziś trzeba pospać, odpocząć itd.

  • kornick

    Oj tak w czasach podstawówkowo-gimbusowo-licealnych grałem więcej niz teraz, ale i tak jakoś daję radę.

  • okonio

    Jakbym czytał samego siebie. Kiedyś, czy to były wakacje, czy dni zajęte, potrafiłem zawsze wyrwać godziny na zabawę. Dziś mi się nie chce. Jedynie, co robię, to czasem poczytam coś na ten temat. Ale żeby to zainteresowanie jakoś przekładało się na chęć grania? Nie bardzo… W sumie tęsknie za tamtymi czasami, jednak … tylko tęsknię.

    Może dziś już nie potrafię się bawić?

    • piteqzabyteq

      Z tą tęsknotą mam podobnie. Raz na jakiś czas dopada mnie syndrom powrotu do starych czasów i zaczynam gmerać w przeszłości, od ZXa łupanego przez Amigę itepe. O dzięki ci YT za filmiki z gier, heh… (kurka, TAKIE rzeczy były na spectrum?! http://www.youtube.com/watch?v=iP-8ftVgAqc). Od czasu jak wziąłem rozbrat z WoWem, który wyrwał mi kawał życiorysu, kupuję gry głównie na wyprzedażach na Steamie i przez HumbleBundle. Zagram w coś z godzinę, potem zapominam – o kurczę, to tydzień minął? A o co tam chodziło? I macham ręką. Poza tym, wbrew pozorom do grania jest potrzebne trochę spokoju i skupienia. A kiedy już nadchodzi ten wieczór i ta błogosławiona cisza, jestem tak zrąbany, a bywa że zrąbany i napity już też, bo błogosławionej ciszy trzeba pomóc, że mogę sobie w sapera najwyżej pograć…

      No nic. Z ostatnio odgrzebanych staroci, ale nie aż takich strasznie starych, gram sobie w kupionego na Steamie Jets ‘n Guns :) Taka prosta strzelanka, ale z humorem, hehe, na moim poziomie, hehe ;-)

      • okonio

        Mam podobnie. W jakiś dla mnie samego niezrozumiały sposób pielęgnuję w sobie iluzję, że wciąż jestem w stanie zatopić się w grze, choć dawno ta sztuka mi się nie udała. Mamię się więc nieustannie, niby to odkładając zabawę w nieokreśloną przeszłość. Ostatnio zaś dotarło do mnie, że być może to tylko ułuda. Zainstalowałem sobie symulator atari 800xl (w dzieciństwie dysponowałem najpierw schneiderem cpc464, potem tą atarynką), po czym okazało się, że to, co mnie wciąż cieszy, to przede wszystkim muzyczki, podkłady dźwiękowe gier z przeszłości :) Sama rozgrywka nie jest ni kszty interesująca. Rozumując drogą analogii, obawiam się, że wkrótce podobnie będzie z Warcraftem czy późniejszym Stalker. Jeszcze trudniej będzie z czerpaniem radości z gier współczesnych, do których zwyczajnie nie mam sentymentu.
        Pozdrawiam!

        • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

          Moim zdaniem to nie tak. Aby móc czerpać przyjemność z grania, należy posiadać dwie rzezy ( obie jak najbardziej naturalne dla osoby w młodym wieku) – spokój i czas. O ile to drugie da się od czasu do czasu wygospodarować, to z pierwszym mogą być pewne kłopoty. Dlaczego? Ponieważ nie chodzi tu o spokój w rozumieniu “Świętego Spokoju” który dadzą ci dzieci, żona, teściowie, czy kto tam inny, tylko o “Spokój Ducha”, czyli brak codziennych zmartwień, obowiązków, wyrzeczeń, stresu, zmęczenia – wszystkiego tego, co niesie ze sobą dorosłe życie. A o to, będąc dorosłym, jest naprawdę cholernie ciężko.

          Tak naprawdę to nie gry są słabsze, czy tam powiedzmy, mniej wciągające. To nie My stajemy się “bardziej dorośli”, a co za tym idzie zaczynamy interesować się bardziej “poważnymi” sprawami. Nie. Każdy z nas, przez całe swoje życie posiada dokładnie tą samą umiejętność fascynowania się swoją pasją, czy ma lat 10, czy 40. Po prostu wraz z wiekiem zaczyna przytłaczać nas Rzeczywistość i to w całym swoim szarym wymiarze. Cała rzecz w tym, aby walczyć i nie dać się jej stłamsić.

