web analytics

«

»

Tim Schafer, mistrz indie

Ludzie kochają narzekać. Szczególnie w sieci. W pierwszej kolejności na polityków, ale zaraz za nimi plasuje się „komercja” (najczęściej dziwnie pojmowana). Dla przeciętnego internetowego dyskutanta-komentatora nie ma nic gorszego niż pieniądz, który bezdusznie rządzi światem. Dotyczy to oczywiście też gier wideo, nad którymi wisi duch Kapitalizmu przez wielgachne „K”. Ciemiężyć na szczęście nie daje się legendarny Tim Schafer.

Wszyscy (właściwie prawie wszyscy, o czym przekonamy się za moment) wielcy świata elektronicznej rozrywki muszą iść na pewne ustępstwa wobec wielkich korporacji. Wydawcy muszą mieć pewność, że gra na siebie zarobi, zanim projekt dostanie od nich zielone światło. Game designer nie ma więc lekko, jeśli chce przeforsować wizję w stu procentach taką, jaką sobie założył na początku. Ale Tim Schafer nie lubi zgniłych kompromisów. Legendarny twórca kultowych przygodówek z Day of the Tentacle i Grim Fandago na czele chce robić gry po swojemu. Ktoś złośliwy mógłby zauważyć, że właśnie dlatego od czasu Psychonauts z 2005 roku jego jedyną dużą produkcją było (skądinąd – genialne i kompletnie odjechane!) Brütal Legend z Jackiem Blackiem w roli głównej. Poza tym Schafer, głównie we współpracy z Microsoftem i THQ, klepał pomniejsze arcade’owe gierki. Aż w końcu powiedział „basta!” i postanowił zrobić coś po swojemu, od początku do końca.

“Po swojemu” w przypadku Schafera oznacza oczywiście klasyczną przygodówkę typu point’n'click. Dokładnie to, o czym od lat marzą zakochani w latach 90′ miłośnicy gatunku, w większości tak starzy, że na oddziale geriatrycznym mają zniżki dla stałych klientów (innymi słowy: ludzie po trzydziestce, którzy grali w Day of the Tentacle). Niestety dla nich, nikt już takich tytułów wydawać nie chce. Złota era przygodówek to prehistoria. Stety lub niestety, dzisiaj w mainstreamie rządzą klony Call of Duty/Battlefielda i Gears of War. Schafer jednak znalazł sposób, żeby zorganizować fundusze dla swojego nowego projektu. Sposób po prostu przepiękny w swojej prostocie. Popularny game designer najzwyczajniej w świecie zorganizował masową zrzutkę.

Double Fine Productions, studio Schafera, zorganizowało całą akcję za pośrednictwem dużego serwisu crowdsourcingowego Kickstarter. Zbiórka rozpoczęła się parę dni temu, a zakończy się 13 marca. Za cel obrano dość skromną na warunki branży gier wideo sumę 400 tysięcy dolarów. Schafer i spółka osiągnęli ten pułap w ciągu… 8 godzin od początku składki. W chwili pisania tych słów projekt znalazł wsparcie już u ponad 52 tysięcy osób. Do końca akcji pozostał jeszcze prawie cały miesiąc, a jak dotąd zebrano 1.7 miliona dolarów z hakiem. Takim sposobem każdy podstarzały fan przygodówek, jeszcze zanim przyjdzie mu siadać do pisania testamentu, może dołożyć swoją cegiełkę do powstania nowej gry Schafera. Gra ukaże się jesienią i wtedy też ci, którzy się dołożyli, będą mogli pobrać ją ze Steama. Z uzbieranych funduszy Double Fine zamierza jeszcze sfinansować serię krótkich filmów dokumentalnych, obrazujących cały proces powstawania nowej przygodówki. Studio zamierza też dać składkowiczom głos poprzez specjalne forum i obiecuje nawet konsultować się z nimi, gdyby wewnątrz zespołu pojawiły się jakieś wątpliwości. Jeżeli więc chcecie poczuć się jak upierdliwi inwestorzy z prawdziwego zdarzenia, ciągle możecie dołączyć do projektu. Do czego zresztą gorąco zachęcamy – im więcej Schafer uzbiera, tym lepszy produkt zdoła stworzyć.

Oczywiście nie ma wątpliwości co do tego, że nowy projekt Double Fine nie jest jakimś wielkim przedsięwzięciem. Niechby Schafer zebrał 3, 4, nawet 5 milionów dolarów. To ciągle grosze, pozwalające tylko na realizację skromnego projektu. Nie należy jednak sprawy z tego powodu bagatelizować, bo to ciągle spore wydarzenie. Tim Schafer ze swoim studiem pokazuje, że duże nazwiska też mogą bawić się w niezależne produkcje, z dala od presji branżowych molochów. Pewnie, nie zbiorą fortuny, ale to co udało im się zarobić mogą spożytkować dokładnie w taki sposób, jaki tylko sobie zamarzą. Żadne korporacyjne gadające głowy nie będą mogły nic na to poradzić, a jest spora szansa, że ludzie zainteresowani projektem dostaną dokładnie to czego oczekiwali. Jestem bowiem dziwnie pewien, że przygodówka marzeń Schafera to też przygodówka marzeń większości z tych 50 tysięcy ludzi, którzy już dorzucili swoje parę groszy, marząc o sentymentalnej podróży w czasy młodości spędzonej przy Monkey Island. Zresztą, to właśnie przed nimi legendarny twórca odpowiada. I to odpowiada w wyjątkowy jak na rynkowe warunki sposób. Bo nie cyferkami z kolumn w Excelu, ale jakością produktu, który dostarcza. Tak się robi indie!

