web analytics

«

»

Kocham cyfrową dystrybucję!

Nie ma to jak brak fizycznego nośnika. Klikasz i masz. Materiał jest do twojej dyspozycji. Zdziwieni? Do tej pory uchodziłem za wroga cyfrowej dystrybucji. Nic bardziej mylnego. Jestem zakamuflowaną opcją cyfrową! Zaplutym karłem digitalizacji. Agentem z krainy cyfro-deszczowców.

W naszym małym szpitalu – co szanowni czytelnicy mogli zauważyć czytając czasem naszego Shouta – jest kilka frakcji. Mamy zatem zagorzałych fanów pecetów i tylko ja oraz kolega Siergiej należymy do tak zwanej „frakcji konsolowej”. Dzielnie bronimy naszych konsol i wyszydzamy blaszaki krzycząc, nieco z przekorą, o „upadku grania na PC”. Kolejną drażniącą kwestią wśród ordynatorów jest kwestia sieciowej dystrybucji gier komputerowych. Na słowo „Steam” większości moich szanownych kolegów z Bortalu stają stetoskopy na baczność. Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy z nich mają nad łóżeczkiem plakaty z Gabem N, a wieczorną zdrowaśkę kończą słowami  o zdrowie i pomyślność cyfrowej Pary.

Ja natomiast żywię do Steama irracjonalną (przyznaję to uczciwie) niechęć, a wręcz nienawiść. Oczywiście posiadam konto, ale nigdy nie splamiłem się zakupem cyfrowej wersji gry. Cóż… jestem jakiś dziwny… Tak wiem, że teraz wystawiam się na publiczne kpiny. Nic to! Niech i tak będzie.

Tak więc czy jestem troglodytą tarzającym się w kupce płyt DVD/BD? Zboczeńcem ocierającym się o papierowe instrukcje obsługi (z których nic nie wynika)? Ale skąd. Jestem stałym klientem Playstation Network (pardon SEN), ale przede wszystkim cyfrowo wypożyczam… filmy.

Zdradzę wam pewną tajemnicę. Jestem uzależniony od dobrych filmów. Jeśli mam chwilę wolnego czasu – a to nie zdarza się ostatnio często – zabieram tyłek do kina. Na ogół robię to w dni powszednie, a im kino bardziej puste, tym lepiej. Tak! Nie lubię chadzać do kina grupowo. Irytują mnie chichoczący gówniarze siorbiący Pepsi, bekające chamy i rzucające się popcornem dzieciaki.

Dlatego wybawieniem dla takich osób jak ja jest VOD, czyli Video on Demand. Kiedyś w bardzo zamierzchłych czasach kupowałem tony filmów na DVD. Dziś moje dwa odtwarzacze Blu-ray (nie licząc PS3) leżą odłogiem i się po prostu kurzą. Dlaczego? Pomijając kwestię zbójeckich cen po prostu wolę sobie wypożyczyć na 24, albo 48 godzin film za kilka złotych.

A trzeba przyznać, że robię to bardzo często. Niemal w każdy weekend wypożyczam dwa, lub nawet więcej filmów. Na ogół są to wersje HD, a więc w „droższej” wersji, co dopisuje do mojego miesięcznego rachunku za każde wypożyczenie kwotę około 18 złotych.

Wychodzi więc na to, że siedząc sobie w czerwonych slipach na wygodnej kanapie w skali miesiąca wydaję na CYFROWĄ DYSTRYBUCJĘ mniej więcej 200 złotych. Wydaje się to sporo, ale jeśli mam do wyboru najnowszą odsłonę Underworld (Przebudzenie), który w wersji na BD kosztuje… 89,99pln, a wersję HD na VODzie mam za złotych kilkanaście to chyba nie ma co się zastanawiać.

Oczywiście nie zawsze jest cudnie i cacy. W opisach filmu brakuje mi jasno zaznaczonego dystrybutora – polecam omijać filmy dystrybuowane przez CD Projekt – oglądanie Avengers w rodzimej wersji językowej przygotowanej przez tych ignorantów jest bardzo bolesne, a niestety nie mogłem zmienić opcji na oryginalny angielski.

Tak więc zrobiłem „coming out”. Jestem fanem cyfrowej dystrybucji. Takiej jak POWINNA wyglądać. Tanio, szybko i bez kłopotu. Jeśli kiedykolwiek równie wygodnie kupię (wypożyczę) sobie grę to własnoręcznie wymontuję z mojego blaszaka napęd DVD i wyrzucę go na śmietnik.

  • http://www.facebook.com/sacu.gaming Sacu Gaming

    Ja bym oglądał seriale w ten sposób jakby działał u nas netflix. A tak jadę na torrentach. Ale gdy tylko by mi ktoś dał możliwość zapłacenia za odcinek serialu te 5pln to bym na pewno to zrobił. Filmów na komputerze/telewizorze staram się nie oglądać – wole jednak kino. Ostatnio poszedłem z kumplem na Expendables 2 jakoś o 12 w południe - w całej sali byliśmy tylko my dwóch – TAK TO MOŻNA OGLĄDAĆ. 

