web analytics

«

»

Nowe miasto Simów

Tu grasuje Godzilla!

Ostatnio pojawił się materiał wideo prezentujący najnowszą, piątą odsłonę SimCity. Znowu powróciły wspomnienia sprzed lat. Wspomnienia o nasyłaniu na biednych mieszkańców Godzilli i innych plag. Oj! Nie byłem dobrym burmistrzem.

 Kiedy pierwszy raz zetknąłem się z SimCity? Doktor Carnaś był wtedy piękny i młody (teraz już tylko piękny). W Pałacu Prezydenckim urzędował wtedy Lech Wałęsa, a szkoły podstawowe miały jeszcze porządny, 8 letni tok nauczania. W takich właśnie „okolicznościach przyrody” po raz pierwszy – na lekcji informatyki – ujrzałem SimCity. Uwierzcie, że nie było nic przyjemniejszego od 45 minutowej sesji w gierkę Maxisa podczas szkolnych zajęć. Potem już było z górki. Mój szalejący, domowy pecet (386SX 16 MHz, 1 MB RAM i karta graficzna VGA) radził sobie z SimCity doskonale.

Niestety, muszę przyznać to szczerze, nie byłem zbyt dobrym burmistrzem. Włodarzem miasta byłem dość kapryśnym i nieprzewidywalnym. Budowałem elektrownie obok domów mieszkalnych. Drogi w obrębie mojego „city” wyglądały jak te obecne w Polsce, a poziom przestępczości na ogół był bardzo wysoki. Nawet jeśli już zbudowałem swoje miasteczko marzeń to po pewnym czasie odzywał się we mnie diabeł i na moich biednych mieszkańców z rozmysłem nasyłałem trzęsienie ziemi, albo Godzillę. Tak… nie chciałbym mieszkać w stworzonej przez siebie metropolii. Potem było SimCity 2000, które sprawiło, że musiałem bardzo mocno zastanowić się nad wymianą bebechów mojego komputera (dla S2000 warto było posiadać 486tkę i więcej niż 33MHz pod maską). Dwójka znowu obudziła we mnie ducha „Boba budowniczego” i przez dłuższy czas świetnie się bawiłem.

Trójka wydana w 1999 roku nie sprawiła mi już tyle przyjemności, a od SimCity 4 z 2003 roku po prostu się odbiłem i z obydwiema grami nie łączą mnie żadne miłe wspomnienia. No dobrze, a co najnowszą, piątą odsłoną cyklu? Poniższy materiał wideo to tylko prezentacja możliwości silnika graficznego GlassBox, ale daje jakieś pojęcie o piątej odsłonie cyklu zapowiedzianego na przyszły rok.

Ja już nie mogę się doczekać… Nasłać taką Godzillę na miasteczko… poezja!

  • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

    Ja od serii Sim City zdecydowanie wolę Tropico. Zawsze pociągało mnie wcielanie się w rolę jakiegoś El Presidente, tudzież El Dictatore. Można gromadzić kosztem poddanych prywatny majątek, można brutalnie tłumić zamieszki, można przyglądać się  jak motłoch ugina karki pod pręgierzem drastycznych podatków, za które to kupuję sobie kolejny samolot… Ehhhh…to się nazywa życie :)

  • Siergiej

    Mnie się w SimCity 4 grało bardzo fajnie, choć krótko :) Ale miło wspominam, choć nie ma to jak klasyczne pierwsze wydanie :D

  • mnemiczny

    Najwiecej czasu spedzilem grajac w 3. Zreszta najwieksze miasto wtedy wybudowalem. W 2 to glownie bawilem sie kreatora terenu ;) Albo zsyslalem kataklizmy na gotowe miasta. Te oko bylo straszne.

  • Kaplus

    Ja bardzo dobrze wspominam 3000. Zwłaszcza porozrzucane w opisach smaczki (komu naukowcy wynaleźli simcity 4000 :D ? ) i atak UFO. Chociaż z perspektywy czasu wstyd mi, że tak bardzo oszczędzałem na drogach.

  • kornick

    Z Simów grałem tylko w 3000 i pierwszego. Wolałem Sim Ant :)

  • mnemiczny

    A ja sim Farm :)

  • Makowsky

    Kiedyś grałem w 3000, ale miasto nigdy nie mogło się za długo utrzymać. Byłem chyba za głupi na takie gry ;} Chcąc sobie udowodnić, że tak nie jest kupiłem ostatnio za 27 zł CitiesXL 2011,żeby zobaczyć, czy uda mi się wybudować miasto, dla którego nie trzeba zaciągać kredytów. Szło mi całkiem dobrze, miasto generowało odpowiedni przychód, ale znalazłem jeden suwaczek, który po przesunięciu na maksa w lewo zrobił przychód w wysokości kilkuset tysięcy tamtejszej waluty ;} I tyle jeśli chodzi o główkowanie…

  • ash_22

    SimCity 2000 – to pierwsza gra która nie była zręcznościówką która przyssała mnie do monitora na wiele godzin. W sumie nie wiem dlaczego, ale dzięki temu dowiedziałem się że ciężko jest zarządzać miastem jest ;). A Sim Ant również wymiatał, budowa własnego kopca dawała masę frajdy.