web analytics

«

»

Powrót sentymentalny

2014-07-06 19.56.04

Moje ramy czasowe SS

Zupełnie niedawno gruchnęła wiadomość – wraca Secret Service – dla wielu, kultowe pismo o grach komputerowych z lat 90-tych XX w. O ile sam pomysł jest godny pochwały, o tyle forma i szanse powodzenia takiej misji są już dyskusyjne.

Czytelnikiem Secret Service zostałem w roku 1997, a więc nie od początku istnienia pisma. Mój pierwszy zakupiony numer ma na okładce (tak tak, wciąż mam w domu wszystkie egzemplarze) liczbę 42 i jest datowany na styczeń 1997. Przyjemność ta kosztowała mnie 3 złote i 60 groszy. Pamiętam nawet kiosk w Gliwicach, w którym go kupiłem idąc do lub ze szkoły! Czytelnikiem Secret Service zostawałem w przykrych okolicznościach, bo pogrążony w żałobie po moim pierwszym ukochanym i legendarnym już dziś Top Secrecie, który dokonał żywota pod koniec 1996 roku. Pustkę pod TSie musiało coś zastąpić, a mój wybór padł właśnie na SS. Młodszym czytelnikom należy się wytłumaczenie – w 1997 r. Internet w Polsce dopiero raczkował stąd konieczność czytania prasy growo-komputerowej żeby być na bieżąco. W tym samym roku ruszyła Valhalla.pl, na której kilka lat później spotkała się dzisiejsza załoga Grastroskopii. O tym, że były to zabawne czasy początków najlepiej świadczy artykuł znaleziony przeze mnie we wspomnianym 42-im numerze SS, w którym możemy poczytać rady jak założyć… darmową skrzynkę e-mailową na nowopowstałym serwisie Polbox oraz sprawdzić listę WSZYSTKICH dostawców Internetu w Polsce. Ale my nie o tym… Z Secret Service pozostałem do samego końca, do numeru 95-ego z listopada 2001. Po śmierci SS właściwie zarzuciłem kupowanie pism papierowych poświęconych grom. Nastała era Internetu.

Czym był SS? Był swego rodzaju fenomenem i w wielu dziedzinach prekursorem rynku prasy komputerowej. To SS zaczął wydawać płyty (a wcześniej chyba nawet dyskietki!) dołączone do pisma (potem wychodziły nawet dwie równoległe wersje – z płytą i bez), to oni pierwsi wybrali się na wielkie targi zagraniczne. Co miesiąc rzesze graczy sięgały po Secret Service i z wypiekami na twarzy czytały co wkrótce pojawi się na naszych komputerach i konsolach. Obok recenzji i zapowiedzi pojawiały się działy poboczne jak kultowe KGB z Przeciekami. Wszystko to miało swój wielki urok, a piszący w SS faktycznie wiedzieli o czym piszą. Do dziś z łezką w oku wspominam fenomenalny cykl „Moje boje” autorstwa Bergera, który zastąpił brakujące mi „Jest Taktycznie” Sir Haszaka z TS. O sile SS stanowili ludzie w nim piszący – Gulash, Konsolite, Berger, Pejotl, Martinez, PegazAss to postaci doskonale znane każdemu starszemu graczowi. Jak widać o SS mogę pisać i wspominać długo. Dlaczego więc mam wątpliwości w związku z projektem wskrzeszenia z martwych (czy jak ktoś to ładnie nazwał na facebooku – Respawnu) pisma mojej młodości? Zobaczmy…