Teraz tylko czekać, czy wyjdzie z tego coś dobrego. Wtedy kto wie – może platformy w stylu Kickstartera staną się dla game designerów sposobem na choćby chwilowe wyrwanie się z korporacyjnych szponów, nawet jeśli oznaczałoby to ucieczkę w stronę mniejszych projektów. Mam już nawet lokatę założoną na wypadek, gdyby Michelowi Ancelowi taki pomysł wpadł do głowy.

http://youtu.be/-pSteVDn78s

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    Ciekawe czy Double Fine będzie odczuwać jakąkolwiek presję (spowodowaną bardziej nowatorskim sposobem finansowania, niż ilością zebranej gotówki) i jak to wpłynie na jakość produkcji. Jednego można być pewnym – fanatyczni wyznawcy Schafera, wpatrzeni w jego postać niczym skośnookie ludki w Kim Dzong Ila, są w stanie wybaczyć mu praktycznie wszystko i nadal finansować go w ewentualnych, dalszych produkcjach.

  • Anonymous

    Dość odważne zdanie “im więcej Schafer uzbiera, tym lepszy produkt zdoła stworzyć” drze Siergieju.
    Zależy czy i jaki zespół stoi za niedogoloną buźką Schafera.
    Wątpię, czy całe Double Fine jest już w “dołkach startowych” w oczekiwaniu na koniec zbiórki.

    Podejrzewam, że zaczną się zastanawiać dopiero uzbierawszy.
    Śmiały ruch, zobaczymy czy nie nazbyt.

  • Anonymous

     się okaże, ale chodzi o czysto techniczne kwestie. Więcej kasy = większe możliwości :P

  • Anonymous

    no ale Siergiej, nie zrobił byś tego tak: : mamy pomysł na grę za jakieś 750K. Sami mamy jakieś 400K wolne. Jak uzbieramy 350 K to ogłaszamy sukces i lepimy grę. Jak uzbieramy 750K to lepimy grę i robimy jej marketing za jakieś 400K. A jak uzbieramy 1M to robimy to wszystko i jeszcze spłacamy długi po poprzedniej. :D

  • CarnAge

    yo polo :)

  • kornick

    Jak gra okaże się słaba to Schafera internauci zjedzą jak konia z kopytami  bez litości

    • wujo444

      wierzysz w to? IMHO Tim ma na tyle zryty beret, że zawsze znajdzie tam coś wyjątkowego. Nie wiadomo, czy będzie dobra, ale na pewno będzie wyjątkowa :)

      Kasy skoszą tyle, że o technikalia też się nie martwię (już >2M).

  • kornick

    Nie rozumiem waszej czołobitności względem Schafera. Rozumiem, fajny gość super filmiki z Cookie monsterem wrzuca do sieci, ale bez przesady. Zdając się na publikę bardzo ryzykuje. Od miłości do nienawiści tylko jeden mały kroczek.

  • http://www.facebook.com/people/Przemyslaw-Czarnecki/100000214967991 Przemysław Czarnecki

    Okazuje się że granie w przygodówki popłaca. Wpłaty na kwotę 1000 $ fanów tych produkcji mówią sama za siebie ;).

    Schafer jest “twarzą” całego przedsięwzięcia, a dla wielu spotkanie z Day of Tentacle czy Monkey Island było jednym z tych najcieplej wspominanych. Sam traktuję to przedsięwzięcie jako papierek lakmusowy i zielone światło dla innych. Odcięcie się od korporacyjnych pasibrzuchów może wyjść grom tylko na dobre. Nie trzeba obrabiać wszystkiego na enginie 3d i zatrudniać setek ludzi do animacji płaszczy, drzew i reszty. Nie trzeba zatrudniać znanych aktorów dla postaci x by zwiększyć sprzedaż. 

    Day of Tentacle kosztowało 600 000 $ (plus 400 000 $ na wersję mówioną), Full Throttle 1.5 miliona zielonych a Grim Fandango przebiło pulę z wielką 3 na przodzie. Mogą pozwolić sobie na więcej, ale przy dość krótkim cyklu tworzenia czuję w lędźwiach drobną obsuwę.

    Najlepszy fragment zostawiłem na koniec.

    Anyway:

    Pledge $15,000 or more:
    Dinner with Tim Schafer and key members of the dev team.

    Pledge $20,000 or more: 
    Dinner and BOWLING with Tim Schafer and key members of the dev team.

    Pledge $30,000 or more:
    Picture of Ron Gilbert smiling.

    Pledge $35,000 or more:
    Undoctored picture of Ron Gilbert smiling.

    Pledge $50,000 or more:
    Become an actual character in the game.

    Pledge $150,000 or more:
    Tim Schafer (that’s me) will give up ONE of his last four remaining
    Triangle-Boxed Day of the Tentacles, in original shrink-wrap.” (Limit of
    1) (Holy crap, what am I thinking? I only have four of those!)

    Panowie, składamy się na kręgle!

  • kafar

     Mnie przy tej okazji bardzo ucieszyło, że Double Fine od kilku miesięcy współpracuje z Ronem Gilbertem przy jakimś nowym projekcie. Wcześniej o tym nie słyszałem, a grafiki koncepcyjne wyglądają obiecująco. http://grumpygamer.com/main