web analytics

«

»

Obchód tygodnia #157

Żegnaj...

Żegnaj…

Co to? Znowu piąteczek? A przecież nie było żadnego tekstu na „G”. No cóż… tak czasem bywa. No, ale nie martwcie się – coś tam się wrzuci. Żegnamy też pana Spocka.

Wracam do domu! Tak, tak. Ostatni tydzień spędziłem w pięknym mieście Lublin z powodów hmm… osobistych. Nieważne. Dość powiedzieć, że wracam do chałupy. A jak już będę w domu to w co będę grał? W Dying Light na moim piecyku. Bawiłem się już w ten tytuł na Boksie One, a teraz przyszła pora na wersję pecetową. Ciekawe, czy mój niepierwszej już świeżości komputerek da radę zombiakom. Chyba już czas na jakąś modyfikację sprzętu. Tylko te ceny… rosną i rosną!

Co jeszcze? Przyznam się bez bicia, że w ostatnim tygodniu nie przeczytałem żadnej książki co dla mnie jest ewenementem i powodem do wstydu. Po prostu nie miałem czasu no i walczyłem z tak zwaną Hydrą urzędniczą. Ciekawe o czym będę mówił w niedzielnym Tomografie. Nie, nie! Bez obaw coś się znajdzie.

Tak więc ja będę  grał w Dying Light i z niecierpliwością czekam na Kholata.

Na koniec informacja niemiła, ale jako fan (wręcz psycho-fan) Star Treka nie można jej pominąć. Odszedł Leonard Nimoy, czyli niezapomniany Spock.  Niech gwiazdy mu świecą w gwiezdnej wędrówce…

  • kolabor666

    Jako że nikt nie chce mi pomóc muszę wykonać sexik z żonką:( potem nie będę miał siły i pewnie w nic nie pogram

  • RandallFlagg

    Cóż, Spock przekroczył najdalszą granicę. Smutna sprawa, bo choć wielkim fanem Star Treka nazwać się nie mogę, to jednak tak charakterystyczna i rozpoznawalna postać z uniwersum odeszła, że nie sposób się w jakimś stopniu nie wzruszyć. Moja przygoda ze Star Trekiem zaczęła się i w zasadzie skończyła na “Następnym pokoleniu”. Jarałem się tym, jako dzieciak a przypadkowe trafienie na pilota było sporym objawieniem. Po prostu w telewizji się wcześniej takich rzeczy nie widziało. Nieważne, że nie wiedziałem nic o tym uniwersum – była moc.

    W ten weekend mam szczere postanowienie dokończenia “Valkyria Chronicles”, która jest grą bardzo sympatyczną – choć miejscami trochę “cheesy” jeśli chodzi o fabułę i wbrew temu, co twierdzą niektórzy atarowi obskuranci ;-) to całkiem dobra strategia turowa. W ogóle dziwne postrzeganie II wojny światowej (do której w wielu aspektach gra się odnosi, choć jej akcja osadzona jest w alternatywnej Europie) przez Japończyków. Raz odrealnione totalnie (dziewczynki z karabinami, latające świnki) a innym razem brutalnie rzeczywiste, dotykające naprawdę interesujących zagadnień. Ogólnie polecam, bo sama gra to naprawdę masa zawartości do ogrania. Dla fanów turówek rzecz warta sprawdzenia (o ile nie ma się alergii na anime i specyficzne japonizmy w rozgrywce). Poza tym kilka partyjek w “Hand of Fate” i może wreszcie uda nam się zagrać w coś wspólnie, bo zbieramy się do tego i zebrać nie możemy :-)

    Serialowo, przypominam, że wrócili “Wikngowie”, wrócił Saul z “Breaking Bad”, wróciło “Justified” i skończyła się “Agentka Carter”. Kto jeszcze nie widział powyższych, to niech nadrabia, a kto zapomniał o nowych sezonach tych seriali – poza tym z przygodami Peggy, bo to pierwsza seria – niech się za nie bierze, bo wszystkie trzymają poziom.

    Książkowo, “Brudne ulice nieba” Tada Williamsa, autora GENIALNEGO “Innego Świata”. Szerzej o tym w najbliższym podkaście powiem…

    …a muzycznie, snuliśmy sobie ze znajomym w pracy wspominki, i jakoś tak mnie naszło na przypomnienie sobie trochę punkowych kapel. Nigdy nie byłem fanem tych jajcarskich, wolałem te proste w warstwie tekstowej, szczere, w pewnym sensie naiwne, a już na pewno grafomańskie. KSU, The Bill i The Analogs. I przy tych ostatnich zatrzymałem się trochę na dłużej. Ten zespół to jest jakiś ewenement na polskiej tzw. scenie muzycznej. Kapela przez 20 lat trwania ani trochę się nie rozwinęła, nigdy nie grała dobrze, głos wokalisty stawał się coraz gorszy i coraz bardziej przepity, ale po tych dwóch dekadach ciągle pozostają wierni ideałom i ciągle w swój sposób potrafią poruszyć, choć jak pisałem, to wszystko takie prostoduszne, choć z pierdolnięciem. Żeby nie było, punkiem nigdy nie byłem, ale w pewnym okresie życia te kapele były dla mnie z różnych względów ważne, jakoś tak do mnie to wszystko trafiało. Nie wiem, jaki utwór Wam zaprezentować, jako probierz analogsowej twórczości, ale dam ten, bo jakoś go tak lubię :-)

    http://youtu.be/33i04DnxaWc

  • dtter

    Papa Spock :(

  • kornick

    Przez ostatni tydzień szukalem intensywnie stancji. Przewalone :(

  • zielonykaczuch

    Ja sobie gram w Wolfensztajna