web analytics

«

»

Obchód tygodnia #74

stolicaWitajcie w kolejny piąteczek! Nadszedł upragniony weekend i możemy oddać się naszej ulubionej rozrywce – grom komputerowym. No przynajmniej niektórzy z nas mogą… Ja mam pewne kłopoty sprzętowe.

Zaczynamy jak zwykle od sytuacji pogodowej ;) Za oknem gorąco, a różne takie pogodynki z telewizji mówią, że zbliżają się okropne upały z temperaturą powyżej 35 stopni w cieniu. Totalna masakra, ale doktor Jolo zapewne się cieszy. On lubi takie afrykańskie upały. Ja będę jęczał i zdychał. No i jak tu grać przy takiej pogodzie? No, ale jakoś damy radę. A w co będziemy grać? Ja niestety musiałem oddać komputer stacjonarny do serwisu… zachciało mi się zmienić kartę graficzną na coś nowszego i… nieważne. W każdym razie pozostaje mi laptop i konsole. Czeka mnie zatem sesja z kolegami w Torchlight II. Co jeszcze? Pewnie jutro odpalę Playstation 3 i wreszcie dokończę The Last of Us. Zostało mi jakieś pół godziny rozgrywki, ale jakoś nie miałem czasu odpalić gry w mijającym tygodniu.

Tradycyjnie sięgam też po jakąś lekturę. Moim weekendowym wyborem jest „Pradawna stolica” Michaela J. Sullivana.

A wy? Co będziecie robić w ten weekend?

PS. nasza szpitalna maskotka, czyli GRAstropsinka czuje się doskonale po przebytej operacji. Ma sznytę na brzuszku jak jakiś psi bandyta ;). Na poprawę humoru – Eurocat!

  • Jolo

    W weekend niestety niewiele pogram bo wyjeżdżam. Ale obecnie na tapecie Dishonored – gra może nie powaliła mnie na kolana, ale w sumie gra mi się bardzo przyjemnie.

    No i tradycyjnie terapia grupowa – tym razem Torchlight 2 – kurcze, jakoś nie mogę się przekonać. Problemy techniczne trochę zabiły mi klimat na początku, w ogóle jakoś tak… no nie wiem. Obawiam się, że jednak to kwestia tego, ze gramy taką zgrają. Na razie zupełnie zero taktyki- każdy napieprza tym co ma, przy ciągłym ględzeniu carnage’a że mu się “nie podoba to gówno”. Nie potrafię się przez to wszystko wciągnąć w tą grę…

    Lektura – cały czas “Starcie królów” Martina

    Miłego weekendu wszystkim :)

    • kornick

      co się doktorowi C. nie podoba w Torchlicie?

      • CarnAge

        Oprawa graficzna, czyli kolorki :/ i sam styl graficzny toporny i kanciasty rodem z WoW’a/Warcrafta 3 i to co mówi Cormac naparzanie takie, że siwy dym tylko widać i feerię barw na ekranie. Nawet nie widzę czasem kogo i gdzie biję.

        A zrzędzę bo mi smutno, że nie mam stacjonarnego kompa ;(

    • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

      Ja mam identycznie. Ciągłe zciny przy wczytywaniu lokacji i wszechobecny, gigantyczny lag doprowadzają mnie do rozpaczy. Dodatkowo mam bardzo mieszane uczucia odnośnie jakiejkolwiek taktyki w tej grze. Dosłownie wszystko sprowadza się do tępego napieprzania “tam gdzie najjaśniej”. Jak na razie mój organizm nie pozwala mi grać w to dłużej niż godzinę. Po tym okresie czasu gra robi się za każdym razem mega nudna. PoE był pod tym względem o wiele lepszy.