Zacznijmy od ludzi. Nie oszukujmy się, nowy SS nie będzie tworzony przez starą ekipę. Zresztą obawiam się, że dziś nawet ona mogłaby nie spełniać naszych przesyconych sentymentem oczekiwań jakie mamy wobec nadchodzącego Secreta. We wskrzeszenie marki są zaangażowani ludzie związani z oryginalnym SS – Micz i Pegaz Ass. Micz, czyli Piotr Mańkowski ma odpowiadać za wartość merytoryczną pisma. Jako autor świetnej książki „Cyfrowe marzenia” opisującej ewolucję gier komputerowych na pewno nie jest osobą której można zarzucić amatorkę. Pegaz ma odpowiadać za szatę graficzną. Czy tym dwóm panom uda się przywrócić magię starego SS? Chciałbym w to wierzyć, ale mam poważne obawy. Nie ze względu na brak kompetencji Micza czy Pegaza, bo to bez dwóch zdań profesjonaliści. Moje wątpliwości dotyczą zawartości nowego Secreta. Bo właściwie czym miałby on być? Dlaczego pomysł jego respawnu tak nas poruszył? Ze względu na sentyment. Większość z nas, 30-40 letnich dziś graczy czytała kiedyś SS. Trudno nawet określić oczekiwania jakie mamy wobec nowego pisma. Nie może ono być zwykłym pismem o grach – takie już jest. Nazywa się CD-Action, jest wydawane od lat i… ponoć jeszcze ktoś je czyta. Nowy SS musiałby być nowym-starym Secretem. Ale czy dziś, w 2014 roku wydawanie pisma w duchu końcówki XX w. ma jakiekolwiek szanse? Kartkując dziś kilka numerów SS doszedłem do wniosku, że właściwie nie ma tam zbyt wielu treści, które dziś mogłyby mnie przyciągnąć. A na pewno nie tyle, żeby regularnie skłaniać kilka(naście?) tysięcy osób do kupienia takiego pisma co miesiąc. Oryginalnego Secreta kupowaliśmy dla jego stylu, ale przede wszystkim żeby poczytać o grach. Dziś o grach czytamy w Internecie, oglądamy na żywo konferencje z wielkich targów, czytamy strony producentów naszych ulubionych gier. Nie potrzebujemy pośrednika. Informacje pozyskujemy u źródła, na bieżąco. Myślę, że jedyną zawartością jaką mógłby nowy SS przyciągnąć mogłyby być stojące na bardzo wysokim poziomie felietony i teksty “okołogrowe”. Podobnie wydaje się myśleć Robert Łapiński – wydawca nowego SS – o czym mówi w jednym z udzielonych niedawno wywiadów. Padają tam słowa o „wysokiej jakości treści, połączone z wysoką estetyką wydania”. Ale uda się tym regularnie zapełniać pismo? A przede wszystkim czy da się konkurować z Internetem, pełnym różnych tekstów (lepszych i gorszych rzecz jasna)? Na stronie facebookowej Secreta, która błyskawicznie zarejestrowała 13 tyś polubień odbywa się właśnie wielki koncert życzeń – kto, co by chciał widzieć w nowym piśmie? Obawiam się, że jakby to wszystko do siebie dodać… Rozumiecie? Boję się, że tu nie ma dobrych scenariuszy. Zawsze będzie ktoś, kogo wizja nowego-starego SS była inna. I obawiam się, że tych rozczarowanych będzie niestety zbyt dużo, żeby pismo przetrwało.

 

Agentura putinowska w latach 90-tych?

Agentura putinowska w latach 90-tych?

