web analytics

«

»

Tomograf #32 – Dziś prawdziwych kosmitów już nie ma

Tomograf #32 - Dziś prawdziwych kosmitów już nie ma

Tomograf #32 – Dziś prawdziwych kosmitów już nie ma

Zapraszamy do przesłuchania kolejnego odcinka naszego Tomografu, w którym w całości skupiliśmy się na reaktywowanym niedawno serialu “Z ARCHIWUM X”. Kultowy serial powrócił w bardzo krótkim, liczącym jedynie sześć epizodów sezonie. Czy eksperyment z wskrzeszeniem starej i lubianej serii można uznać za udany? Mam nadzieję, że z toku naszej dyskusji wyłoni się dostatecznie jasny obraz tego, co wynikło z powrotu Muldera i Scully na ekrany naszych teleodbiorników. Do rozmowy ponownie zaprosiliśmy człowieka, który – prawdopodobnie – na różnych forach internetowych i innych miejscach, gdzie można dzielić się swoimi oczekiwaniami i opiniami napisał przed, w trakcie i po emisji serialu najwięcej, czyli Galla z Forum Filmowego (gdzie przeczytać możecie jego GIGANTYCZNE opinie – nie tylko o “Archiwum X”). Stały trzon “obsady” Tomografu zasilił również powracający, po długim czasie nieobecności, Jarod. Poza tym, swymi gorzkimi żalami, pretensjami do twórców i nadziejami na przyszłość podzielili się – standardowo – Karnaś, Konsolite i Wasz uniżony sługa Randall. Zapraszam do słuchania, komentowania, polecania znajomym i żeby Wam wszystkim tak się chciało wierzyć, jak nam się nie chce. Do usłyszenia!

P.S. Jeśli tego jeszcze nie zrobiliście, a chcielibyście posłuchać, jak z łzami w oczach wspominamy oryginalne 9 serii “Z ARCHIWUM X”, z czasów, kiedy niebo było pełne latających spodków a kosmici bardziej zieloni, to zapraszamy do odsłuchania ODCINKA SPECJALNEGO TOMOGRAFU sprzed niespełna roku (ach, jak ten czas szybko leci!).

Link do pobrania (klik!)

RSS (klik!)

iTunes: (klik!)

  • Filipp

    Szału ten sezon nie zrobił choć czekałem na niego bardzo bardzo

  • kolabor666

    Oglądałem całkiem ok ale szału nie ma

  • zielonykaczuch

    Przyznaje się nie oglądałem ostatniego sezonu

  • yaneq

    Dobry odcinek poda. Ja z nowego Xa obejrzałem dwa odcinki i mnie znudziło

  • Seba

    Wprost uwielbiam słuchać jak ktoś krytykuje coś, czego nie rozumie i nie zna! :-D W pierwszym odcinku zostało tylko zasugerowane (a w większej mierze cały serial opiera się na sugestii), że za konspiracją stoją tylko ludzie. Nikt nie powiedział, że kosmici nie istnieją. Na przełomie 4/5 sezonu była trylogia Redux, gdzie też próbowano wmówić Mulderowi, że kosmici W OGÓLE nie istnieją i nie istnieli! Że nawet Roswell to mistyfikacja. Pod tym względem ta trylogia z odcinkami mitologicznymi 10 serii jest dość podobna, także odnośnie DNA, tyle że w 10 s mamy rozwinięty wątek szczepionki przeciwko ospie (trylogia Anasazi). Dodatkowo powinniście pamiętać (lub nie…), że Scully odnośnie własnego uprowadzenia pamiętała ludzi, którzy ją porwali, nie kosmitów. To dość istotny szczegół, nieprawdaż? 9 sezonów mitologii spuszczone w klozecie? Serio? Jak oglądacie coś, czego nie rozumiecie, nie znacie, odpuście sobie potem komentowanie. Zresztą po wysłuchaniu 20 minut wiecznego narzekania wyłączyłem bo się strasznie wymęczyłem a podcasty słucham dla przyjemności, nie dla udręki.