          Wiem, to cholernie trudne, ale moim zdaniem watro. Watro żyć wspomnieniami, pielęgnować pamięć o Dawnych Czasach i dzięki tym właśnie wspomnieniom starać się przemóc i odnaleźć chwilę wolnego czasu i trochę Spokoju.

          Mnie udaje się ta sztuka, jak na razie, dość rzadko. Rzadko, ale robię postępy. Tego będę się trzymał.

          • polo_tuc

            Nie jestem pewien czy ci to schlebia czy cię obraża, ale napisałeś komentarz, z którym się zgadzam w 99%.
            To daje mi też rzadką możliwość polemizowania ze sobą samym:
            Pierwsze primo: “spokój ducha” – czy jest potrzebny do grania? no niby jest, ale z drugiej strony to gry mi ten spokój w dużej mierze zapewniają, nawet ta jedna godzinka dziennie pozwala mi naprawdę się wyluzować i oderwać. Może po prostu nie mam aż takich problemów, których gr by nie “przykryły”?
            Wtóre primo: zdolność do pasjonowania się, która ma nie zmieniać się wraz z wiekiem. Tak, ale. Z wiekiem zaczynamy (a przynajminej powinniśmy zacząć, jeżeli nie jesteśmy totalnymi mariolkami) samodzielnie odrzucać niektóre zaintersowania, które juz wygasły i/lub były formą ówczesnego funkcjonowania w grupie rówieśników. Przykład? Ja od 7 do 14 roku życia spędzałem miedzy marcem a październikem przynajmniej 25 godzin tygodniowo na graniu w piłkę.. Co daje łącznie ok 5000 godzin (!). Bawiłem się świetnie, “miałem kolegów”, tak się u mnie na dzielni funkcjonowało. Ale dziś uprawianie sportu uważam za absolutnie zbędne, a tzw, “interesowanie się” sportem czyli oglądanie w tv czy czytanie o tym w gazetach za, delikatnie mówiąc, konkurencyjne wyłacznie z obserwowaniem jak trawa rośnie. I tak samo cześć osób powinna dać spokój sobie z grami, bo tak naprawdę nigdy ich to nie wciągnęło. Jak byli w szkole to grali bo wszyscy grali, wszyscy o grach mówili i kupowali CDA czy coś tam. A dziś nie ma co sie męczyć. Ja mam to szczeście (?) że granie nadal mnie bardzo bawi, ale tak po prostu mam, (oprócz tego że lgną do mnie piękne kobiety) :D
            Tertio primo: pielęgnowanie starych czasów: Śmierć Amidze! Śmierć Rivie TNT! Śmierć emulatorom! dawajta mi tu lepszenowesuper gry!

      • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

        W końcu się odezwałeś….a my tu się zastanawiamy co się z Tobą stało :)

        • piteqzabyteq

          :D Dzięki, kurczę cieszę się, że o mnie pamiętacie i gÓpio mi, że tak zniknąłem. A nawiązując do Twojego wcześniejszego wpisu: dopadło mnie tzw. “dorosłe życie” – namotałem, a próba odmotania i szamotanie się niestety wszystkich zaangażowanych boli. Właśnie próbuję jakoś przywrócić się do pionu, przestać wariować tylko “egoistycznie” wygospodarować chwile na to, co lubię. Noo… Nie, nie smęcę! :) W każdym razie nie chcę więcej znikać! ;-)

          Potem jeszcze skrobnę więcej, teraz tylko na szybko dopadłem maszynę :)

      • polo_tuc

        Poruszyłeś ciekawy temat: granie i picie (przed czy w trakcie) Ja swego czasu też miałem zwyczaj piwka/piwek z wieczora, ale od paru lat kiedy włąsciwie tylko wieczorem gram stwierdziłem, że pier…ę nie piję, bo w małej ilości powoduje że chce mi sie spać a w większej zamula. To oczywiście kwestia osobniczego reagowania na C2H5OH, ale jak dla mnie to: picie albo granie.