      Jeszcze na dodatek te ciągłe zrzędzenia karnasia, które po prostu dobijają mnie już absolutnie. Zaraz poszukam sobie na axonie funkcji “mute” dla konkretnego usera :/

      Powoli zaczynam się zastanawiać, dlaczego ludzie twierdzą, że TL2 jest dużo lepszy nić Diablo3. Jak na razie tego nie dostrzegam jakoś…

      • Kaplus

        Jeśli chodzi o konkurencyjność względem D3 to wszyscy mają przede wszystkim na myśli: nie ma AH, jest bardziej otwarty w stronę graczy, ma singla i LAN no i jest bardziej tradycyjny. Jak by na to nie patrzeć filozofia rozgrywki dokładnie ta sama co w D2, tylko lekko urozmaicili rozgrywkę tymi phasebeastami, sekretnymi przejściami itp.

        Jeśli chodzi o taktykę to w przypadku zwykłych potworków nie ma co na to liczyć. Za to kilka większych bossów ma momenty, że przydałoby się obserwować ich zachowanie. Na razie mieliśmy Mordroxa, który nie należał do zbyt ogarniętych.

        • wujo444

          i miotało nim jak szatan… znaczy lagi były przepotężne, nic nie widziałem, nie wiem co się działo, a sama animacja śmierci pokazała mi się dwukrotnie.

  • Kaplus

    Skoro w ten weekend nie uda się pograć w TL2 to w planach mam jakieś mniejsze sesyjki w LoLa i może nawet w świeżo zakupionego BF3 (kiedyś trzeba zacząć). Poza tym delektuję się wakacjami i męczę z upałami. Chyba jednak pod tym względem należę do obozu Karnasia.

    Jeśli chodzi o problemy techniczne w TL2 to poczytałem sobie nieco na ten temat. Okazuje się, że nasz problem nie jest aż tak popularny (a jakże by mogło być inaczej). Zdarza się, jest trochę wpisów na ten temat, ale zalicza się do tych problemów o mniejszym natężeniu wśród innych graczy. Zanim wszyscy zaczęli się wzajemnie hejtować (ach ten internet) to ktoś poradził żeby do każdej kolejnej lokacji wysyłać tego z największym uploadem. Trzeba będzie to przetestować.

  • kornick

    Nie wiem czy w ogóle w coś zagram jeśli już poszpilam to w coś na szybko na Xboxie pożyczyłem masę starych gierek na Kloca od kolegi :) ale nie ma kiedy grać :( bo letnicy. Tak samo z czytaniem bo moc roboty jest.

    Eurocat jest koński :D

    Siedzę na koniu

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    W ten weekend, skoro nie będzie Terapii Grupowej, postaram się przejść ponownie Bulletstorma. Gierka jest naprawdę bardzo fajna i muszę powiedzieć, że nawet po dłuższym czasie nie postarzała się prawie w ogóle.
    Dodatkowo może porobię kilka misji pobocznych, które zostały mi w Sleeping Dogs. Słyszał ktoś może coś o tych dodatkach? Warte toto zachodu?

    Czytelniczo męczę cały czas “Zanim zawisną na szubienicy”. Fajnie się czyta, tylko czasu brak.

    To chyba wszystko. Miłego weekendu życzę.

  • wujo444

    W singlu powinienem wziąć się wreszcie za The Walking Dead, które ściągnąłem dla kart jakiś czas temu i nie grałem.
    Tochlight 2 jest jaki jest, ale problemem są lagi, gdy ktoś zmienia lokację. Przeciwnicy się zatrzymują, albo “teleportują”.
    Książkowo – “Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza. Północ – Południe” Roberta M. Wegnera. Północ bardziej standardowa, choć bardzo dobra, nieco zalatuje Sapkiem. Druga polowa, Południe, jest za to dużo ciekawsza.
    Serialowo kończę pierwszy sezon Supernatural. Brakuje mi nieco humoru Buffy, jest deko schematycznie, ale może się rozkręci. No i chłopaki słuchają dobrej muzyki: Zeppelini, AC/DC, Black Sabbath…
    Miłej zabawy urlopowiczom, którzy uwolnią się od żaru lejącego się z nieba :)

  • JakupW_Quatrix

    Jako, że ubiegły tydzień minął pod znakiem 120 godzin w pracy (na wyjeździe), to praktycznie nie miałem dostępu do internetu – co za tym idzie grałem tylko w jakieś pierdoły na iPadzie, nie zobaczyłem żadnego filmu ani serialu – ale od kilku dni uzupełniam braki.