    I dodam, dla mnie sezon świetny! Nie ustrzegł się niewielkich wad, ale i tak było super i czekam na więcej! Pozdrawia Seba

    • michax

      Co do Redux to 100% się zgadzam z tym co napisałeś co do powiązania 10 serii z mitologią 4 i 5 serii. Ale to nie zmienia faktu że jak lubię mitologię i zawsze lubiłem, że 10×06 to jeden z najgorszych mytharców w całym serialu obok 9×01/9×02, choć podoba mi się pomysł z wirusem (inna sprawa że podobny wątek jest w finale 2 serii Milenium).

      Ja lubię w dyskusjach jak są różnorodne i nawet skrajne opinie, ale chyba to narzekanie na 10 sezon udzieliło się też mi (gall anonim), bo wydaje mi się że za słabo broniłem 10 serii jak powinienem, a przecież jestem na tak podobnie jak np. Jarod. W ogóle połowy rzeczy co miałem powiedzieć, nie powiedziałem – jakie ma wady ma i zalety sezon, zupełnie jakby trema mnie zjadła:-)

      Najlepszy przykład to jak w dyskusji o 10×02 wspomniałem o wizjach agentów związanych z ich synem, że to najważniejszy element odcinka i pojawił się zarzut, że bez sensu bo pozbyli się go z serialu. W czasie słuchania podcastu dopiero wpadłem na to, że powinienem rozwinąć moją wypowiedź w tym momencie, że dlatego był w 10 serii wątek Williama, bo rozwijają przez ten wątek głównych bohaterów i ich relacje (w sumie powiedziałem coś takiego jak dobrze pamiętam przy wątku z mamą Scully o rozwoju bohaterów). No i wspomnieli o nim w finale 9 serii i w kinówce pełno było nawiązań do ich syna poprzez wątek dziecka w szpitalu, którym zajmowała się Dana. Sprawa adopcji ciągle wisi nad bohaterami i serialem, nie ma go ale to nie znaczy że M i S o nim nie myślą i że to właśnie mi się podobało. Dzięki temu bohaterów lepiej się poznaje, bo wiemy jakie mają wady/zalety, jakie uczucia, ogląda się jak przygody prawdziwych ludzi a nie superherosów bez wad i to mi się zawsze najbardziej podobało w serialu, że tyle co sezon dowiadywaliśmy się o M i S, że postacie co sezon zmieniały się a nie stały w miejscu (choć gdzieś od 4, 5 serii bardziej na Scully się skupiali jak na Foxie). Nie mogli odpuścić wątku tego bo to trauma dla agentów jest. No i w sumie ta tragiczna decyzja z przeszłości jaką agentka podjeła w 9 serii ma wpływ na relacje agentów. Po obejrzeniu 10×02 można wywnioskować, po scenie gdy dosłownie wymusiła na Mulderze Dana żeby powiedział co myśli o synu, to można się domyślić że oni nie potrafili jak byli parą rozmawiać na ten temat w ogóle i to pewnie przyczyniło się do depresji Foxa i ich rozstania, tak samo jak fakt jaki pojawił się w drugim filmie czyli różnica w charakterach (on chce ganiać za potworami, ona normalnego życia). Prawdziwie bardzo pokazali ich relacje od “rozwodu” do poprawy relacji w 10 serii i to wątek ich relacji jest najważniejszy w 10 serii i najlepiej poprowadzony, jak sprawa z Williamem ich podzieliła wcześniej można wywnioskować to teraz wydaje się że ich ta trauma łączy, bo nauczyli się na trudne tematy rozmawiać i po to był ten wątek. To w sumie typowe rozwiązanie dla serialu, podobnie jak sprawa z mamą Scully w 10×04 i jak się tak zastanowić to oni tworzą taki chory związek trochę, bo zbliżają się do siebie jedynie jak tragedie ich spotykają, wtedy ich relacje ulegają poprawie.