Nad nowym Secretem zawiśnie zapewne casus Pixel Heaven – fenomenalnej imprezy retro organizowanej od 2013 r. Nomen omen – jej organizator będzie wydawcą SS. PH jest genialną imprezą, która bazuje na nostalgii tysięcy graczy, którzy swoją przygodę z grami zaczynali w latach 80-tych. Byliśmy w tym roku, będziemy w przyszłym. Ale czy to oznacza, że będziemy na nią jeździć rok w rok? Pewnie nie. Formuła wspomnień się wyczerpie. Ile razy można z wypiekami na twarzy przeżywać spotkanie po latach z Pongiem, Lotusem i International Karate? Trzy? Może cztery. I o ile PH sobie z tym poradzi, bo to impreza która odbywa się raz do roku nowe pismo będzie musiało mierzyć się z tym dylematem co miesiąc. Czy kupię pierwszy numer? JASNE! Czy kupię kolejne? Nie mam pojęcia. Oczywiście – to właśnie od redakcji zależy czy uda im się przekonać mnie do kolejnego zakupu. Obawiam się tylko, że ciężko będzie im znaleźć argumenty. Nie sięgnę po Secreta dla recenzji, ani dla listów do redakcji. Nie potrzebuję Tips’n’Tricks. SAM nie potrafię wymyślić tego co mogłoby mnie skłonić do kupna pisma. Po pierwszy numer sięgnę pchany wspomnieniami czasów minionych, ale po kolejne…?

Dyskusyjnym pomysłem jest również wydanie pisma w formie tradycyjnej. W dobie kiedy z roku na rok czytamy o upadających tytułach, nie tylko w branży gier, kiedy nawet najpoczytniejsze dzienniki notują katastrofalne spadki sprzedaży porywanie się na wydanie papierowe nowego tytułu, który na dodatek będzie tytułem retro jest co najmniej ryzykowne. Łapiński tłumaczy to niską jakością i brakiem odbiorców. Ale czy nowy SS znajdzie aż tylu odbiorców, żeby nie okazać się finansową klapą? Pewnie nie wszyscy pamiętają próbę wskrzeszenia Top Secretu w 2002 roku, czyli sześć lat po jego śmierci? Skończyło się na 3 numerach (mam wszystkie). Tam też były wielkie plany i ludzie, którzy działali w oryginalnym TSie. Tutaj mówimy o przywróceniu do życia tytułu nieobecnego na rynku od 13 lat! Większość dzisiejszych grających dzieciaków nawet nie miała szans spotkać się z Secretem, a nawet jeśli to nie umiała go jeszcze samodzielnie przeczytać :) To nie oni będą więc głównym odbiorcą tego tytułu. Czy graczy-staruszków znajdzie się na tyle dużo żeby zapewnić przetrwane wydawnicze wskrzeszonej marce dłużej niż na 2-3 numery jak w przypadku ś.p. TS z 2002 r.? Dziś świat przeniósł się do Internetu. To tam toczy się życie graczy i czytelników. Tam toczą się dyskusje. Nikt nie wysyła już listów do redakcji, ale pisze na profilu FB. Jak więc utrzymać kontakt na linii pismo-czytelnik wydając się na papierze i pisząc o tak dynamicznej branży jak gry komputerowe gdzie właściwie codziennie jesteśmy zasypywani newsami? Powiem szczerze – nie mam zielonego pojęcia. A wydaje się, że to właśnie silne przywiązanie czytelnika może być jedynym remedium na utrzymaniu przy życiu świeżo wskrzeszonego tytułu. Oczywiście można wydawać na papierze i mieć silny serwis w sieci jednoczący społeczność. Ale czy to się sprawdzi, czy nie powstanie swoiste rozdwojenie jaźni na pismo i serwis? A przede wszystkim czy to ma szansę się opłacać?!

Nie chcę zostać źle odebrany – wiadomość o respawnie SS bardzo mnie ucieszyła. Wierzę, że ekipa, która się za to zabrała ma pełne głowy pomysłów i dobrych chęci. Trzymam kciuki i będę jednym z pierwszych, którzy kupią nowy-stary tytuł wracający do nas po ponad dekadzie. Boję się tylko, że świat i my (gracze i czytelnicy starego SS) zmieniliśmy się tak bardzo, że wydanie Secreta w formie papierowej w 2014 roku nie ma uzasadnienia rynkowego – a niestety to rynek (czyt. kasa) decyduje o powodzeniu lub fiasku jakiegoś przedsięwzięcia. Obym się mylił. Czego sobie, wam i przede wszystkim Szacownej Redakcji życzę! Odpowiedzi na pierwsze pytania poznamy już wkrótce, bo pierwszy numer nowego SS ma ujrzeć światło dzienne jeszcze przed końcem lata!

