web analytics

«

»

Gramy w Betę Destiny 2

Pograliśmy...

Pograliśmy…

Pograliśmy trochę w otwartą betę gry Destiny 2 w wersji na konsole Sony PlayStation 4. Przed wami nasze wrażenia. Czy warto czekać na najnowszą strzelankę science-fiction od Bungie? Szczególnie, że pojawić się ma także na komputery PC?

Powiem szczerze, że nie czekałem na otwarta betę Destiny 2 z jakąś niecierpliwością. Ba! Powiem więcej, gdyby się nie odbyła miałbym to w głębokim poważaniu. Dlaczego? Będę szczery – gry z gatunku First Person Shooter, którymi raczą nas chłopaki od Bungie… nigdy nie wzbudzały we mnie jakiegoś wielkiego entuzjazmu. Tak, Tak! Seria Halo była całkiem ok (przynajmniej do pewnego momentu). Trzecią odsłonę serii wspominam bardzo ciepło, świetnie mi się w nią grało na Xbox 360.

No dobrze, ale co z Destiny 2? Pamiętam jak spędziłem masę czasu w becie pierwszej odsłony tej gry (na PS3) czegoś podobnego oczekiwałem po dwójce i… srogo się zawiodłem. Wersja beta najnowszego hitu od Bungie jest haniebnie okrojona z ekhem… kontentu ;) Nie będe za bardzo wchodził w szczegóły, ale sam fakt, że nasza postać nie może się rozwijać, dostajemy Strażnika na 20 poziomie doświadczenia i tyle. Dobrze, że chociaż można wybrać sobie jedną z trzech klas postaci. Do wyboru mamy Tytana, Czarownika i Łowcę.

W zakończonej 23 lipca becie mogliśmy przyjrzeć się trzem trybom rozgrywki. Chyba najbardziej przypadła mi do gustu misja fabularna, czyli atak na Wędrowca. Tutaj poczułem się trochę jak w Halo ponieważ dostajemy solidną porcję singlowej zabawy. Co jeszcze? Do sprawdzenia w becie był także Szturm „Odwrócona Iglica” przygotowana dla trzech graczy oraz tryb PvP 4×4. Tu ciekawostka – w pierwszym Destiny mieliśmy dostępne mecze 6 na 6. Czy w ostatecznej wersji produktu też tak będzie? Pożyjemy, zobaczymy.

Jak grało mi się w tą przedpremierową, bardzo okrojoną wersję gry? Zacznijmy od aspektów technicznych. Ku mojemu zaskoczeniu beta była bardzo stabilna i dość płynna… jak na wersję konsolową. PS4 generował stałe 30 klatek na sekundę, a więc nie było źle. Tak, tak… pecetowcy teraz ryczą ze śmiechu. W sumie słusznie. Co do rozgrywki. Cóż, to nadal Destiny, to nadal Bungie. Jedni kochają ich gry, a inni nienawidzą.

Ja należę do obozu powiedzmy tych hmm… umiarkowanych sceptyków. Nigdy nie mogłem znieść „feelingu” broni w grach od Bungie. A raczej jego braku. O co chodzi? Strzelanie w Halo, czy Destiny przypomina zabawę plastikowymi pistolecikami. Tutaj nie mamy „wygaru” rodem ot choćby z DOOMa. Ciężko to opisać, po prostu musicie spróbować samemu.

Wizualnie jest całkiem okay. Kolorowo i efektownie, ale bez szału. Co wzbudziło moją największą konsternację to polski dubbing. Rodzima wersja językowa jest po prostu żałosna i psuła mi klimat. Słuchając dialogów w D2 miałem wrażenie, że do studia wpuszczono upalonych ziołem, albo naprutych dopalaczami nastoletnich gimbusów!

Być może sprawdzę jeszcze wersję na PC, która pojawi się pod koniec sierpnia, ale jak na razie muszę przyznać, że Destiny 2 nie wzbudza mojego entuzjazmu. W sumie to najbardziej ciekawi mnie jak tytuł ten zostanie przyjęty na PC. W końcu to pierwsza gra FPS studia Bungie od czasów Halo 2, która zawita na nasze kochane blaszaki.