web analytics

«

»

Nadciąga ble3 2012

Przez kilka pierwszych lat obecnej generacji E3 budziło u mnie wielkie emocje. Nawet jeśli po całej imprezie narzekałem na to i owo, to przez 3 dni trwania prezentacji, konferencji, zapowiedzi, pokazywania trailerów, teaserów, gameplayów byłem, mówiąc kolokwialnie, totalnie zajarany. Ale od jakiegoś czasu „wielka trójca” robi co może, bym doroczne święto graczy, mówiąc kolokwialniej, miał w dupie. W końcu odnieśli sukces.

Od kiedy zapowiedziano Kinecta i to całe nieszczęsne PlayStation Move, moje zainteresowanie prezentacjami z E3 spadło niemal do zera. Nintendo już wcześniej wypadło dla mnie z obiegu, bo Wii, mimo sporego potencjału i wielkiego rynkowego sukcesu, nie miało prawie nic, co mogłoby przykuć moją uwagę. Sony jeszcze coś tam próbuje działać, ale Microsoft całkowicie oddał się manii na motion control. Tylko Kinect i Kinect. Już dostaję konwulsji jak słyszę zapowiedź kolejnej gry, której największą zaletą ma być compatible with Xbox Kinect. Zgroza. Kto chce skakać przed telewizorem, zamiast wygodnie usiąść z piwkiem i pełną michą chipsów?

Liczyłem po cichu, że nadejście nowej generacji coś zmieni. Wiem, trochę to naiwne, w końcu jakby zapowiedziano nowy sprzęt, to pewnie i tak byłby nastawiony na motion control. W końcu nie zabija się kury, znoszącej złote jajka w przemysłowej ilości. Ale nadzieja umiera ostatnia. Informuję, że moja niniejszym zdechła. Już rok temu przeżyłem ogromny zawód, kiedy okazało się, że jedynym, kto ma do zaproponowania nowy sprzęt jest właśnie Nintendo. Tylko, że chyba znowu nie będzie to zabawka dla mnie. Jakaś dziwaczna-pokraczna hybryda tabletu i konsoli? Może wypali, ale spokojnie poczekam i zobaczę, co da się z tym zrobić. Póki co niczego nie urywa.

A kysz!

Po Ninny jednak w gruncie rzeczy wiele się nie spodziewałem. Z firmą z Kioto raczej nie mieliśmy po drodze. W styczniu natomiast zmartwił mnie Kaz Hirai, który podczas targów CES oznajmił, że Sony ani myśli wypuszczać na rynek następcy PlayStation 3 i ma zamiar ciągle trzymać się tego absurdalnego, dziesięcioletniego planu, o którym mówili w zamierzchłych czasach, kiedy jeszcze ludzie wierzyli, że trailery Killzone 2 i MotorStorma były na silnikach tych gier. Z drugiej strony, choć przemawia przeze mnie gorycz i frustracja, to nie mogę się Sony dziwić. Najstarsi górale nie pamiętają, kiedy ostatnio japoński koncern zaliczył rok fiskalny z dodatnim bilansem. Ponadto, mniej więcej w tym samym czasie, gdy Hirai opowiadał o pozostawaniu przy dziesięcioletnim cyklu życia PlayStation, Nanea Reeves z Gaikai sugerowała, że jeden z obecnych producentów konsol nie weźmie udziału w kolejnej generacji. Zakładając optymistycznie, że Reeves faktycznie coś wie, a nie tylko robi szum, mamy dwóch kandydatów do wycofania się. Sony co prawda boryka się z kłopotami finansowymi, ale co ma ich wyciągnąć z dołka, jeśli nie marka PlayStation?