  • Kolo

    Sam zacząłem kupować gdzieś w okolicy 10 numeru. I pismo mi się tak podobało, że potem zamówiłem też numery archiwalne. Co ciekawe, gdy zacząłem kupować pismo nie miałem nawet jeszcze peceta (a recenzji gier na 8-bitowce było w SS garstka, z tego co pamiętam).

    Na zdjęciu zaprezentowane jest KGB czyli Kolorowyj Growyj Biuletyn. SS nie było stać na ładny kredowy papier na całą zawartość, więc wymyślili taką wkładkę.

    Osobiście od strony merytorycznej wyżej cenię Gamblera (z Randallem i duchem Hopkirka, Klubem Miłośników Defekacji i innymi artkyułami) albo właśnie TSa m.in. za Jest Taktycznie Sir Haszaka. Ale to właśnie SSa czytało się jednak najlepiej. Może rzeczywiście byli najbardziej nowatorscy a może więcej w nich było entuzjazmu niż u konkurencji.

    Potraktujmy ten pierwszy (?) numer jako taką nostalgiczną wycieczkę do czasów dzieciństwa. Pismo raczej nie przetrwa, będzie to więc być może jedyna okazja by zobaczyć jak piszą autorzy znani z przeszłości.

    • zipperblog

      Randall miał cięty język ale w grach to raczej był leszczem. Piekara znacznie lepiej sobie radzi poza tym światkiem.

      • Kolo

        Raczej ich felietony miałem na myśli, jego recenzji sobie nawet nie przypominam.

        • zipperblog

          z felietonami to w ogóle może być ślepy zaułek. Gimbaza woli czytać o nowych gierkach i grać w pełniaki z płyty. Felietony są dla bardzo wąskiej niszy i obawiam się, że pismo nie pociągnie za długo.

          • Kolo

            W ogóle zastanawiam się jak wygląda w tym przypadku “scenariusz sukcesu”. Sprzedają 30 tys. kopii, odbierają część rynku CDA (a może powiększają rynek, bo do kupowania magazynów powracają 30-latkowie) i egzystują na takim poziomie przez lata? Przecież nawet taki scenariusz oznacza swoistą wegetację, a jest mało realny. Pierwszy egzemplarz ludzie kupią z ciekawości i sentynmentu i będzie tego kilkanaście tysięcy egzemplarzy, następnych to już po kilka – do dziesięciu tysięcy egzemplarzy będzie się sprzedawać.

  • kornick

    Ma młody źrebak byłem, ale z kilka numerów miałem. Jakoś nigdy mnie SS nie pociągał. Potem była jakaś strona fanowska czy coś. CD Action kupowałem średnio regularnie dla gier na płytach. Tekstowo nigdy mnie niczym nie skusiło.
    Czy taki powrót jest potrzebny? Tak. Tak samo jak powrót Valhalli ;) będzie równie udany (hahahahahaha)

  • kolabor666

    Mam te same wątpliwości co Jolo. Oczywiście cieszę się że SS będzie ale mam wątpliwości trochę. Kupie 1 numer potem się zobaczy. Ahaa ja wokalem Reset i ŚGK. Kupowalem też czasem Gamblera.

  • Michał Piwowarczyk

    Właśnie – dlaczego nie serwis internetowy, ale od razu pismo? Czy to nie napędza większej ilości problemów, nie kosztuje więćej?

    • CarnAge

      Biorąc pod uwagę sytuację na rynku to mówiąc całkiem szczerze nie wiem, czy i serwis internetowy by dziś wypalił…
      SSa oczywiście kupię – pierwszy numer choćby z czystej ciekawości i pewnie wiele osób zrobi podobnie. Co dalej… obawiam się, że bajki nie będzie tylko mur rzeczywistości.