    Skończyłem Luthera – kurcze, genialny serial. Chyba ostatnią nową serią, która tak mnie wciągnęła był nowy Sherlock, też od BBC. Ostatni sezon Dextera również mija – mam ogromny sentyment dla Morgana i wciąż seria mi się podoba.

    Do tego 20 seria Top Gear – mimo humorystycznej tendencji zniżkowej dalej absolutnie najlepszy program motoryzacyjny na ziemi – i względem zawartości i realizacji – ujęcia, montaż mistrzowskie.

    Z filmów zobaczyłem Wolverine Origins – strasznie się zawiodłem. Słaaabe to. A chciałem iść na nową częśc do kina :(

    Dziś w planach grill, potem nadrobienie Dark Knight Rises i rano na basen – od jakiegość czasu chodzę regularnie dzień w dzień, polecam każdemu.

    Gry – skończyłem DLC 400 Days do TWD – warto, godzinka zabawy, choć nie tak dobrej jak w przypadku podstawki. Do tego porobiłem kilka trofeów w NBA 2K13 słuchając ścieżki dźwiękowej z 2K14 (rzekomo wybranej przez Jamesa). A jeszcze Deadpoola muszę skończyć.

    Trochę tego jest, ale dostałem nową pracę i szykuję się na ostry niedobór czasu, więc sami wiecie :)

  • ash_22

    Skończone:

    Resident Evil : Revelations – zaczyna się znakomicie i zapowiada prawdziwą zabawę na długie godziny. W konsolowym spin-offie Dead Aim chodziliśmy przez pierwszą połowę rozgrywki zwiedzamy luksusowy statek. Najlepsze jest to, że tym razem jego wnętrza będziemy praktycznie musieli zapamiętać by poruszać się szybko po jego kolejnych lokacjach. Modułowa fabuła pozwala nam krok po kroku poznać jego kolejne zakamarki i poznać historię jego ostatniego tragicznego rejsu. Jil Valentine wraca jako główna bohaterka, tym razem z kompanem z BSAA badając kolejną odmianę wirusa T.

    Generalnie postawiono bardziej na eksplorację i rozwiązywanie zagadek. Nie są one strasznie trudne, utrzymane w tonie tych które były obecne jeszcze na wersjach z pierwszego Playstation. Amunicję trzeba oszczędzać, i pamiętać że liczy się każdy strzał. Pamiętając o tym nie powinniśmy mieć problemów. Jedynie później pojawiają się denerwujące sekcje w którym wyskakują na nas huntery i inne maszkary. Zapychanie potworami końcówki nie było mądrym wyjściem. Graficznie czuć też momentami że jest to port z 3dsa, tak więc nie ma się co spodziewać rarytasów. Muzycznie i dźwiękowo jest jak zwykle na 5 z plusem, tutaj Capcom nigdy nie zawodzi. Polonizacja to jakiś żart, i google translator zrobiłby lepszą robotę. Dobrze że tylko litery, aż sobie wyobrażam klasowy dubbing znad Wisły.

    Polecam, nie ma co-opa, ale służy to stworzeniu odpowiedniego klimatu tej części. Fabuła pląta się pod nogami, i zaczyna scenarzystom brakować inwencji, ale jeżeli chodzi o gameplay to chcę więcej takich residentów.
    Titan Quest-Zaczyna się nieźle, jak na hack and slasha, ale pod koniec już miałem dość zadań pobocznych i leciałem swoją Wyrocznią przez przeciwników jak kombajn przez zboże. Paradoksalnie główny boss padł po minucie, gdy wcześniejsi byli naprawdę namolni i wymagali wiele czasu i flaszek regenerujących do pokonania. Summony mogą być naprawdę potężne, ciągle chodziłem z lichem i elektrycznym duszkiem. Dobry system itemizacji, prosty ale czytelny. W sumie złoto nie przydaje się zbyt często, skończyłem praktycznie z 3 milionami na koncie. Mógłbym kupić całą Grecję (teraz pewnie nawet taniej). Zdecydowanie za duże plansze i za długo się (paradoksalnie) gra. Siła h’n's, jak pokazał Diablo, leży w niewielkich lokacjach, ale wypełnionych po brzegi czymś ciekawym. Dlaczego Blizzard zniszczył to w dwójce tymi koszmarnymi otwartymi lokacjami, naprawdę nie wiem. Można zagrać, ale głowy nie urywa.