    PS: Nie mogę się zalogować przy pomocy Twittera, wiec fikcyjne(tylko takie mam) konto z fejsbuka musi wystarczyć

  • tonieja

    Nie wiem co masz do steam. Gdyby jeszcze był na Atari… 

    Nie musiałbym dyskietkami żonglować (tak mam stację dysków! Zazdrościcie?). Ten podział na PC/konsole też dziwaczny – jakim prawem znowu dyskryminujecie Atarowców? Przestanę was czytać, zobaczycie!

    Już wiem, to syndrom Komodorowca-Kaseciaka. Dlatego steam to zło – koniec kręcenia śrubokrętem – a wy to przecież uwielbiacie! To przewijanie, wywijanie, nawijanie… Dinozaury po prostu. Weźcie się w garść – zgaście świeczki i podłączcie prąd, sprzedajcie konia i kupcie samochód, wyrzućcie skarpetki i załóżcie konto w banku, zainstalujcie steam. Wyjdźcie z jaskiń troglodyci albo wymrzecie.

    • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

      Przepraszamy wszystkich czytelników; tonieja znów zapomniał połknąć porannych proszków :) 

  • JakupW_Quatrix

    To dobry dzień na taki tekst – akurat dziś cdp.pl startuje ;)

  • Sasan

    U mnie voda ni ma

  • polo_tuc

    I znowu te bleblanie o tym czy żonglować płytami czy się podłączać, czy układać na półeczce pudełka, czy polować na stimowskie acziki. Lepiej mieć czy używać. Sory panowie ale to jest temat wytarty jak gacie na tyłku bobsleisty.
    Kluczem są prawa jakie daje nam umowa/licencja. Coraz częściej żadne.
    I zobowązania sprzedawcy/twórcy z umowy/licencji. Coraz częściej żadne.

    ….chyba nie jestem dziś w najlepszym humorze…

    • tonieja

      Ano. Marudzisz. Temat rzeczywiście wytarty bardziej niż moja dupa po sraniu. Odnosząc się do twoich dywagacji – wolę używać niż mieć. Dopóki nic mi w “używaniu” nie przeszkadza – nie narzekam. 

      Wracając do naszych dupnych analogii – wolę używać fajną dupę niż posiadać używaną ;) Kiedyś miałem malucha. Teraz jednak wolę używać merca. Co z tego że nie mój? Co z tego że prawa mam ograniczone? Co z tego że być może będę musiał go zwrócić jutro? Co z tego że dupę kiedyś ktoś sobie weźmie i będzie posiadał tak mocno że ja już nie będę mógł jej używać? Co sobie poużywam dupy i merca to mi żaden maluch z własną dupą przez 100 lat posiadania nie wynagrodzą.

  • wujo444

    z tego co widzę, korzystasz z oferty UPC. Niestety, dostęp do niej jak i HBO GO jest bardzo ograniczony. A co oferuje się w ipla, onet, iplex? Szajs zwyczajny. Tytuły albo w ogóle nie znane, albo bardzo słabe, okazjonalnie coś, co można obejrzeć. Ale dla kogoś, kto zna się na kinie, szuka wymagających (niekoniecznie artystycznych gromkopierdów pokroju von Triera) filmów, ale też kina po prostu dobrego – no tam po prostu oferta taka, jakby kupować tulipany na mongolskim stepie. Za CO niby miałbym im zapłacić?

  • MaxGolonko

    Nie mam w telewizji VoD a chciałbym. W kinie ostatnio byłem Jezusie z rok temu bodaj.

  • kornick

    Na wsi czasem nie ma wody o Vodzie nie wspominając ;)

  • Gazer

    Ja oglądam coś czasem na vod.pl

  • Marcin Mastodom

    Jak ja nienawidzę cyfrowej dystrybucji XD może jestem nienormalny  ale wolę fizyczny nośnik może dlatego że irracjonalnie wyobrażam sobie że pewnego dnia gdzieś tam spadnie bomba moje gry nagle znikną albo nastąpi poważna awaria i przez miesiąc albo pół roku nie będę miał internetu i co wtedy? a tak na serio to raz się sparzyłem bo kupiłem dwie gry w sklepie na fizycznym nośniku a w domu okazało się że aby zagrać to muszę obie gry zarejestrować na Steam-ie ależ wtedy rzucałem mięsem 

    • http://www.alchemyarts.pl/ digital_cormac

      O cyfrowej dystrybucji dyskutowaliśmy jeszcze tu 
      http://grastroskopia.pl/cyfrowe-znamie-czasow/. Jak widać temat wraca niczym bumerang.

      • wujo444

        i chyba zaraz go znowu przywrócę okrężną drogą ;)

    • tonieja

      Jedyna bomba, która może zagrozić twoim danym to ta która spadnie na Twoją głowę – a to tylko dlatego że już więcej nie będziesz miał okazji z nich skorzystać. Jeśli bomba spadnie “gdzieś tam” to za “ileś tam” dostaniesz z powrotem co miałeś.I nie, nie jesteś nienormalny – kiedyś przed jadącym autem musiał iść pan z chorągiewkami ostrzegając przed tym potworem. To zupełnie normalne że postęp jest ryzykowny a my się zbyt łatwo przyzwyczajamy i na nowości patrzymy podejrzliwie. Ale trzeba zęby zacisnąć i korzystać z owoców postępu zamiast siedzieć na koniu i narzekać na przejeżdżające auta że śmierdzą bardziej niż końskie łajno.