      Nostalgia i wspomnienia mają to do siebie, że powinno się je zostawić w spokoju. Jechanie na takim koniku to wielki błąd.

  • Michał Piwowarczyk

    Podstawowy problem tak naprawdę jest inny – to były inne czasy i więcej takim pismom się puszczało płazem. Spójrzcie na teksty w SS i Resetach z tamtych czasów, to naprawdę jest amatorszczyzna, i pod względem treści i stylu. Kupa błędów językowych, fekalne żarty, zdjęcia z hostessami dominującymi relacje z targów. To były lata 90., i słusznie, że minęły.

    Zobaczymy, co zrobią teraz. Pewnie kupię, choć średnio podoba mi się aż takie granie na nostalgii. Nawet w wypowidziach dla prasy, w wywiadach, nie piszą CO stanowiło o fajności SS-a i co chcą powtórzyć, ale że coś tam będzie. Nie wiem, jestem nieufny

    • zipperblog

      a ja mimo wszystko wolę sobie przeczytać stare recki z SS-a, Gamblera czy nawet I/O niż zasiadać do poprawnego językowo i och ach testu z CD-Action, ale za to całkowicie wyplutego z cech indywidualnych.

      Dla mnie wszystkie recki z CDA są napisane tak, jakby to pisał jeden koleś.

      • Michał Piwowarczyk

        No tak, CDA to jest inny temat w ogóle do rozmowy, bo w PL generalnie osoby piszące nie mają za bardzo do tego ani przygotowania, ani pomysłu. Szczególnie recenzje pisane są z klucza i pod konkretną publikę.

        Ja ostatnio próbowałem usiąść do SS-a, Gamblera i TS-a i niestety odkryłem, że lepiej jest wspomnień nie ruszać. Co kręciło mnie jako 14-latka, to jako 30-latka w ogóle już nie bawi, a mówię tu o żarcikach czy samym języku (W tej recenzji omówimy grę od studia Bla bla, która jest trzecią częścia bla bla. Jest to gra z perspektywy 1 osoby, w której wcielamy się w bla bla. Omawiana gra bla bla)

        • zipperblog

          też racja. w sumie nie dziwota, bo sporą część tekstów pisali nastolatkowie. Ale mimo wszystko, jak zaglądam do starych skanów CDA i czytam recki Elda albo EGM-a to czyta się je fajnie.

          Mimo, że często o samej grze za wiele nie mówią.

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    Wspomnienia maja to do siebie, że zyskują na wartości wraz z upływającym czasem. Niestety gdy zaczynamy w nich grzebać kijem – bardzo szybko się dewaluują… Oczywiście podobnie jak wielu z nas trzymam kciuki z sukces przedsięwzięcia, choć prawdę mówiąc nie widzę w nim specjalnego sensu. Niech wspomnienia zostaną wspomnieniami i niech leżą sobie tam, gdzie ich miejsce, bo tam właśnie najbardziej pasują.

  • dydd

    jakoś nie wierzę że to się uda

  • begim

    Yea kibicuję nowemu SSowi

  • banan

    Czytałem w młodości SSa. Co do publicystyki to ciężko na niej pismo oprzeć

  • gass

    Nie kupię bo chcę mieć dobre wspomnienia.

  • dezz

    Ciekawe jak to wyglądało od środka tzn od strony kogoś kto pracował tam

  • kornick

    Jakieś wieści o reaktywacji?

