web analytics

«

»

Obchód tygodnia #105

Mów do ręki...

Mów do ręki…

Jest piątek? Jest! Kurier dotarł i jest także Thief. Tak więc już wiecie co będziemy robić w ten weekend. No, ale to nie wszystko. Przecież nie samymi grami człowiek żyje. Odliczamy też minuty do sesji na żywo. W co? A zgadnijcie.

Nadszedł weekend i możemy oddać się orgii grania. Niestety dziś nie będziemy grać w co-opa ponieważ do jednego z „dohtorów” zawitała rodzina i musi się teraz sztucznie uśmiechać, wznosić toasty do szwagra itd. Co zresztą? Reszta gra! Ja na przykład mam na tapecie najnowszego Thiefa. W końcu kurier dotarł. Wyrwałem mu z rąk paczkę niczym jakiś bandzior ;) i już o 20:40 zaczniemy Live streaming z sesji w „Złodzieja”. Nasze zmagania z tym tytułem możecie oglądać w naszej Grastro TV, albo na witrynie Twitcha. Do wyboru, do koloru. Jeszcze nie wiem, czy włączę mikrofon – jakby nie patrzeć przed godziną 22 kląć nie można. Teraz jeszcze szybki spacer z psinką i do grania! W sobotę mam nadzieję, że zagramy wspólnie w Borderlands 2. Piracki dodatek naprawdę daje nam w kości, ale to dobrze – jest wyzwanie. Jak zapewne już czytaliście zrezygnowaliśmy z zabawy w The Elder Scrolls Online i oddaliśmy nasze kody do bety, ale nadal jesteśmy zaintrygowani i liczymy, że coś dobrego się wykluje z tej produkcji. Kto wie? Może nawet kupimy sobie abonament?

Ciekawe, czy Thief mi się spodoba. Uwielbiałem Dishonored, a także grałem w poprzednie „T”. Mam pewne wątpliwości co do tego tytułu, ale nie będę się uprzedzał zawczasu. Trochę przykro, że gra działa tak sobie i wymaga jeszcze wielu poprawek – Internet aż huczy od tematów związanych z kłopotami (optymalizacja itp.) tej gry.

Oczywiście nie można tylko grać i grać! Tradycyjnie zagłębię się w lekturze. Moim weekendowym wyborem jest pierwszy tom Lewiatana Scotta Westerfelda.

A wy? Co będziecie robić w ten weekend?

  • Khedron68

    A ja siedzę na TES-ie który coraz mocniej mnie wciąga.

    • kornick

      i jak się gra?

      • Khedron68

        Gra się bardzo fajnie.Trochę zadań porobiłem i dotychczas nie trafiłem na zadanie:idź,ubij,wróć.Z reguły trzeba coś z kimś załatwić,coś aktywować no i czasem komuś przylać.Fanie że jest duża swoboda w tworzeniu postaci,pancerz czy broń nie są na sztywno przypisane do klasy.Walka w czasie rzeczywistym sprawia frajdę.Zdarzają się błędy typu blokowanie się na przeszkodzie albo przeciwnik nie reagujący na twoją obecność.Czasem aż prosi się żeby skrócić drogę np:przeskakując przez murek.Niestety nie zawsze jest to możliwe.Szkoda.Chętnie wrócę do gry ale dopiero jak przejdzie na P2P.

  • kornick

    Wczoraj wrócilem późno i ległem spać jak kuń! Dziś gram w Skyrima. I jaki ten Thief fajny? Napiszcie coś o nim :)
    Siedzę na koniu

  • Baldini

    Właśnie wróciłem ze świeżutkim Thiefem na moje PS3 bo mój laptop nie dałby rady tej gierce. Więc minie mi weekend na graniu w złodziejaszka.
    Pozdrawiam

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    Uff, w końcu chwila wolnego. Ledwo żyję, po wczorajszej imprezie i dzisiejszym wypadzie w góry, masakra. Wróćmy jednak do tematu. W co będę grał w ten weekend? Nie, nie w Thiefa, który chyba całkowicie zawładnął GRAstroskopią od kilkunastu godzin. Pogram za to w Dust i pewnie postaram się skończyć dawno zarzucony Dungeon Siege 3. Zobaczymy jak to będzie.

    Serialowo lecę przez True Detective. Już wiem dlaczego serial dość średnio mi się podobał – po prostu nie należy oglądać każdego z odcinków na bani… Chyba zacznę od początku bo pewnie sporo mi umknęło.

    Czytelniczo – NIC. Brak czasu.