    Do przejścia:

    Ecstatica – nigdy nie miałem możliwości jej przejścia, dlatego wariacja na temat Alone in the Dark w średniowiecznej wiosce zapowiada się intrygująco. Było też sporo kontrowersji z ukazywaniem pewnych rzeczy dotyczących mnichów i innych urzędników kościoła. Mam nadzieję że interfejs jest lepszy niż ten zastosowany w AITD.

  • polo_tuc

    Co do Terapii Grupowej: Torchlight II nie jest grą dla mnie. Nawet gdyby działał bezbłędnie, to mnie nudzi jak mało co. I jak lubię grać z Grastrolegionem, to nie mam zamiaru więcej się przy tym męczyć. Dajcie mi znać jak wrócimy do TORa czy będzie inny pomysł, sorry.

    Ze względu na pogodę pogrywam w Tropico4, bawię się nieźle chociaż ni cholery nie mogę dojść czym się różni od Tropico3. Przede wszystkim rzuca się w oczy brzydsza grafika (tak!) Ale mechanika działa więc zabawa jest.
    No i przygotowuję się mentalnie i ‘dyskowo’ do przejścia na nowego Windowsa. Tak, tak czas być nowoczesnym i zainstalować “siódemkę” :D

    Co do czytania to…. za gorąco jest.

    • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

      Nom, mnie też jakoś niespecjalnie to podchodzi szczerze mówiąc. Coraz częściej myślę o SWTORze…..

      • CarnAge

        o tak TOR !!!

  • hall41

    Także zapisuję do do obozu przeciwników przyrządzania ludzi na parze przez pogodę. Parzy teraz tak, że trudno to przetrzymać i to nawet przy wentylatorze nakierowanym prosto na twarz.

    W najbliższych dniach planuję zabrać poważniej za programowanie procesorów. Po paru godzinach łażenia po internecie znalazłem sobie projekt, który jest (tak przypuszczam, zacznę go realizować to się okaże) jednocześnie interesujący, trudniejszy niż to co dotąd robiłem, stosunkowo tani i znajduje praktyczne zastosowanie. Co z tego wyjdzie, zobaczymy – w połowie przyszłego tygodnia powinna przyjść paczka z niezbędnymi elementami i wtedy ruszam.

    Gdy idzie o czytanie, to przeczytałem “Drugą Fundację” i (z braku “Agenta Fundacji”) zacząłem “Portret Doriana Graya” Oscara Wilde’a. Początek (z 15% na czytniku) naprawdę dobry.

    Przeszedłem też XCOM. I tak jak na początku byłem na nie, potem zaczęło się poprawiać. Problem w tym, że tak gdzieś w połowie gra zrobiła się tak prosta (para porządnych snajperów praktycznie zabija tę grę) i powtarzalna (potyczki toczą się tylko w kilku lokacjach, gdzie są np. pustynie, tereny ośnieżone?), że z pewnym trudem dotarłem do finału. Finału, który też był b. łatwy (nowa zdolność bohatera jest jednocześnie przepotężna i obszarowa). Generalnie od pewnego etapu gry jedyną rzeczą, na którą trzeba było patrzeć to to, że nie “włączyć” zbyt wielu grup przeciwników naraz. Także generalnie dużo gorsze niż Silent Storm (głównie Sentinels, ponieważ był on trudniejszy od Silent Storm 2).