  • polo_tuc

    Ja też nie wierzę w sens rej reaktywacji, ani biznesowy ani wspominkowo-społecznościowy. Chociaż, jeżeli wszyscy ci mówią ” nie da sie” to moze być znak , że masz rację…
    SS znałem tylko pobieżnie, więcej miałem do czynienia z Cda Ale chyba i tak nigdy nie kupowałem takich czasopism, żeby je jakoś intensywnie czytać, w najlepszych czasach takie Cda wystarczalo na dwa przejazdy autobusem do szkoły.
    Ale wracając do pomysłu na reaktywację, skoro SS a nie nowa marka, to chcą sie opierać na dziadkach jak my. A “my” albo nie mamy ochoty czytac o grach na papierze, albo oczekujeny jakościówki. Jak sie kończą ambicje pisania ”jakościowego”? odsyłam do krótkiej hisrorii LAG-a. A i tak mieli dość sensowny model subskrypcji, minimalizujący straty. A kto będzie finansował nSS? Bauer? Agora? Ministerstwo Kultury? Wolne żarty…Gdzie i jak pisali przez ostatnie 5 lat twórcy SS? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…
    Albo za gościami stoi ktos poważny z kasą i szeroką dystrybucją, albo puszczają balon próbny , albo ktoś zmierza ruchem jednostajnym przyspieszonym do ośmieszenia się.

  • RandallFlagg

    Hm. Niedawno wspominałem o tym na shoucie, że ucieszyłbym się z nowego “Secret Service”, jako magazynu w stylu brytyjskiego miesięcznika, poświęconego retrograniu i grom indie, “Retro Gamer”. Wczoraj na fanpejdżu nowego “Secret Service” pojawiło się zdjęcie z biura redakcji. Na półce, na pierwszym planie roczniki SS w twardych oprawach, a na dalszym najnowszy numer… “Retro Gamera”. Przypadek? Kurcze, jeśli oni zrobią to w ten sposób, to będę kupował (a w zasadzie prosił kogoś z Polski, by dla mnie to kupował), bo RG po prostu uwielbiam.

    Boję się jednak, że na polski rynek to jednak za duża nisza, mimo wszystko, na magazyn w tym stylu. W UK “Retro Gamer” sprzedaje się, co prawda, doskonale, ale…

    Wzmiankowane zdjęcie – http://imgur.com/bvwbGIT

  • ciepłabółka

    Pożyjemy, zobaczymy jestem na ostrożne z TAK

  • ash_22

    Jeżeli chodzi ogólnie o prasę grową to zawsze byłem nałogowym zbieraczem i w związku z tym jestem zawalony
    makulaturą. Od czasu do czasu sięgam sobie na chybił trafił po któregoś
    Secreta albo Gamblera. Generalnie daje się zauważyć, że na początku
    wszystko było robione mniej merytorycznie. Te wszystkie recenzje które
    zaczynały się od “Marian wychylił się zza węgła, by ocenić sytuację w
    terenie. Patrol żołnierzy maszerował równym tempem dwadzieścia metrów od
    niego. Czekał aż księżyc skryje się za chmurami…”.
    A niektóre teksty z Top Secreta były chyba pisane pod wpływem
    psychotropów.

    Jednak czuło się w tych tekstach pasję, poznawanie czegoś
    nowego, chęć próbowania nowych rzeczy i otwarcie na bardziej
    “zintelektualizowane” gdybanie. Takie recki strategii Sir Haszaka albo
    wywody o wojskowości imć Bergera były naprawdę świetne. Tak samo Odloty w
    Resecie. Gracze chłonęli wiedzę nie tylko o grach ale i o otaczającym
    świecie, poznawali też przy okazji historię. Teraz jak się pisze recenzję to
    widzę oczami wyobraźni taśmociąg, gdzie przeżarty kolejną paczką
    Doritos “dziennikarz” po raz kolejny daje tą 9, albo o zgrozo 8.
    Najlepsze stare recenzje często okazywały się recenzje z ocenami 1/2/3, wylewano masę
    jadu połączonego z ironią i humorem. Różowe okulary różowymi okularami ale i tak
    wolę pasjonatów z zacięciem niż “profesjonalistów” branżowych.