      Próbowałem bronić mówiąc, że seria 10 wygląda jak z lat 90, bo nie chcieli się ścigać ze współczesnymi serialami i to jest zaleta właśnie i podsumowałem że mimo kilku wad ogólnie na plus oceniam sezon. Jestem świadom wad 10 serii, zwłaszcza mam na myśli finał, który był po prostu kiepskim odcinkiem i do niego się raczej już nie przekonam czego powodem jest co zrobiono z Reyes i CSM, tak jak z czasem się przekonałem w miarę do Babilonu, w sumie jedyny odcinek co mnie całkowicie zawiódł to 10×06.

      10 seria miała odcinki identyczne jak w seriach 1-9 czyli od totalnie beznadziejnego do znakomitego, ale przez małą ilość odcinków wady serialu bardziej są widoczne jakby były przy większej ilości odcinków jak np. przy 20, ale na to narzekają wszyscy – zarówno ci co oceniają na plus sezon jak i ci co nie spodobał się sezon. Odcinki są przeładowane przez małą ilość epizodów co ekipa przyznaje w wywiadach o czym chyba wspomniałem że np. Home Again to miał być 2 parter jakby 10 odcinków mieli jak początkowo zakładano, (a ostatnio czytałem wywiad że jak podejrzewać można było finał miał być też 2parterem ale musiał showrunner skracać pod 40 minut fabułę).

      Chyba o wiele lepiej idzie mi pisanie co uważam o danym filmie lub serialu niż wysławianie się wygląda na to, bo na forach i różnych stronach gdzie jest artykuł o 10 serii to ja zawsze bronię 10 sezonu:-)

      Ale teraz czytając i słuchając wiele opinii o 10 serii zrozumiałem , iż jak mnie interesują w serialu wątki osobiste agentów a nie tylko monster of week lub ufo to nie każdemu fanowi się musi podobać że poruszano wątki osobiste. Przy xfiles są różne bardzo opinie – każdemu podoba się co innego w 10 serii i co innego zawiodło, np. nowy fan jest zachwycony, stary zniesmaczony i odwrotnie. Nie ma reguły bo dla każdego fana co innego oznacza dobre archiwum x – dla jednych wątki mitologiczne, dla innych monster of the week, a inni oglądają dla relacji agentów lub tylko dla odcinków komediowych i eksperymentów.

      Nie zawiodłem się bo wiem że Carter miał wakacje długie od pisania scenariuszy (poza drugą kinówką i pilotem innego serialu) i oczekiwałem dobrej roboty w archiwowym stylu a nie genialnej. Wiadomo że scenarzyści nawet najlepsi nie będą w takiej formie jak za najlepszych serii i nie można oczekiwać po 10 serii arcydzieła gdyż serial nigdy nie był arcydziełem, tylko dobrą rozrywką. Zdarzały się w serialu odcinki genialne, ale jednak dominował w serialu poziom dobry (średniaków i słabych, złych też nie brakowało bo na 202 odcinki to nie podoba mi się około 70) i ogólnie zadowolony jestem z 10 serii poza finałem.

  • banan

    Obejrzałem ale szalu nie ma

  • mrówek

    Nigdy nie rozumiałem fenomenu Xfiles

  • lujkk

    Już mnie tak ten serial nie bawił jak lata temu

  • Dr_B

    Nowy sezon X-F mocno średni, odcinki 2-5 są ok natomiast mitologiczne cierpią przez skrócenie mimo że nowy wątek wiodący jest całkiem ok (pomijam Williama). Dobrze się was słucha bo macie różne opinie, dobrym pomysłem jest udział “eksperta” chociaż spodziewałem się że będzie mówił więcej:) odcinki specjalne to dobre urozmaicenie szczególnie że ważkie tematy jak TFA czy nowy X-files właśnie wymagają kompleksowego omówienia:)