        • piteqzabyteq

          Coś w tym jest. WoW + piwo albo jakieś mocniejsze flakony, to było coś, ale do czasu jak zobaczyłem jakie wciry obrywam w PvP “po spożyciu”. Zadziwiające jak 2+ piwa potrafią wpłynąć na reakcje organizmu ;-) Chociaż to też zależy od dnia – czasem mam wrażenie, że pół piwa mnie zamula, a czasem sączę i sączę i nadal mogę, heh ;-) Tak czy owak ostatnio zrobiłem sobie kilka dni abstynencji, bo kurka biegam, pedałuję (tak tak, mnie też się czterdziestka zbliża, a wraz z nią niepokojące uczucie ogólnego zwisu i rozkładu), a waga stoi. Po krótkich obliczeniach doszedłem do wniosku, że przy tym ile piję powinienem codziennie biegać półmaraton – zupełnie jak w tym stuletnim sucharze, co facet wszedł na wagę, a waga mu mówi, że przy jego masie powinien mieć trzy metry pięćdziesiąt wzrostu ;-) Aczkolwiek są okoliczności i sytuacje, w których odrobina paliwa nie zaszkodzi – cholera, muszę się kiedyś wbić na Terapię Grupową, bo tak samemu do monitora… ;-)

  • Never_mind

    Uff wreszcie się tu zarejestrowałem. na początek jeszcze raz podziękuję autorom za prowadzenie tej strony – życzę Wam by grastroskopia jeszcze dłuuugo istniała :)

    a co do wpisu – smutna prawda. U mnie z graniem jest różnie, ostatnio nieco lepiej, ale te opisane symptomy są zauważalne.

    btw – ile godzin masz na liczniku w TR?

    • CarnAge

      Na Steamowym liczniku pokazuje mi że grałem w TR przez… 24 godziny

  • Paszapuk

    To samo u mnie chroniczny brak czasu a chciałoby się zagrać tyle, że człowiek często nie ma siły. Jedna różnica przestałem kupować gry w dniach premiery. Szkoda kasy imo. Skoro i tak nie znajdę czasu na zabawę to poczekam aż stanieje a ja wygospodaruję chwilkę na granie.

    • Jolo

      Dokładnie do tego samego wniosku doszedłem kilka lat temu i właściwie nie przypominam sobie w ciągu ostatnich 2-3 lat żebym kupił coś w dniu premiery. Za to stałem się niewolnikiem wszelkich promocji. Wtedy wydaję relatywnie dużo (do 150 pln) ale tym samym wzbogacam się o co najmniej kilka tytułów które wcześniej wylądowały na mojej wishliście.

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    No proszę. Jak widać jest nas całkiem spora gromadka tutaj :)

    • silent

      Jest i zawsze była tylko z tego samego powodu dla którego tylko czytamy o grach zamiast w nie grać – nie chce nam się nic pisać w komentarzach

      • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

        Kaman, napisanie komenta nie zabiera aż tle czasu, a przydałoby się, bo tak pisać po próżnicy to lipa z lekka – 2 min nikogo nie zbawi, a wtedy wszyscy wiedzą że Brać trzyma się razem…

        • Kaplus

          Tu nie chodzi o pokonanie bariery czasowej tylko pokonanie wewnętrznego lenia.

  • KingBong

    Tak tak tak tak jest, że nawet człowiek chciałby zagrać bo pasja do gier nie minęła, ale jak przychodzi co do czego to siądę sobie przed komputerem i klikam w jakieś WWW bo za bardzo zmęczony jestem a potem idę spać. Oczywiście jak mam chwilę wolnego to gram, ale nie tak intensywnie jak kiedyś
    Starość GROWA NIE RADOŚĆ, a za miesiąc stuknie mi 40tka :(

    • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

      Witam w klubie, mnie stuknie za 5 miechów…

      • Jolo

        KingBong – mam to samo, często dochodzę do wniosku, że granie wymaga ode mnie zbyt dużego zaangażowania i zostaję gapiąc się w WWW

        BTW: Straszni starcy z Was :P Mnie w tym roczku dopiero 35 :D

        • kornick

          Digital już prawie w wieku w którym panom stają już tylko zegarki :P

          • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

            Ujął bym to nieco inaczej. Ja jestem w takim wieku, że gdy przyjdzie mi do głowy słowo “sex”, to zaraz po nim nadbiega pytanie “ile to mnie będzie kosztowało” :P

  • Wurdulak

    Może w takim razie ograniczyć się do paru tytułów multiplayerowych, a resztę zostawić w spokoju zamiast próbować się szarpać z paroma grami na raz? Problem rozwiązany.

  • ash_22

    Thief 3 w opcji preorder?

    Nie wiem, ile zapłaciłeś carnage ale na pewno przepłaciłeś :D.

    • CarnAge

      89,99pln

  • gekon

    Prawda czasem ciężko wygospoarować więcej niż godzinę na granie.

  • kapócyn

    Ja mam teraz wolne bo grypa i gram ile wlezie

  • prix

    Oj też tak mam :D