Microsoft ma się dobrze i tylko w zeszłym roku zarobił na czysto ponad 23 miliardy dolarów. Ale gigant z Redmond też nie ma zamiaru wypuszczać na rynek nowej konsoli. Bo i po co? Technologicznie Xbox 360 to złom; ponad sześcioletni komputer, od którego niektóre smartfony mają więcej pamięci. To jednak nie przeszkadza mu w przeżywaniu drugiej młodości. MS trafił z Kinectem w dziesiątkę i całe swoje zainteresowanie skupił albo na produktach, które wymagają skakania przed telewizorem, albo mają interfejs Metro i uruchamiają się w 8 sekund. Niestety, ta praktyka przynosi amerykańskiemu koncernowi krocie i jeszcze przynajmniej kolejny rok będziemy oglądali nędzne zapowiedzi głupawych, kinectowych gierek. Fuj!

Zawiodło mnie Sony, zawiódł mnie Microsoft, na temat Nintendo wolę milczeć, póki nie dowiem się, z czym się to całe Wii U je. Liczyłem, że chociaż Valve zaprezentuje w nadchodzących miesiącach coś ciekawego. Kiedy The Verge opublikowało plotkę, mówiącą że Gabe Newell i spółka zamierzają wypuścić na rynek Steamboksa, szalałem z radości. To byłby sprzęt! Nowoczesny procesor i potężna grafika w połączeniu z niezbyt otwartą architekturą, wsparcie dla Steama i (tfu!) Origina… taka pecetokonsola, genialnie! Niestety, na plotkach się skończyło. Jeszcze nie zdążyłem dobrze się usadowić po radosnych podskokach wywołanych wieścią o Steamboksie, a Valve już zdążyło wszystko zdementować. W związku z tym, na czerwiec nawet nie ma co czekać. Bo i czym mnie tam zaszokują? Kinectimals 2? Juhu! Szykuje się więc prawdziwe ble3. Nuda.

Kiedyś to były targi:

  • CarnAge

    Taa pokazy gier na Kinecta…

  • wujo444

    Jak można było uwierzyć w Steamboxa? Przecież to zupełnie bezsensowny pomysł, a już Valve jako producent tylko rozśmieszał. Nie wierzę po prostu, że odeszliby tak daleko od swojej niszy.

    • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

      Że jak? Valve i nisza? O jaką nisze chodzi?

    • Coppertop

      No też mnie to trochę zdziwiło. Firmę, która stała się właściwie synonimem pecetowego grania nazywać niszą… Chyba coś mi się tu nie kalkuluje. No, chyba że za niszę uważasz generalnie granie na pececie…

      Poza tym, Valve nigdy nie mówiło, że zostanie producentem sprzętu (wręcz przeciwnie, Gaben jasno stwierdził, że powinni się tym zająć ludzie o lepszych kwalifikacjach w tej materii), a same zapowiedzi Steamboksa doskonale wpisywały się w filozofię Valve.

      • wujo444

         ekhem… Nisza to słowo jak dieta, nisza =/= niszowy, tak jak dieta =/= dietetyczny.

        Dlaczego nie uważam, że Valve nie po drodze ze Steam Boxem? Bo Valve zawsze dostarczało oprogramowanie dla graczy, a nie dla casuali. A gracze mają albo konsolę i gry do niej, albo mocnego peceta – żaden z nich nie potrzebuje Steam Boxa do grania. No i kto by im to miał robić? Alienware, Razer? To by się skończyło sprzętem za 1000 dolarów, na które popyt byłby znikomy. A już pomysły z Originem i modowanymi padami to taka fantazja, że to musiała być plotka.

  • Makowsky

    Niestety wyniki sprzedaży wyraźnie pokazują, że najchętniej kupowane są gry proste, dla dzieci, które jednocześnie mają nie zbyt wysoką cenę, a to dlatego, że może w nie pograć małolat ze swoim młodszym rodzeństwem, czy kolegami z podwórka i okazyjnie rodzicami.
    Gracze tacy jak my, to wybredna społeczność, jeden tytuł zostaje gorąco przyjęty, inny z kolei krrytykowany na forach, blogach, bortalach ;} Dlatego nowy sprzęt do grania idzie w takim, a nie innym kierunku, ale o tym chyba wszyscy wiemy.

    Na tegorocznym E3 liczę na nowe gry i chyba tylko dlatego będę obserwował imprezę. Dajcie mi w końcu HL 3 ;D