    Pozdrowienia dla wszystkich.

  • Jolo

    U mnie niestety wróciły stare czasy czyli klęska urodzaju. Mam tyle gier że 1) nie wiem w co grać 2) rzucam się od tytułu do tytułu i zaczyna mnie to wnerwiać.
    Więc w ramach przełamywania tej słabości dziś skupiłem się tylko na jednym tytule – Giana Sister (z ostatniego HB). Gra jest kapitalna. Duch platformówki lat 80 z 8-bitowców pełną gębą. Świetne projekty map i niezła trudność. Pierwszy boss przyprawił mnie o sporą dawkę niecierpliwości. Byłem bliski poddania się. Ale po zrobieniu sobie przerwy wróciłem i pokonałem. Jestem już w połowie 2 rozdziału i wciąż bawię się naprawdę nieźle. Myślę, że najbliższy cel to właśnie skończyć Gianę i potem biorę się za kolejne tytuły. Na celowniku wkrótce Walking Dead – 400 days. Cały czas mam też w głowie Europe Universalis 4, ale na razie… Giana. A wieczorem pewnie coś z GRAstrolegionem – Bordery 2 dodatek piracki zapewne.

    Książkowo – kończę “Snajpera” Wasdina – wspomnienia operatora elitarnego SEALs Team Six – uczestnika walk w Mogadiszu w 93 (to tak akcja z Helikoptera w ogniu). Czyta się rewelacyjnie.

    Serialowo – albo 2 sezon Walking Dead albo House of Cards (2 sezon). Jeszcze nie zdecydowałem.

    Wszystkim życzę odpoczynku w weekend!

  • RandallFlagg

    Ja również, jako i mój przedmówca @Jolo37:disqus zbieram żniwo klęski urodzaju. Wciąż pawim krokiem przemierzam odmęty internetu, chwaląc się tu i ówdzie, że ukończyłem Guacamelee, które tak mnie zaabsorbowało w miniony weekend, że czasu nie starczyło, aby być stawić się w porę na ostatnim “Obchodzie…”. Mam nadzieję, że doktorzy wybaczą tą niesubordynację…

    Wracając do czasu bieżącego i parafrazując “poetę” – “plany stawiam sobie takie, że głowa mała”, na ów weekend. Dopiero, co przeczytawszy ostatnie zdanie z “Syna cyrku” Johna Irvinga (serdecznie polecam – jedna z tych powieści, które raz przeczytawszy pamięta się i rozważa przez całe życie) sięgnąłem po kolejną cegłę, czyli “Nocne życie” Dennisa Lehane. Dennis Lehane najbardziej chyba znany jest z tego, że popełnił kilka niezłych, w tym jedną wybitną, powieści kryminalnych, na podstawie których nakręcono kilka niezłych (w tym jeden wybitny) filmów. Tym razem zabierze mnie w lata 20 i 30 minionego tysiąclecia, do czasów prohibicji. Mimo, iż nie do Chicago, ale powiadam Wam – co mogę stwierdzić po lekturze “Miasta niepokoju” tegoż samego Dennisa – że Boston w tym okresie też był.. zajebisty. Krótko mówiąc, czas i miejsce akcji – me gusta. A sam autor ryfy jeszcze nigdy nie zrobił, więc zacieram rączki.

    Serialowo – wreszcie znalazłem coś do nadrobienia, “House of Cards” – abstrahując od tego, że pilot bardzo mnie zachęcił, to cieszę się, że znowu mam coś, co czeka na mnie z kilkunastoma odcinkami dostępnymi od zaraz :). Z innych, warto nadmienić, że wrócił właśnie serial “The Americans” – kto nie oglądał, ten niech nadrabia. Jeśli duszny klimat zimnowojennych przepychanek szpiegów Was nie obchodzi, to może towarzyszka Nina Was przekona?

    No i wracając do “klęski urodzaju” growo tyle, że starczy do końca świata i o jeden weekend dłużej – Saints Row 3 z Kaplusem, Castelvania: Los 2 z Drakulą, Thief z jakimś tam złodziejem udającym Garreta ;-), masa przygodówek z Humble Bundle, i… dobra, ale o tym za tydzień.

    Plany krzyżuje mi poniekąd ośmioletnia szkocka, ale i tak nie ma co narzekać… bo dzisiaj na Grastroskopii nie ma, na szczęście, “tortur alkoholowych” w stylu tych z udziałem kolegi Kaplusa i pisarzyny Wake’a, jako miało to miejsce w uprzednim tygodniu.

    Życzę wszystkim udanego weekendu :)