web analytics

«

»

Bez znieczulenia #3 – Red Dead Redemption II, czyli przygoda kowboja!

Komboje i owce!

Komboje i owce!

Witajcie w starym/nowym formacie. Przed wami dzień z życia komboja… to znaczy się KOWBOJA Arthura Morgana. Bez cięć i lukrowania. Czysty zapis rozgrywki z RDR2 komentowany przez naszych doktorów – Carnasia, Konsolite i Michała S.

Jak to trzeci odcinek? A gdzie poprzednie? A możecie je znaleźć TU. Kilka dni temu doktór Michał Sobieszek, który NADAL nie ma ksywki, co jest skandaliczne, zasugerował, że moglibyśmy stworzyć nowy format “Wideło”. Ot taka gadka na żywca podczas rozgrywki. Żadne tam przygotowywanie się do nagrania jak w przypadku naszych podcastów, albo np. Diagnoz wstępnych. Ot po prostu jeden z nas “gra w greu”, a reszta komentuje. Ja stwierdziłem, że nie ma co mnożyć bytów i po prostu zmienimy formułę “Bez znieczulenia”. W pierwszych dwóch odcinkach komentowałem na żywo pierwsze minuty rozgrywki. Teraz trochę to zmieniamy i voila! Nowe Bez znieczulenia gotowe. W tym odcinku wyruszamy na bardzo Dziki Zachód i bez lukrowania pokażemy jak wygląda czysty gameplay z Red Dead Redemption II. Zero cięć i tak dalej – do miasta jest pięć minut drogi galopem na koniu? No to jedziemy tam tyle czasu. Materiał okraszamy naszą rozmową.

Oglądajciej, bo koledzy zmuszają mnie tam do niecnych czynów. Chcą między innymi, abym pobił biednego farmera, a na koniec porywamy ciuchcię z peronu. Naprawdę!

PS. Dłuższy tekst poświęcony grze Red Dead Redemption 2, podobny do tego o ACO pojawi się wkrótce.

  • edward

    Można czesać konia :D

  • kornick

    Pobiliście farmera wy dranie ;)

  • kolabor666

    Żywot kowboja jest ciężki trudno wygospodarować czas na konkretne granie