    Na Sekrety Serc oczywiście czekam z utęsknieniem i mimo wszystko gratuluję odwagi. Oprócz tego polecam mimochodem książkę Micza “Cyfrowe Marzenia”, czyta się ją tak dobrze, że aż szkoda że się kończy. Ciekaw jestem jak rozłożą się akcenty, jeżeli chodzi o nowe/stare kierownictwo i podział tematyczny. A KGB będzie musiało chyba zmienić nazwę na FSB, coby było bardziej na czasie.

    • CarnAge

      Nie chcę ci psuć wspomnień, ale w porównaniu do WAŁKÓW, jakie wtedy odchodziły to słynna afera Doritosowa to pikuś…

      • ash_22

        I nie popsujesz. Jak widzę że ktoś pracuje sobie jako PR-owiec u developera X i widzę jego recenzje na stronie y to nazywam to po imieniu, czyli kurestwem. Specjalne, wypasione edycje kolekcjonerskie otrzymywane “za darmo”, rausze w znanych restauracjach. A to tylko czubek góry lodowej. Nie porównywałbym tego rozpasania z naszym, rodzącym się w bólu rynkiem prasowym i kapitalizmem w tle. Przypominam sobie historię pewnego znanego pisma które wysyłało delikwentów na giełdę na Grzybowską, pewnie było więcej takich kwiatków. Zresztą w latach 90-tych paczki czystych dyskietek były jak waluta, zawsze opłacało się mieć ich więcej.

        • Kolo

          Dlatego do wszystkich recenzji trzeba podchodzić z dystansem. Nawet do tych na Youtube, bo ich też podkupują wydawcy. Najlepiej oprzeć się na opinii znajomego, jakiś gameplay obejrzeć itd.

          • ash_22

            Dokładnie tak, choć też trzeba z tym uważać. Jeden delikwent z drugim powiedzą ci że gra jest za trudna a tak naprawdę nie jest aż tak źle/dobrze.

    • Jolo

      ash – a wiesz czym się różnią cyfrowe marzenia od cyfrowych marzeń 2.0, bo mam pierwsze wydanie i ciekaw jestem czy ver 2.0 wiele nowego wnosi czy nie?

      • ash_22

        Nie wiem czy coś dołożono, bo posiadam pierwszą edycję ale na cdp.pl piszą coś na ten temat. Ale nie widzę wzmianki jeżeli chodzi o nową treść. Pewnie coś siłą rzeczy jest dodane. Podobno ma być też wersja 2.1, jeżeli to oczywiście nie żart ;).

        W pierwszej edycji książki redaktor wydawnictwa wymyślił konwencję, żeby o każdej grze pisać w formie żeńskiej. W efekcie pojawiało się, że “Doom zjonizowała cały świat gier”. Zmieniłem tą konwencję na bardziej naturalną, poprawiłem też wiele innych rzeczy natury gramatycznej czy stylistycznej. Usunąłem wszystkie sygnalizowane przez Czytelników błędy merytoryczne oryginału.

  • kornick

    Podobno zbierają crowdfundingowo na pisemko

  • Kolo

    Okazuje się, że oni mieli w planach tylko wersję elektroniczną, do papierowej chcą dofinansowania, 93 tys. zł.

  • fafir

    No sorry ale jakoś tego nie widzę

    http://polakpotrafi.pl/projekt/secret-service

    • ash_22

      A ja widzę, już mają 75 tysięcy z małym hakiem. Zbiorą bez problemu. Szkoda jedynie że będzie to kwartalnik.

  • kolabor666

    Crowdfunding żenada niepoważne

  • banan

    Coraz gorzej mi się to widzi

  • Hanyss

    Myślę, że będzie dobrze. Wspieram projekt :)

  • Bożydar

    Zobaczcie artykuł na Gamezilli o SSie. Mnie trochę opadł entuzjazm

  • kolabor666

    Do redakcji SSa dołączył Piotr Pieńkowski z mojego ulubionego ŚGK. WTF??